Ministerstwo Rozwoju chce dać 3 mld zł na start-upy. Niestety może to nie wystarczyć...
Ogłoszony właśnie plan Ministerstwa Rozwoju zakłada, że dzięki państwowemu wsparciu powstanie 1,5 tys. innowacyjnych przedsiębiorstw. Przykłady innych krajów pokazują, że sama publiczna gotówka nie wystarczy, by pobudzić rynek.
Polityka

OF/•

Dofinansowanie o łącznej wartości 2,8 mld zł ma trafić do start-upów w ramach programu Start In Poland. Zakłada on skoncentrowanie się administracji publicznej na rozwoju gospodarki opartej na nowych technologiach. Najważniejszym elementem programu mają być działania Polskiego Funduszu Rozwoju, który chce stworzyć platformę do inwestycji venture i finansować rozwój innowacyjnych firm, których projekty mają szansę zdobywać globalne rynki.

Etapy wsparcia

Start In Poland zakłada działania na trzech poziomach. Pierwszym będzie szukanie projektów na początkowym etapie rozwoju i inwestowanie w nie. Na ten cel przeznaczono 1,05 mld zł. Kolejnym etapem ma być finansowanie akceleracji i rozwoju start-upów na podstawie doświadczeń i zapotrzebowania dużych firm. Tu ma się włączyć PARP, a działanie na tym etapie to program Scale UP, który zakłada zarówno wsparcie bezpośrednie start-upów (kwotą do 250 tys. zł), jak i akceleratorów (do 6 mln zł).

Ostatnim etapem, na który zarezerwowano największą pulę (1,75 mld zł), jest wsparcie rozwoju start-upów, czyli np. organizowanie produkcji na masową skalę czy rozwijanie działalności badawczej.

To nie jedyne środki, które niedługo zasilą rynek, bo w ramach innego programu – Bridge Alfa – do funduszy VC wpłynie prawie 450 mln zł, które będą inwestowane w polskie start-upy. Dodatkowo, NCBiR przygotowuje razem z PZU – Witelo – fundusz inwestycyjny, który ma inwestować w zagraniczne funusze VC i zachęcać je do działania w Polsce. W sumie budżet tego przedsięwzięcia to 500 mln zł.

Razem kwota wygląda imponująco, ale warto przypomnieć, że poprzednie próby stymulowania funduszy VC środkami publicznymi niewiele pomogły. Zamierzonych efektów nie dał program finansowania venture capital z pieniędzy Krajowego Funduszu Kapitałowego. Na razie nie widać też, żeby sam Bridge Alfa wpłynął na rynek szczególnie pobudzająco, a w 2015 roku do wybranych 10 funduszy venture capital trafiło z niego w sumie 170 mln zł.

Finansowanie publiczne to tylko wycinek rynku, bo dostało je zaledwie około 10 proc. wszystkich funduszy VC działających w Polsce. Reszta inwestowała w start-upy środki pozyskanie od inwestorów prywatnych. Tymczasem z najnowszych danych Invest Europe (dawniej EVCA) wynika, że wartość inwestycji dokonanych przez VC w polskie start-upy w 2015 roku spadła do 19,6 mln euro (z 22 mln euro), wzrosła natomiast liczba wspartych podmiotów (do 62 z 54).

Przyczyną niskich wartości transakcji może być nieefektywność programu, który np. dopuszcza wysokie koszty zarządzania funduszami VC. Może nią być również brak wystarczającej liczby ciekawych projektów lub ogólna niechęć start-upowców do sięgania po fundusze od VC. Prawie 60 proc. badanych przez fundację Startup Poland wskazała, że źródłem kapitału na innowacyjne biznesy są dla nich głównie środki własne.

Pieniądze to nie wszystko

Na razie nie wiadomo, jak Polski Fundusz Rozwoju będzie zarządzał swoimi środkami. Jak pokazują przykłady innych państw, pieniądze – czy prywatne, czy państwowe – to zresztą i tak za mało. W programie Start In Poland widać inspiracje przykładem Izraela i tamtejszym programem rządowym Yozma, który stymulował start-upy dzięki grantom przyznanym funduszom VC.

Niestety, zdaje się, że w Polsce zarówno poprzedni, jak i obecny rząd nie chce zauważyć, że do zbudowania „narodu start-upów”, jak nazywa się Izrael, potrzeba czasu. Tam o innowacjach zaczęto myśleć już na początku lat 70. XX w., kiedy kraj musiał się zmierzyć z embargiem, a naukowcy skupiali się na budowaniu broni. Po inwestycjach w programy nauczania oraz laboratoria i wytworzeniu przez państwo popytu na wynalazki zbrojeniowe, w latach 80. skupiono się na innowacjach cywilnych.

I dopiero po prawie 20 latach pracy inżynierów, kiedy na rynku była odpowiednio dużo innowacji, zdecydowano się inwestowanie w nie przez publiczne granty przyznawane funduszom VC. W Polsce przez ostatnie lata nikt nie stymulował naukowców do tworzenia rozwiązań z myślą o ich wprowadzaniu na rynek jako gotowe produkty. Stąd, mimo kapitału na inwestycje, innowacyjnych rozwiązań jest wciąż jest mało, co może tłumaczyć równie małą aktywność inwestorów.

Niestety, w przedstawionym właśnie programie brakuje informacji, czy za ogromnymi kwotami wsparcia publicznego pójdą też inne działania, które mogłyby wpłynąć na rynek stymulująco. Ich katalog jest szeroki – mogą to być ulgi na osób prywatnych, które inwestują w przedsiębiorstwa na wczesnym etapie, tak jak np. programy EIS i SEIS w Wielkiej Brytanii. Brakuje również programów, które z jednej strony przekonają do powrotu naukowców, którzy wyjechali za granicę, aby rozwijać swoje projekty, lub zachęcić tych, dla których jesteśmy interesujący, do migracji. A nasze niskie 38. miejsce w Indeksie Atrakcyjności dla Talentów pokazuje, że trudno nam na razie przyciągnąć kogokolwiek.

Wciąż nierozwiązana pozostaje również kwestia podwójnego opodatkowania funduszy VC (w Izraelu dostępnych jest kilkanaście prawnych rozwiązań, które pozwalają tego uniknąć).

Na świecie to fundusze venture capital są jednym z najlepszych źródeł kapitału dla start-upów. Stąd zainteresowanie polskiej administracji publicznej wspieraniem tego typu instytucji. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy w obecnych warunkach prawnych, fiskalnych itd. VC będą w stanie wspierać start-upy efektywnie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną