Zamiast wydm nowoczesne apartamentowce. Tak wyglądają polskie plaże

Bajania o Dubajach
Zupełnie nowe miasto turystyczno-konferencyjne, rozbuchane wizje hoteli. Wszystko na przyplażowych terenach, które uwolniło wojsko.
Projekt Dune City w Mielnie
Firmus Group

Projekt Dune City w Mielnie

Budowa Dune Resort w Mielnie
Firmus Group

Budowa Dune Resort w Mielnie

Plaża na Mierzei Helskiej. Jak długo będziemy jeszcze cieszyć oko takimi widokami?
Bartłomiej Bulicz/Wikipedia

Plaża na Mierzei Helskiej. Jak długo będziemy jeszcze cieszyć oko takimi widokami?

audio

AudioPolityka Ryszarda Socha - Bajania o Dubajach

Gdyby bracia Golcowie byli z Wybrzeża, pewnie by śpiewali: tam gdzie wczoraj bunkrowisko, jutro będzie wczasowisko. Tłumy rodaków, którzy dawniej nawiedzali Egipt, Tunezję lub Turcję, dziś wybierają polskie morze (POLITYKA 33). Klemens Kohnke, burmistrz liczącego 3,5 tys. mieszkańców Helu, ma powody do radości: – Ubiegłoroczny sezon był bardzo dobry, a ten jest dwa razy lepszy. Tak mówią we wszystkich nadmorskich kurortach, mimo że pogoda nie jest rewelacyjna. Specjaliści od turystyki i wypoczynku wróżą, że gości nad Bałtykiem będzie przybywać. A inwestorzy nie śpią.

Motyl rozwija skrzydła

Burmistrz Helu, wybrany w 2014 r., wcześniej wieloletni konsultant biznesowy branży fitness i wellness, mocno inwestorom sprzyja. Na tyle mocno, że zignorował prawo, które ustanowiła sama gmina. Chodzi o cypel półwyspu – miejsce wyjątkowe. Gdy Agencja Mienia Wojskowego ruszyła z wyprzedażą działek, radni Helu, by ochronić cenny obszar, przyjęli w 2008 r. uchwałę i ustanowili tam zespół przyrodniczo-krajobrazowy Helski Cypel. Do zespołu włączono ponad 292 ha terenu. Z czasem na samym końcu cypla, na granicy morza i lądu zbudowano długi pomost spacerowy biegnący nad wydmami. Niejako pokazowymi, bo oczyszczonymi z obcej im roślinności. Jest to teren objęty także innymi formami ochrony – położony w Nadmorskim Parku Krajobrazowym, w obszarze Natura 2000.

Wynika z tego sporo ograniczeń. Uchwała ustanawiająca zespół Helski Cypel w pierwszym punkcie zabrania „niszczenia, uszkadzania lub przekształcania obiektu lub obszaru”. Zimą tego roku uwagę helan przyciągnął ruch na działce u nasady zespołu (wycinki drzew, wyburzenia). Zwiastowały one Motyla – supernowoczesny hotel z ofertą wellness i spa. W oficjalnych dokumentach inwestycja ta figuruje jako Zespół Zabudowy Centrum Zdrowia i Rewitalizacji LOTUS. Nazwa Motyl przylgnęła do niej dlatego, że w mediach i na oficjalnym profilu miasta pokazano wizualizacje budynku, który kształtem ma przypominać motyla pośród drzew. Przy okazji pojawiła się nawet wizja lądowiska dla helikopterów. Na razie porzucona.

Sprawą zajął się „Dziennik Bałtycki”. „Zamki na piasku. Hel chciałby zostać polską Miami Beach. Tylko o ekologii mało kto tam myśli” – donosił w kwietniu.

Burmistrz wydał dla Motyla decyzję o warunkach zabudowy. Dopuszcza ona wysokość do 18 m i zabudowę 40 proc. działki, tj. 7400 m kw. Jeżeli inwestor wykorzysta w pełni określone dla działki parametry, powstanie budowla, która zdominuje okoliczny krajobraz. A przecież Hel ma dużo terenów, które doskonale nadają się pod duże hotele bez uszczerbku dla tego wyjątkowego miejsca. Inwestorem jest młody biznesmen, udziałowiec m.in. spółki Sea Apartments (udziały w tej spółce ma także rejestrowana na Cyprze Abudaba Holdings Ltd. powiązana z Marcinem Dubienieckim, mężem Marty Kaczyńskiej).

Właściwie burmistrz wydał trzy decyzje – dwie dla hotelu i trzecią dla wielopoziomowego garażu (hotel musi zapewnić odpowiednią liczbę miejsc postojowych). Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku (RDOŚ) na budowę Motyla przystała. Tłumaczy, że to „teren przekształcony”. Burmistrz to, co było tam wcześniej, nazywa koszarami. A chodzi o nieduże murowane baraki rozproszone pośród drzew. Nasuwa się pytanie o rozsądną granicę zmian dla takich miejsc. Czy wystarczy, że w lesie będzie sławojka, żeby gdański RDOŚ zgodził się na powstanie tam – dajmy na to – galerii handlowej?

Ochrona środowiska powiedziała „nie” dopiero przy trzeciej decyzji burmistrza dotyczącej garażu. Jej projekt dotarł do RDOŚ nieco później, już po decyzjach w sprawie hotelu. Hanna Dzikowska, była wieloletnia szefowa RDOŚ, uważa, że mamy tu do czynienia z jawnym omijaniem prawa przez burmistrza. Bo RDOŚ mogła nie wiedzieć, że chodzi o fragmenty tego samego kompleksu. Rozbicie na decyzje cząstkowe to znany sposób, by uniknąć sporządzania oceny oddziaływania na środowisko dla całego przedsięwzięcia. Zdaniem Dzikowskiej takie przypadki RDOŚ powinna zgłaszać do prokuratury. No i uczulić starostę, który będzie wydawał pozwolenie na budowę. Wtedy będzie szansa na naprawę.

Danuta Makowska, aktualna szefowa RDOŚ, jest łaskawa: – Mam nadzieję, że uda się przekonać burmistrza Helu, aby przygotowany przez inwestora szczegółowy projekt zabudowy hotelowej i garażowej uległ zmianie tak, aby w minimalny sposób oddziaływał na przyrodę, a także nie pogarszał walorów krajobrazowych.

Mury rwą do góry

Pan Gołębiewski się do nas uśmiechnął – mówi Andrzej Strzechmiński, burmistrz 4-tysięcznej Łeby, gdzie też chcą przychylić nieba inwestorowi, ale nie kombinują. Pracują nad zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (mpzp). Zamówili prognozę środowiskową.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną