Z kierownicą po prawej stronie

Uwaga, anglik na drodze!
Od kilku dni można w Polsce rejestrować auta z kierownicą z prawej strony. Tak prawo unijne zatriumfowało nad zdrowym rozsądkiem.
Od połowy sierpnia nowy paragraf 2a zezwala na użytkowanie w Polsce samochodów osobowych w wersji dostosowanej do ruchu lewostronnego, czyli takiego, jaki obowiązuje m.in. w Wielkiej Brytanii.
Lluís Real/EAST NEWS

Od połowy sierpnia nowy paragraf 2a zezwala na użytkowanie w Polsce samochodów osobowych w wersji dostosowanej do ruchu lewostronnego, czyli takiego, jaki obowiązuje m.in. w Wielkiej Brytanii.

Grzegorz Dorobek sprowadził prawostronne auto z Wielkiej Brytanii w 2008 r. Od tego czasu walczył o prawo do zarejestrowania go bez przestawiania kierownicy. I wreszcie wygrał. Niestety.
Jarosław Kubalski/Agencja Gazeta

Grzegorz Dorobek sprowadził prawostronne auto z Wielkiej Brytanii w 2008 r. Od tego czasu walczył o prawo do zarejestrowania go bez przestawiania kierownicy. I wreszcie wygrał. Niestety.

Lusterko peryskopowe montuje się do przedniej szyby, przy lewym słupku, wewnątrz auta. Jedno, skierowane do przodu pokazuje sytuację przed samochodem, drugie, naprzeciwko, pozwala kierowcy obserwować obraz z tego pierwszego.
Krugozor.pl/Materiały prywatne

Lusterko peryskopowe montuje się do przedniej szyby, przy lewym słupku, wewnątrz auta. Jedno, skierowane do przodu pokazuje sytuację przed samochodem, drugie, naprzeciwko, pozwala kierowcy obserwować obraz z tego pierwszego.

Grzegorz Dorobek – filozof, cybernetyk, geograf, podróżnik. Tak się przedstawia na swoim blogu. Skromnie nie dodaje, że jest też legalistą i zwolennikiem wyższości prawa UE nad prawem polskim. Jak na narodowca to nietypowe. Grzegorz Dorobek jest bowiem socjocybernetykiem, uczniem słynnego doc. Józefa Kosseckiego (niegdyś prawej ręki twórcy Partii X Stana Tymińskiego). Koordynuje w Kielcach działalność Narodowej Akademii Informacyjnej, czyli „zbioru prywatnych i inkluzywnych osób, które w trakcie otwartych spotkań seminaryjnych chcą się nieodpłatnie zapoznać z wiedzą oraz nauką nieobecną na studiach”.

Ogólnopolską sławę Dorobkowi zapewniła jednak nie książka „Uogólniona jakościowa teoria informacji w zastosowaniu do wybranych zagadnień filozoficznych”, której jest autorem, ale kilka słów w rozporządzeniu ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia z lipca 2015 r.: „dopuszcza się umieszczenie kierownicy po prawej stronie pojazdu”.

Od połowy sierpnia nowy paragraf 2a zezwala na użytkowanie w Polsce samochodów osobowych w wersji dostosowanej do ruchu lewostronnego, czyli takiego, jaki obowiązuje m.in. w Wielkiej Brytanii. Dla jednych to rewolucja kopernikańska, dla innych katastrofa zdrowego rozsądku, która doprowadzi do kolejnych katastrof, tyle że drogowych.

Dyrektywa 70/311

A wszystko za sprawą Dorobka, skromnego właściciela auta marki Vauxhall Vectra rocznik 1999. Sprowadził je do Polski z Wielkiej Brytanii w 2008 r. Od tego czasu z auta korzystać nie może, bo odmówiono mu rejestracji. Powód: brak pozytywnego wyniku badania technicznego ze względu na niewłaściwe położenie kierownicy.

Każdy, kto interesuje się rynkiem aut używanych, wie dobrze, że anglika, czyli samochód z kierownicą po prawej stronie, rejestruje się po przekładce. Trzeba przenieść kierownicę i pedały z prawa na lewo, wymienić tablicę wskaźników a także wykonać kilka drobniejszych przeróbek (wymiana świateł, lusterek, prędkościomierz w km/h). Potem jedzie się do stacji kontroli pojazdów na badanie.

Niektóre warsztaty wyspecjalizowały się w takich przeróbkach, robią je też garażowi amatorzy. Koszt waha się od kilkuset złotych do kilku tysięcy. Nie licząc części, które są drogie, o ile nie pochodzą ze szrotów. – Są modele już fabrycznie przystosowane do przekładki, gdzie robi się to dość prosto, ale w niektórych to gigantyczna praca. Trzeba wymienić nie tylko ściankę grodziową, między komorą silnika a kabiną, ale czasem nawet nadkola. Pojawiają się dziesiątki problemów zwłaszcza z elektryką i komputerem pokładowym. To czasem kosztuje więcej niż sam samochód – wyjaśnia Zbigniew Wrona, katowicki przedsiębiorca z branży samochodów używanych. Dlatego angliki dotychczas sprowadzano do Polski rzadko z myślą o przekładce, a częściej o rozbiórce, by mieć tanie części.

Polska mówi nie

Vauxhall Vectra, brytyjska wersja Opla, do łatwych w przekładce nie należy. Ale nie dlatego Dorobek nie zdecydował się na taki zabieg. – Zabrania tego unijna dyrektywa 70/311 WE – wyjaśnia. – Ta sama dyrektywa pozwala na rejestrowanie pojazdów z kierownicą po prawej stronie w krajach, w których obowiązuje ruch lewostronny i na odwrót – tam gdzie jest ruch prawostronny, można użytkować auta z kierownicą po lewej stronie. W Wielkiej Brytanii i Irlandii nie ma z tym problemu. Uważałem, że mam prawo jeździć z kierownicą po prawej stronie.

Argument o wyższości prawa unijnego nie zrobił wrażenia na kieleckich władzach ani też na Ministerstwie Infrastruktury. Kiedy Dorobek przekonywał, że łamią jeden z fundamentów UE dotyczący swobody przepływu towarów, bo samochód, który był zarejestrowany w Wielkiej Brytanii, musi zostać dopuszczony do ruchu w Polsce, odpowiadano mu, że ze względów na bezpieczeństwo ruchu drogowego nasze przepisy tego zabraniają. Postanowił, że się nie podda. Samochód odstawił do garażu i uruchamiał od czasu do czasu, żeby utrzymać go w sprawności. Trochę jeździł, ale jak to legalista, nie po drogach publicznych. Poza tym korzystał z komunikacji publicznej. I walczył.

Przeszedł całą drogę postępowania administracyjnego aż do NSA, który odrzucił jego skargę kasacyjną. Wtedy poskarżył się do Komisji Europejskiej. Brukselscy urzędnicy pochylili się nad kłopotami Dorobka i doszli do wniosku, że istotnie, Polska łamie unijne prawo. Zażądano wyjaśnień, a przy okazji także od kilku innych krajów, gdzie również były ograniczenia w rejestrowaniu anglików.

Polska przystąpiła do sprawy z podniesionym czołem. Nasze wyjaśnienia brzmiały dość rozsądnie: jazda w ruchu lewostronnym pojazdem z kierownicą po prawej stronie jest niebezpieczna. Polska ma wystarczająco wiele problemów z wypadkami, by dodawać sobie kolejne zagrożenia. Tłumaczyliśmy, że możemy żądać przekładek, bo dyrektywa dopuszcza stosowanie wymogu „dostosowań technicznych” samochodów w zależności, czy chodzi o ruch lewo- czy prawostronny. Podobnego zdania byli Litwini i Estończycy.

Rynek ważniejszy

Komisja Europejska była innego zdania. A ponieważ upieraliśmy się, że przepisów nie zmienimy, KE pozwała Polskę i Litwę przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Opinia rzecznika generalnego Niilo Jääskinena, referującego sędziom ETS sprawę, nie była dla nas pomyślna. Rzecznik stwierdził, że odmawiając rejestracji anglików, łamiemy dwie dyrektywy UE. Przyznał jednocześnie, że nas rozumie: „Moim zdaniem jest bezsprzeczne, że prowadzenie tego rodzaju pojazdów na terytorium, na którym obowiązuje ruch prawostronny, jest trudniejsze, a nawet bardziej niebezpieczne, ponieważ kierowca ma mniejsze pole widzenia niż w sytuacji, w której zajmowałby miejsce po lewej stronie pojazdu, bliżej środkowej osi drogi. Stwarza to problemy przede wszystkim przy manewrach wyprzedzania, w szczególności na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych”. Ale kilka akapitów dalej pisał: „Jednakże przeszkoda w swobodnym przepływie towarów będąca skutkiem tego rodzaju wymogu jest moim zdaniem nieproporcjonalna, ponieważ mogłyby zostać przyjęte mniej drastyczne środki prawne prowadzące do osiągnięcia tego samego celu”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną