Rynek

20. stopień zasilania

Czy grozi nam blackout?

. . Bert Kaufmann / Flickr CC by 2.0
Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły 20. stopień zasilania. Młodszym Polakom to pojęcie nic nie mówi, ale starsi znają je dobrze. To sygnał, że trzeba się liczyć z wyłączeniami prądu.

W pierwszej kolejności zasilania zostaną pozbawieni więksi odbiorcy – firmy zużywające energię do celów produkcyjnych. Nie dlatego, że wichura zerwała linię przesyłową, ale dlatego, że energii zaczyna brakować.

W czasach PRL takie komunikaty o 20. stopniu zasilania – podawane w dziennikach radiowych – były codziennością. Wyłączenia obejmowały nie tylko gospodarkę, ale nawet odbiorców indywidualnych. W zasadzie tylko Warszawa i duże miasta były z tego wyłączania wyłączone.

Wydawało się, że 20. stopień zasilania przeszedł do historii. Nie do końca jednak. Ekstremalne upały sprawiły, że w polskiej energetyce znów zapaliło się światło alarmowe. Grozi nam blackout.

Zużycie energii dochodzi do granicy wydolności systemu. Systemu, który ma swoje lata, jest zużyty i przechodzi remont. Zapotrzebowanie w szczycie sięga już 23–24 tys. MW. Upał sprawia, że kto może, chłodzi się, co zwiększa zapotrzebowanie na tzw. moc bierną indukcyjną. To szczególna forma energii (niezbędna do działania niektórych urządzeń, w tym klimatyzatorów), z którą energetyka ma spory problem.

Tymczasem elektrownie nie są w stanie pracować z maksymalną wydajnością. Część bloków przechodzi latem planowe remonty, część ulega niespodziewanym awariom (co przy tym poziomie zużycia jest nieuchronne). Do tego dochodzi coraz niższy poziom wody i jej przegrzanie w rzekach i zbiornikach wodnych, co ogranicza możliwość chłodzenia bloków w elektrowniach węglowych.

Elektrownie wodne (których mamy niewiele) są bezużyteczne, podobnie jak farmy wiatrowe. Ekstremalne upały to efekt potężnych wyży, w czasie których wiatru jest jak na lekarstwo.

Co w tej sytuacji można zrobić? PSE ma kilka scenariuszy: może przeciążać jednostki w pracujących elektrowniach, nakazać uruchomienie bloków w elektrociepłowniach. Może w miarę możliwości ratować się importem energii (tyle że połączenia transgraniczne mamy skromne).

Może też skorzystać z dostawców negawatów. To firmy – wielcy konsumenci energii – które zgodziły się, by odłączyć je od prądu w sytuacji zagrożenia systemu blackoutem. Wygląda jednak na to, że tych negawatów zakontraktowano za mało. Dlatego trzeba ogłaszać 20. stopień zasilania i apelować do społeczeństwa o umiarkowanie w korzystaniu z urządzeń elektrycznych.

Polska elektroenergetyka od dawna trzeszczy w szwach. Odbudowa bloków w starych elektrowniach i budowa nowych jest konieczna. Musimy nauczyć się funkcjonowania w ekstremalnych warunkach pogodowych, które będą nas nękać coraz częściej. Taka jest logika procesu ocieplenia klimatu. Ocieplenia, które dziś każdy odczuwa na własnej skórze.      

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną