Jak będą wyglądać samochody przyszłości

To jedzie młodość
Koncerny motoryzacyjne próbują znaleźć odpowiedź na pytanie: jakie samochody będą potrzebne za 15–20 lat? Smartfony na kołach dla młodych czy auta-roboty dla emerytów?
Wnętrze elektrycznego miniautka Nissan Teatro for Dayz
materiały prasowe

Wnętrze elektrycznego miniautka Nissan Teatro for Dayz

Elektryczne miniautko Nissan Teatro for Dayz to w gruncie rzeczy jeżdżący smartfon - raczej dla młodych kierowców.
materiały prasowe

Elektryczne miniautko Nissan Teatro for Dayz to w gruncie rzeczy jeżdżący smartfon - raczej dla młodych kierowców.

Honda proponuje pojazd Wander Stand dla osób starszych.
materiały prasowe

Honda proponuje pojazd Wander Stand dla osób starszych.

audio

AudioPolityka Adam Grzeszak - To jedzie młodość

Nissan Teatro for Dayz nie zachwyca urodą. Jest mały, kanciasty, przypomina kostkę na kółkach. Nic dziwnego, bo do jego budowy wykorzystano nadwozie mikrovana Dayz, należącego do rodziny samochodów kei. To osobliwa kategoria miniaturowych autek, niespotykanych poza Japonią. W ten sposób Japończycy walczą z kłopotami paliwowymi, zatłoczeniem dróg i brakiem miejsc do parkowania.

Teatro jest autem elektrycznym, bo dziś wszystkie modele zwiastujące nowe czasy są na baterie albo zasilane z ogniw wodorowych. Jednak to nie silnik ani akumulatory są w tym autku najważniejsze. Nawet nie bardzo wiadomo, jaki ma silnik i na ile wystarczy zapas prądu. Najważniejsze jest wnętrze, bo Teatro for Dayz jest studium na temat przystosowania samochodu przyszłości do nadchodzącej generacji użytkowników. Socjologowie nazywają ich tubylcami cyfrowego świata.

Auta w sieci

Urodzili się z laptopami, tabletami, smartfonami, gamepadami w rękach i nie są w stanie ich wypuścić. Jak ich skłonić do zainteresowania się samochodem? Odpowiedź jest prosta: zamienić go w jeżdżący smartfon. Teatro jest jedną z prób realizacji tej koncepcji. Nie chodzi przy tym o wbudowany telefoniczny zestaw głośnomówiący czy nawigację, bo to dzisiaj banał. Chodzi o to, by cały samochód był smartfonem.

Teatro nie ma tradycyjnej tablicy wskaźników, bo przedni panel pełni funkcję wielkiego ekranu dotykowego. Jedynie mała kierownica przypominająca gamepad jest wspomnieniem dawnych czasów, kiedy to młodych ludzi kręciło sportowe kółko, zegary, przełączniki i efektowna dźwignia zmiany biegów. Współczesnych młodych bardziej kręcą ekrany. Dlatego na przedniej konsoli mogą się wyświetlać wszystkie potrzebne informacje i dotykowo (albo głosowo) można sterować rozmaitymi funkcjami auta. Oczywiście, jak w smartfonie, możemy zmieniać co chwilę tapetę. Teatro oferuje ledowe podświetlenie i cyfrowe wersje wystroju całego wnętrza. Za dotknięciem palca można zmieniać kolorystykę tapicerki, bo ma ona funkcję ekranu. Dzięki temu będąc w aucie, można być wciąż na fejsie i to bez wpatrywania się w telefon, bo profil wyświetli się na oparciu fotela lub przedniej konsoli. Można też pogadać ze znajomymi na Skypie, pograć w sieci albo obejrzeć film. A nawet pomiksować muzykę, bo przedni panel daje się zamienić w konsolę didżeja.

Twórcy auta zastrzegają, że funkcje rozrywkowe będą dostępne tylko na postoju. Nie jest to problemem, bo badania pierwszego pokolenia cyfrowych tubylców, czyli generacji Y, wskazują, że sama jazda jest najmniejszą atrakcją, jaką może zaoferować samochód. Z tego też względu Nissan nie rozwodzi się nad mechanicznymi rozwiązaniami konstrukcji, wie dobrze, że przyszłych użytkowników średnio to interesuje. Wystarczy im informacja, że pojazd jest przyjazny dla środowiska, bo ma napęd elektryczny. Muszą tylko wiedzieć, jak naładować akumulatory, bo odruch czuwania nad stanem baterii każdy smartfonowicz ma we krwi.

Od mocy silnika dużo bardziej interesują ich aplikacje cyfrowe, a rzeczą najważniejszą jest szerokopasmowy internet. Teatro jest oczywiście podłączony do sieci. Motoryzacja wchodzi w okres rewolucji internetowej, a connected cars, czyli auta z dostępem do internetu, wprowadzają na rynek kolejni producenci.

Ocenia się, że na świecie jest już ok. 20 mln takich aut i co roku przybywa kolejne 10 mln. Według raportu firmy Everis pod koniec dekady 90 proc. sprzedawanych samochodów będzie miało dostęp do internetu. Oczywiście usieciowienie aut ma dużo większe znaczenie niż tylko sprawienie radości pokoleniu Y. Internet rzeczy, czyli możliwość kontaktowania się ze sobą urządzeń, otwiera dziesiątki zastosowań, które dziś trudno sobie nawet wyobrazić. Samochód zyska inteligencję i zdolność koordynacji manewrów z innymi autami na drodze. To podniesie bezpieczeństwo, ograniczy liczbę kolizji mimo coraz gęstszego ruchu. A już niebawem umożliwi upowszechnienie się aut autonomicznych, czyli wyposażonych w automatycznych kierowców.

Krzemowe wizje

Przemiana samochodu w jeżdżący smartfon sprawia, że dziś elektronika stanowi już 30 proc. wartości pojazdu. Stawia to przed producentami coraz trudniejsze wyzwania. Bo elektronika rozwija się szybciej niż mechanika. Zgodnie z prawem Moore’a moc obliczeniowa komputerów podwaja się co 24 miesiące. Procesory oferują coraz większe możliwości za coraz niższą cenę. W efekcie elektronika w aucie starzeje się dużo szybciej niż mechanika.

Dla użytkowników z cyfrowego świata to spory problem. Analizując zachowania klientów z pokolenia Y, rynkowi badacze dostrzegli dużą racjonalność przy decyzjach zakupowych. Po co mam kupować auto nafaszerowane elektroniką, jeśli te same funkcje oferuje mi mój smartfon, który wymieniam co pół roku? Dlatego niektóre firmy motoryzacyjne, jak np. Honda i Toyota, planują integrację smartfona kierowcy z samochodem. Osoba siadająca za kierownicą telefonem otwiera drzwi, a potem go dokuje w desce rozdzielczej. Smartfonowa aplikacja przejmuje obsługę nie tylko łączności czy nawigacji, ale także innych funkcji, np. służy jako monitor kamer cofania i martwego pola.

Przemysł motoryzacyjny stara się dostosowywać do nowych czasów, bo cyfrowy świat lada chwila może go rozjechać. Giganci internetu narzucają i tu swoje reguły. Przykładem Google, od niedawna funkcjonujący pod marką Alphabet Inc. W skład holdingu wchodzi kilka spółek motoryzacyjnych rozwalających tradycyjne modele biznesowe tej branży.

Najważniejszą jest Open Automotive Alliance opracowująca standardy samochodowej wersji oprogramowania znanego każdemu smartfonowiczowi Android. Z kolei Relay Rides jest sieciową platformą carsharingu, służącą wypożyczaniu prywatnych aut. Budową w pełni autonomicznego samochodu, jeżdżącego bez kierowcy, zajmuje się spółka Google Self-Driving Car. Koncern z Mountain View zainwestował też w słynną firmę Uber, która wprowadziła nowy model społecznościowych usług taksówkarskich. Listę zamyka Waze, czyli aplikacja wymiany informacji o sytuacji na drogach.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną