Afery wśród przedsiębiorców: pomagają czy przeszkadzają?

Skandal kręci biznes
Bohater skandalu biznesowego traci najpierw twarz, a potem pieniądze. Na skandalu kontrolowanym można jednak zarobić. Pod warunkiem że afera nie wymknie się spod kontroli.
Magdalena Ogórek - kandydatka na prezydenta czy na modelkę?
Marek Zieliński/SE/EAST NEWS

Magdalena Ogórek - kandydatka na prezydenta czy na modelkę?

Od lewej: Weronika, Wiktoria i Marta Grycan. Miały swoje pięć minut, ale (podobno) przeszarżowały.
Adam Jankowski/Reporter

Od lewej: Weronika, Wiktoria i Marta Grycan. Miały swoje pięć minut, ale (podobno) przeszarżowały.

Józef Kosiorek, właściciel firmy Fargotex z Łomży, handlującej tkaninami obiciowymi, jakiś czas temu kupił udziały Zień spółki z o.o., w której został prezesem. Maciej Zień, projektant, miał być jej twarzą. Pozostał także właścicielem pakietu większościowego. Przez pewien czas związek projektanta Zienia z biznesmenem Kosiorkiem wyglądał na udany, a plan rozwoju wspólnej firmy na przemyślany. Maciej Zień swoją częstą obecnością w mediach miał nakręcać obroty. Projektował już nie tylko ubrania, ale także elementy wyposażenia domu, np. kafelki. Ostatnio jednak biznes kulał, a o projektancie mówiło się, że stracił wenę, brakuje mu pomysłów. Nic dziwnego, że zaczął tracić także klientów.

A potem wybuchł skandal. Józef Kosiorek wezwał policję do salonu firmowego Zień w Warszawie, aby – jak twierdzi – powstrzymała Macieja Zienia, czołowego polskiego projektanta, przed wynoszeniem ze sklepu gotówki oraz zaprojektowanych przez niego ubrań. Tak napisał w zamieszczonym w internecie oświadczeniu. W odpowiedzi Zień oświadczył, że od trzech lat wspólnik nie płacił mu należnych pieniędzy, więc próbował odzyskać część w naturze.

Maciej Zień – dla wielu do tej pory numer 1 w branży – niejednokrotnie dawał dowody, że skandalizować wprawdzie potrafi, ale z umiejętnością prowadzenia biznesu już gorzej. Kodeks handlowy nie przewiduje, żeby nawet z własnej spółki wynosić zaprojektowane przez siebie ubrania i gotówkę. Skandal trwa od kilku miesięcy, a obaj panowie – po wymianie oświadczeń, którymi żywi się internet – zamilkli. Kosiorek odmawia rozmowy. Luksusowy salon Zień na Mokotowskiej został zamknięty, a Maciej wyjechał do swego partnera do Brazylii.

W modzie, podobnie jak w show-biznesie, skandale wybuchają często. Odpowiednio sterowane budzą ciekawość mediów, a ta przekłada się na większe wpływy. Maciej Zień też próbował. Na przykład organizując pokaz w jednym z warszawskich kościołów, co jednak zamożnych klientek mu nie przysporzyło. Raczej się oburzyły, niż zaciekawiły nową kolekcją. Ale modelki w kościelnej nawie to była tylko wpadka, teraz sprawa jest poważna.

„Na Zieńgate stracą wszyscy” – obawia się pisujący o branży modowej bloger michalzaczynski.com. „Dobro firmy, bo tego rodzaju skandale nie nakręcają ani sprzedaży, ani dobrego wizerunku, więc klientki mogą błyskawicznie się odwrócić, sponsorzy zrezygnują ze współpracy przy pokazie, a media z patronatów. Tracą pracownicy – krawcowe, konstruktorzy – bo nie wróży im to spokojnej pracy i pewnej pensji. Ale tracą też polscy projektanci. Branża mody autorskiej i tak traktowana z rezerwą, uznana będzie za tym bardziej niepoważną i mocno podejrzaną. Skoro marka Maciej Zień to kolos na glinianych nogach, to czemu nie inne głośne nazwiska? W Zieńgate nie ma wygranych”.

Bloger ma rację. W polskiej branży mody dużo jest znanych i zdolnych projektantów, ale na kolekcjach autorskich, kupowanych przez niewielkie grono zamożnych klientek, zarabia się słabo. To wątły biznes. Zdaniem Angeliki Swobody, byłej naczelnej portalu Plotek.pl, wyżyć z tego raczej trudno. – Dobrym źródłem zarobku są właściwie tylko suknie ślubne. Więc żeby jakoś je sprzedawać, trzeba się z tego tłumu młodych zdolnych wyróżniać. Lepszy dostęp do mediów gwarantują skandale – wyjaśnia.

Najlepiej cudze. Beneficjentką skandalu, jak wielu wyborców określiło kampanię prezydencką Magdaleny Ogórek, jest koleżanka kandydatki Joanna Przetakiewicz. Ogórek kilkakrotnie podkreślała, że ubrana jest w stroje z butiku La Mania, którego właścicielką jest Przetakiewicz. Niezbyt wprawdzie stosowne dla pretendentki do najwyższego urzędu w państwie, ale efektowne.

Magdalena Ogórek podczas kilku miesięcy kampanii lansowała je pracowicie i skutecznie. Złośliwi zastanawiają się, czy z błogosławieństwem szefa SLD Leszka Millera. Rozpoznawalność marki La Mania wśród jej potencjalnych klientek bardzo wzrosła. W dodatku dla jej właścicielki była to reklama darmowa. Wielu innych projektantów, znacznie dłużej funkcjonujących na polskim rynku, mogłoby tylko o takim rozgłosie pomarzyć.

Skandal kontrolowany

Projektant, zwłaszcza początkujący, marzy o reklamie, która pozwoli mu zaprezentować jego prace. Lepszy lub gorszy, ale jakiś jednak dorobek zawodowy. Szybko przybywa jednak ludzi, którzy wprawdzie żadnego dorobku nie mają, ale też bardzo chcieliby zaistnieć w mediach. Zdobyć popularność. To kandydaci na celebrytów. Na spełnienie marzeń mogą liczyć wtedy, gdy zwiążą się z odpowiednią agentką.

Menedżer celebryty, a tym bardziej kandydata na celebrytę, musi mieć kontakty. W mediach, zwłaszcza kolorowych, oraz wśród potencjalnych sponsorów. Umieć wywołać zainteresowanie osobą, która nie ma się specjalnie czym pochwalić, ale chce. Wciąż jednym z głównych sposobów na zaistnienie w świecie celebrytów jest skandal. Zdolny menedżer jest w stanie ten skandal tak sformatować i rozegrać, że wykreuje celebrytę z nikogo.

Na to liczyły tzw. Grycanki, synowa popularnego producenta lodów wraz z córkami. Oprócz chęci zaistnienia miały także popularne nazwisko. Chętnie nawiązywały do znanej lodowej firmy, przysparzając jej właścicielowi Zbigniewowi Grycanowi sporego bólu głowy. Im skuteczniej bowiem lansowała się synowa Marta i córki, tym większy wizerunkowy cień padał na firmę.

Po pierwsze – Grycanki są raczej puszyste, co może sugerować, że powodem są lody. Zbigniewa Grycana bardziej marwiło co innego: Jego krewne epatowały zamożnością. W mediach, zwłaszcza w sieci, zapewniały, że w luksusowych szpilkach wchodzą nawet pod prysznic.

Grycan, który wolał chwalić się lodami niż bogactwem, uważał takie zachowanie za niedopuszczalne. Był jednak bezsilny. Nie mógł zabronić Grycankom, żeby się lansowały. A robiły to skutecznie. Ich popularność zachęciła jedną z telewizji do zaproponowania Marcie programu o wypiekach, który prowadziła razem z Piotrem Gąsowskim.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną