Jak walczyć z monopolem internetowych gigantów

Robią, co chcą
Amerykańscy giganci internetowi nie przejmują się lokalnymi przepisami ani podatkami. To ostatnia chwila, by ich utemperować, zanim zmonopolizują sieć. Polska właśnie podejmuje nieśmiałą próbę.
Facebook, dzięki ogromnym zyskom, coraz bardziej monopolizuje internet i wykupuje kolejne serwisy.
Ivelin Radkov/PantherMedia

Facebook, dzięki ogromnym zyskom, coraz bardziej monopolizuje internet i wykupuje kolejne serwisy.

Brak wspólnych przepisów dotyczących danych osobowych pozwala koncernom zarabiać miliardy.
Enrico Fianchini/Getty Images

Brak wspólnych przepisów dotyczących danych osobowych pozwala koncernom zarabiać miliardy.

audio

AudioPolityka Cezary Kowanda - Robią co chcą

Mark Zuckerberg, szef Facebooka, to człowiek bardzo ceniący sobie prywatność. Przynajmniej kiedy chodzi o jego rodzinę. Gdy kupił wielką posiadłość na Hawajach, od razu ogrodził ją wysokim murem. A potem zaczął szukać osób, które mogłyby mieć historyczne prawa do pobliskich działek. Chciał je zmusić do zrzeczenia się za pieniądze wszelkich roszczeń i przejąć w sumie prawie 300 ha. Wszystko po to, żeby jego rodzina mogła w spokoju rozkoszować się wakacjami na Hawajach. Dopiero ostre lokalne protesty zmusiły go do porzucenia planów wymuszonego wykupu.

To paradoks, bo Mark Zuckerberg zawodowo zajmuje się zachęcaniem ludzi na całym świecie do dzielenia się swoim życiem z innymi. Cała idea serwisu Facebook polega na ciągłym poszerzaniu kręgu znajomych i informowaniu ich o wszystkich ważnych i całkiem nieważnych wydarzeniach. Na Facebooku nikt nie stawia murów, nikt się nie grodzi, tylko otwiera szeroko drzwi do swojego świata. Czasem tak szeroko, że sam już nie bardzo rozumie, na co się zgodził.

Serwis Facebook i wyszukiwarka Google to dwa najbardziej znane przykłady nowego modelu biznesowego w wirtualnym świecie. Obaj giganci na pozór oferują usługi za darmo. Założenie i utrzymywanie konta na Facebooku nic nie kosztuje, tak samo jak wyszukiwanie informacji w Google czy używanie poczty elektronicznej Gmail. Tyle teoria, bo w praktyce są to oczywiście usługi płatne. Tyle że walutą rozliczeniową nie jest dolar ani złoty, lecz dane osobowe korzystających z komunikatora i informacje o całej ich aktywności. Kto na przykład rejestruje się na Facebooku, ten zgadza się, żeby serwis wykorzystywał dla swoich potrzeb wszelkie informacje o użytkowniku.

Facebook uważnie obserwuje, jakie zamieszczamy posty, analizuje nasze zdjęcia i filmy, sprawdza, kogo mamy wśród znajomych. Na tej podstawie stara się jak najlepiej dopasowywać reklamy do użytkowników. A reklamy to jego główne źródło przychodów.

Nie inaczej postępuje Google. Ten nawet nie udaje, że respektuje tajemnicę korespondencji. Google analizuje wszystkie maile przychodzące na adres Gmail i na podstawie ich treści decyduje, kto dostanie jaką reklamę. Oficjalnie wszystko jest w porządku, bo przecież każdy internauta musi najpierw zgodzić się z tzw. polityką prywatności (a raczej jej braku) koncernu i zaakceptować szereg regulaminów. W rzeczywistości mało kto je czyta, więc internetowi giganci mają ułatwione zadanie.

Globalni i lokalni

Jednak ich największym szczęściem jest fakt, że nie istnieją żadne światowe regulacje, które nadążałyby za szybko zmieniającą się cyfrową rzeczywistością. W najgorszym razie trzeba po prostu pomęczyć się z lokalnymi władzami. Ale to stosunkowo niewielki kłopot dla koncernów zarabiających miliardy dolarów rocznie. Niedawno Facebookiem zainteresował się polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Doszedł do wniosku, że jego regulamin to prawdziwa studnia bez dna i trudno określić, jakie informacje o swoich użytkownikach ten serwis zbiera. Na razie jednak UOKiK nie ukarał Facebooka, tylko wysłał do niego szereg pytań i cierpliwie czeka na odpowiedź.

Co zainteresowało nasz urząd? – Chcemy wiedzieć na przykład, czy Facebook zbiera informacje dotyczące wysokości zarobków użytkowników, spłacanych przez nich kredytów albo posiadanych nieruchomości – wyjaśnia Marek Niechciał, prezes UOKiK. – Próbujemy dowiedzieć się, co robi Facebook po usunięciu konta przez osobę, która już nie chce korzystać z serwisu. Czy rzeczywiście wszystkie prywatne dane znikają z serwerów? Poza tym chcemy ustalić, jakie firmy należą do Facebooka. Zgodnie z regulaminem Facebook bowiem ma prawo przekazywać wszystkie informacje o użytkownikach spółkom, które są z nim powiązane.

Zwłaszcza ta ostatnia praktyka przybiera na sile, bo Facebook i Google, dzięki ogromnym zyskom, coraz bardziej monopolizują internet i wykupują kolejne serwisy. Google jest na przykład właścicielem popularnej strony z treściami wideo YouTube, a Facebook zarządza popularnym komunikatorem WhatsApp i serwisem ze zdjęciami Instagram. Każdy koncern łączy różne posiadane przez siebie firmy, tak aby na bieżąco wymieniały się między sobą informacjami o użytkownikach. Komu się to nie podoba, może oczywiście z serwisów nie korzystać. Tyle tylko, że wówczas jest odcięty od znacznej części internetu.

Nie tylko Facebook jest na celowniku UOKiK. Urząd od kilku miesięcy czeka również na wyjaśnienia od innego technologicznego giganta, Microsoftu. Nie wiadomo bowiem, jakie dokładnie informacje ta firma zbiera podczas wymuszanej aktualizacji systemu operacyjnego Windows do wersji 10. UOKiK nie jest zresztą jedynym, który ma wątpliwości w sprawie ochrony naszych danych, a raczej jej braku. Podobne postępowanie przeciw Facebookowi od prawie roku prowadzi niemiecki urząd antymonopolowy. Z kolei włoski regulator zakazał Facebookowi przesyłania danych między tym serwisem a komunikatorem WhatsApp.

Wszystko to są na razie pojedyncze próby kontrolowania gigantów, którzy praktycznie robią, co chcą. Czasem nawet nie bardzo wiadomo, gdzie się mieszczą. Gdy nasz UOKiK postanowił zażądać informacji od Facebooka, najpierw długo ustalał, do kogo wysłać pytania. W Polsce istnieje co prawda spółka Facebook Poland, ale nie zajmuje się ona zarządzaniem Facebookiem. Także amerykański Facebook oficjalnie w Polsce nie działa. Ostatecznie UOKiK list ze swoimi pytaniami musiał wysłać do Irlandii. To z tego kraju Facebook tak naprawdę przeprowadza wszystkie swoje operacje na terenie Unii Europejskiej.

Oczywiście nie robi tego przez przypadek. To właśnie z Irlandczykami największym amerykańskim koncernom technologicznym najłatwiej było się dogadać nie tylko w sprawie zbierania i wykorzystywania informacji, ale przede wszystkim zasad zakładania i prowadzenia firm. Irlandczycy okazali się najbardziej pobłażliwi, jeśli chodzi o żonglowanie danymi osobowymi użytkowników, a także najmniej wymagający, jeśli chodzi o płacenie podatków od prowadzonej przez wielkie koncerny działalności. To kolejna dziedzina, w której poszczególne rządy zostały daleko w tyle za kreatywnością wielkich firm. Facebook, Google czy Apple od lat stosują specyficzne konstrukcje podatkowe, dzięki którym oszczędzają co roku wiele miliardów.

Podwójna irlandzka

Ten model biznesowy w slangu podatkowców ma pieszczotliwą nazwę „double Irish”, czyli „podwójna irlandzka”. Firma zakłada spółkę w Irlandii. To przez nią przechodzą wszystkie przychody ze sprzedaży w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Oznacza to np., że polskie firmy reklamujące się na Facebooku płacą tak naprawdę spółce Facebook Ireland. Polski fiskus od Facebooka nie dostaje żadnych podatków od zysków. Z kolei w Irlandii obowiązuje korzystna stawka, wynosząca zaledwie 12,5 proc. rocznie.

Jednak nawet takich pieniędzy Facebook wcale nie musi tracić na podatki. Ma bowiem drugą spółkę irlandzką, która za swoją bazę podatkową podaje jeden z rajów finansowych, np. Kajmany czy Bermudy. Główna spółka irlandzka transferuje większość zysków do firmy z siedzibą w raju podatkowym. A Facebook, jak i inni giganci, nie płaci podatków niemal wcale. Na przykład w 2015 r. Facebook Ireland miał przychody wynoszące prawie 5 mld euro. Jednak irlandzkiemu fiskusowi zapłacił raptem 3,4 mln euro podatku. Reszta krajów unijnych, w których przecież działa od lat, nie zobaczyła ani centa. Jak długo ta podatkowa bezsilność Unii jeszcze potrwa?

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną