Superbiznesmeni zdobywają kosmos

Trzech panów w rakiecie (nie licząc NASA)
Kosmiczny wyścig długo był zarezerwowany dla supermocarstw. Dziś ścigają się także superbiznesmeni. Być może w 2016 r. okaże się, który z nich wygrał.
Rakieta New Shepard transportowana na miejsce startu.
Blue Origin

Rakieta New Shepard transportowana na miejsce startu.

Jeff Bezos, szef Amazona, właściciel kosmicznego touroperatora Blue Origin.
Blue Origin

Jeff Bezos, szef Amazona, właściciel kosmicznego touroperatora Blue Origin.

Richard Branson, właściciel Virgin Galactic, sprzedaje kosmiczne bilety po 250 tys. dol.
Farnborough Airshow/Rex/EAST NEWS

Richard Branson, właściciel Virgin Galactic, sprzedaje kosmiczne bilety po 250 tys. dol.

Elon Musk, twórca firmy SpaceX, chce wozić ludzi na Marsa.
Brian van der Brug/Los Angeles Times/Polaris/EAST NEWS

Elon Musk, twórca firmy SpaceX, chce wozić ludzi na Marsa.

Turystów, którzy wszędzie już byli i wszystko widzieli, zainteresuje zapewne oferta firmy Blue Origin: lot kosmiczny i spojrzenie na Ziemię z wysokości ponad 100 km. Krótki suborbitalny wypad może być ciekawym doświadczeniem. Poznajmy zatem plan imprezy.

Dzień T–2 (dwa dni przed startem). Odbędziesz podróż przez pustynię w zachodnim Teksasie do kosmodromu. W tym odludnym miejscu twoje zmysły nabiorą ostrości i wyrazistości, by być gotowe na największą przygodę życia.

Dzień T–1. Dowiesz się, jak być astronautą. W trakcie całodziennych sesji szkoleniowych i symulacji przygotujesz się do swoich obowiązków w czasie misji. Poznasz procedury operacyjne, jak wygląda łączność i jak zachowywać się w stanie nieważkości.

Dzień misji T–30 minut. O wschodzie słońca wszystkie procedury przedstartowe rakiety New Shepard zostaną zakończone. Zostaniesz przygotowany do lotu, wejdziesz na wieżę startową, zajmiesz miejsce w kapsule, zostaniesz przypięty pasami. Po ostatecznej kontroli zacznie się przedstartowe odliczanie.

Podczas startu przez 150 sekund doświadczysz przeciążenia 3 g. Po odłączeniu się kapsuły od rakiety nośnej zapanuje absolutna cisza. Zamiast błękitu nieba zobaczysz czerń kosmosu. Po minięciu linii Karmana (umowna granica na wysokości 100 km, od której zaczyna się przestrzeń kosmiczna) będziesz mógł rozpiąć pasy i poznać cudowne uczucie nieważkości, podziwiając – przez największe w historii wypraw kosmicznych okna – widoki zapierające dech w piersiach.

Przed powrotem na Ziemię zostaniesz poproszony o zajęcie miejsca i zapięcie pasów. Doświadczysz przeciążenia 5 g w chwili otwarcia się spadochronów i uruchomienia silnika, którego zadaniem jest zredukowanie prędkości podczas miękkiego lądowania. Wylądujesz zaledwie milę od miejsca startu. Otrzymasz wysokiej jakości wideo i zdjęcia z lotu, którymi będziesz się mógł podzielić z rodziną i przyjaciółmi. Wejdziesz do grona pionierów kosmicznych i otrzymasz prawo pierwszeństwa przy zakupie biletów na lot orbitalny.

To skrót oferty kosmicznego touroperatora. Ile kosztuje taka wycieczka, kiedy pierwszy start? Firma ceny jeszcze nie ustaliła, a pierwszych startów można się spodziewać w ciągu najbliższych dwóch lat. Na razie firma radzi, by zapisać się na listę i czekać na dalsze informacje. Blue Origin chce zawczasu zdobywać turystów kosmicznych, bo nie jest sama na rynku. Najsłynniejsza – Virgin Galactic, należąca do brytyjskiego biznesmena Richarda Bransona – już od wielu lat sprzedaje bilety na pierwsze rejsy suborbitalne wycieczkowym statkiem kosmicznym SpaceShipTwo. Zgłosiło się 700 osób, choć cena biletu, początkowo ustalona na 200 tys. dol., wzrosła do 250 tys. Pierwszy rejs zapowiadano w 2009 r., ale turyści oswoili się z powtarzanymi regularnie informacjami, że odbędzie się on zapewne w przyszłym roku.

Jak w Radomiu

Portem macierzystym Virgin Galactic jest Port Kosmiczny Ameryka (Spaceport America), pierwszy w świecie komercyjny kosmodrom. Zbudowały go na pustyni w amerykańskim stanie Nowy Meksyk władze stanowe pod wpływem sugestii właściciela Virgin Galactic. Przekonał je, że biznes kosmiczny to szansa dla tego pustynnego zakątka. Efektowny terminal pasażerski zaprojektował sir Norman Foster.

Na razie jednak Spaceport America przypomina Port Lotniczy Radom. Rakiety nie startują i nie lądują, choć obiekt ma zezwolenie administracji lotniczej na ruch pionowy i poziomy. Przynosi 0,5 mln dol. deficytu rocznie, a władze stanowe myślą, jak pozbyć się tego kosmicznego balastu. Nie wiadomo bowiem, kiedy Virgin Galactic zacznie komercyjne loty. Choć pasażerski pojazd SpaceShipOne (poprzednia wersja) już w 2004 r. zdołał dwukrotnie przekroczyć linię Karmana, to wciąż jest sporo problemów do rozwiązania.

Za wyczyn sprzed dekady jego autorzy dostali nagrodę Ansari – dla pierwszej prywatnej firmy, która dwukrotnie wysłała w kosmos pasażerski statek wielokrotnego użytku. Fundatorzy nagrody (10 mln dol.) chcieli w ten sposób przyspieszyć rozwój biznesu kosmicznego. Od tego czasu pojazdy Virgin Galactic już kilkadziesiąt razy latały w kosmos. Niestety, bez turystów.

Różnią się one od rakiet New Shepard (nazwanych tak na cześć pierwszego Amerykanina w kosmosie) firmy Blue Origin. Astroturyści mają podróżować rodzajem małego promu kosmicznego podczepionego do samolotu WhiteKnightTwo – latającej platformy startowej. Na wysokości 14 km pojazd odłącza się i po uruchomieniu silników rakietowych kontynuuje podróż do granicy kosmosu. Po zaliczeniu tamtejszych atrakcji (podziwianie planety, stan nieważkości itd.) wycieczka ląduje na ziemi lotem szybowym.

Wszystko wskazywało, że Virgin Galactic ruszy ze swymi usługami już w 2014 r. Niestety, zdarzył się wypadek, który pokrzyżował plany. Jesienią 2014 r. SpaceShipTwo się rozbił. Jeden z pilotów zginął, drugi się katapultował, to opóźniło przygotowania.

W pionie

Tymczasem Blue Origin świętuje sukces. Kilka tygodni temu udała się kluczowa próba. Rakieta New Shepard po wyniesieniu testowej kapsuły w kosmos wróciła na miejsce startu, przeprowadzając automatyczne, pionowe lądowanie. Film z tego wydarzenia obiegł świat, bo wielką rakietę lądującą powoli w pionie widzieliśmy dotychczas tylko na obrazach s.f.

Jeff Bezos triumfuje. Słynny biznesmen, twórca, szef i główny akcjonariusz giganta handlu internetowego Amazon, jest też właścicielem spółki Blue Origin. Przez długi czas mało kto o tym wiedział, bo kosmiczny biznes Bezosa – istniejący od 2000 r. – był utrzymywany w tajemnicy. Jest innowatorem, fascynują go nowe produkty i usługi, na Ziemi i w kosmosie. Klientom Amazona paczki chce dostarczać za pomocą dronów, astroturystów wozić kosmicznymi taksówkami.

Bezos jest znany z wyjątkowej oszczędności. Cały czas myśli, jak wszystko potanić, przyspieszyć, uprościć. Wiedzą coś o tym pracownicy magazynów Amazona, także tych w Polsce. Przedmiotem urzędowego kultu w koncernie jest... biurko-drzwi. Bo ojciec założyciel, gdy rozkręcał swój pierwszy garażowy biznes, zamiast kupić biurko, zrobił je sobie sam, wykorzystując znalezione drzwi. Dziś dla wszystkich amazończyków to symbol, jak nie marnować pieniędzy. Ulubiona maksyma Bezosa brzmi: twoja marża jest moim zyskiem. Co należy rozumieć, że każdy, kto winduje swoją cenę, musi się liczyć, że Bezos zaoferuje niższą i jeszcze na tym zarobi. Tak działa gospodarka internetowa.

Te reguły Bezos chce przenieść w kosmos. Wie, że biznes nie ruszy, jeśli ceny będą kosmicznie wysokie. Rakieta nośna lądująca w jednym kawałku, i to w miejscu startu, to gigantyczna oszczędność. Biznesmen powtarza, że nikt nie wyrzuca na złom samochodu po każdej podróży.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną