Czy w przyszłości maszyny zabiorą nam pracę

Wygryzą nas automaty
Kupując w automacie bilet, kawę albo kanapkę, wypłacając pieniądze z bankomatu, coraz częściej patrzymy na te maszyny jak na rywala, który wcześniej czy później zabierze nam pracę.
W kilku polskich miastach pojawiły się już mlekomaty.
Wojciech Matusik/Forum

W kilku polskich miastach pojawiły się już mlekomaty.

Na europejskich lotniskach i w hotelach już dziś można spotkać gazetomaty szwedzkiej firmy Meganews Magazines.
materiały prasowe

Na europejskich lotniskach i w hotelach już dziś można spotkać gazetomaty szwedzkiej firmy Meganews Magazines.

W Chinach z automatu można kupić... żywego kraba.
Sean Young/Reuters/Forum

W Chinach z automatu można kupić... żywego kraba.

Przed cmentarzami można spotkać zniczomaty sprzedające znicze nagrobne.
Łukasz Cynalewski/Agencja Gazeta

Przed cmentarzami można spotkać zniczomaty sprzedające znicze nagrobne.

Czytelniku, artykuł, który czytasz, został napisany przez człowieka. POLITYKA, która go opublikowała, została zredagowana przez ludzi, a wersję papierową wydrukowali prawdziwi drukarze. Być może takie informacje będzie można niebawem znaleźć w tych tytułach prasowych, które będą chciały się pochwalić starą, rękodzielniczą technologią i wysoką jakością. Pozostałe będą dziełem automatów. To nie jest scenariusz filmu SF, bo technologia już dziś pozwala na tego typu rozwiązania. Nie wiadomo tylko, czy rynek jest na to gotowy.

Na europejskich lotniskach i w hotelach już dziś można spotkać gazetomaty szwedzkiej firmy Meganews Magazines, czyli automaty drukujące na zamówienie wybrany tytuł. Po wskazaniu interesującego nas numeru i zapłaceniu za niego kartą, maszyna w ciągu dwóch minut drukuje egzemplarz pisma, zszywa go i wydaje czytelnikowi. Różnica w stosunku do tradycyjnych, popularnych w wielu krajach samoobsługowych urządzeń, w których można kupić gazety, jest zasadnicza. Do tamtych trzeba dowieźć odpowiednią liczbę egzemplarzy, załadować, a po pewnym czasie wyjąć niesprzedane egzemplarze i włożyć kolejne wydanie. W przypadku nowoczesnego gazetomatu wystarczy co pewien czas uzupełniać zapas papieru i farby, zaś zawartość każdego numeru jest przesyłana siecią. Odpada problem zwrotów, bo każdy egzemplarz jest drukowany na zamówienie. Nowa technologia otwiera też możliwość aktualizowania zawartości numeru już w trakcie sprzedaży.

Dziennikarzomaty

Artykuły w periodykach drukowanych przez automaty piszą jeszcze ludzie, ale i to zadanie da się zautomatyzować. Roboty przeszukujące internet będą na bieżąco sprawdzały, czym żyje sieć, co interesuje w danej chwili użytkowników, co komentują, o czym piszą na blogach i portalach społecznościowych. Po zebraniu informacji odpowiedni algorytm skompiluje z nich artykuł – wybierze odpowiedni szablon, wykorzysta typowe zdania i związki frazeologiczne, uzupełni je o zebrane informacje. Może nie będzie to publicystyka w stylu naszego redakcyjnego kolegi Adama Krzemińskiego, ale produkt prasowy niewiele różniący się od tego, co już dziś można znaleźć w wielu popularnych wysokonakładowych tytułach, gdzie dziennikarze muszą trzymać się ścisłych redakcyjnych wzorów, czyli tzw. stylebooków.

Z automatycznym redagowaniem całości pisma też nie ma problemów. Już dziś najpopularniejsze na świecie medium informacyjne jest dziełem robotów. To Google News – serwis, który fachowo nazywany jest agregatorem treści: roboty wyszukiwarki przeczesują internetowe strony mediów, poszukując najchętniej czytanych publikacji. Potem robią z tego zestawienia, w podziale na różną tematykę. Prezentują tytuł, maleńki wyimek informujący, o co chodzi, plus link do źródłowej strony, czasem też małe zdjęcie. Wielu czytelnikom to wystarczy, nie potrzebują szczegółów.

Wydawcy prasowi toczą walkę z Google, uważając to za pasożytnictwo i nieuczciwą konkurencję. Automaty amerykańskiego koncernu podcinają i tak bardzo cienką gałąź, na której siedzą tradycyjni wydawcy. Ograniczają zainteresowanie portalami firm medialnych, które muszą odwalić czarną robotę, przygotowując treści. W niektórych krajach (np. w Hiszpanii) wywalczyli, by Google płacił za wykorzystywane fragmenty. Amerykanie zlikwidowali więc swój hiszpański serwis.

W Niemczech koncern Axel Springer zdecydował się na otwartą wojnę i zablokował swoje strony przed robotami Google. Szybko jednak musiał się przeprosić z amerykańskim gigantem, gdy okazało się, że liczba odwiedzin na stronach springerowskich mediów spadła aż o 40 proc. Tak wiele osób docierało do nich, przechodząc z portalu redagowanego przez automaty. Takich agregatorów, które redagują automatyczne przeglądy najważniejszych informacji (ich wagę robot ocenia według zadanej instrukcji), można znaleźć dużo więcej. Ostatnio karierę robią agregatory na urządzenia mobilne, jak Google Currents czy Flipboard.

Mlekomaty

Automaty nadciągają ze wszystkich stron i chcą się wszystkim zajmować. Szczególnie handlem. Fachowo nazywa się je maszynami vendingowymi albo automatami sprzedażowymi. Z automatu można dziś kupić coraz więcej towarów. Nie tylko banalne batony czy coca-colę, ale nawet świeże mleko. W kilku polskich miastach pojawiły się już mlekomaty. Urządzenie jest regularnie napełniane świeżym niepasteryzowanym mlekiem dostarczonym przez określonego rolnika. Maszyna utrzymuje je w odpowiedniej temperaturze i rozlewa do butelek, których zapas znajduje się w drugiej części urządzenia. Klient kupuje opakowanie i mleko, a mlekomat po nalaniu wydaje mu pełną butelkę.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną