Skąd kolejna podwyżka opłat za przejazd na A2?
W Polsce korzystanie z autostrad bywa bardzo drogie, tanie albo bezpłatne. Z tego ostatniego rozwiązania kierowcy cieszą się najbardziej. Do czasu.
Na tle autostrad w Polsce A2 rzeczywiście jest wyjątkowa droga.
Jonathan Petersson/StockSnap.io

Na tle autostrad w Polsce A2 rzeczywiście jest wyjątkowa droga.

Tradycyjnie już kolejna podwyżka opłat za koncesyjne odcinki autostrady A2 wywołała powszechne oburzenie. Przyłączyli się do niego także politycy, a Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa nazwało podwyżkę „niezasadną”. Na tle autostrad w Polsce A2 zarządzana przez rodzinę Kulczyków rzeczywiście jest wyjątkowo droga. Stawka za przejechany kilometr dla samochodów osobowych to już 40 groszy.

Pod względem wysokości myta z A2 konkurowała przez lata z koncesyjną A4 między Katowicami a Krakowem, chociaż teraz opłata wynosi tam „tylko” 32 gr za kilometr. Większość autostrad w Polsce, zarządzanych przez państwową GDDKiA, jest znacznie tańsza. Standardowa stawka to 10 groszy za kilometr, a wiele odcinków (jak choćby trasa Warszawa – Łódź) jest wciąż darmowych.

Czy podwyżki na A2 są złą wiadomością?

To oczywiście powód do radości dla kierowców, ale też bardzo zły prognostyk. Spółka Autostrada Wielkopolska, koncesjonariusz A2, każe sobie dużo płacić, ale sama zbiera pieniądze na remonty i spłaca kredyty za budowę. Tymczasem niedawno oddane do użytku odcinki autostrad zostały co prawda sfinansowane w dużej mierze dzięki unijnym funduszom, ale utrzymywane będą musiały być już za polskie środki. Każdy kolejny rok bez opłat oznacza w przyszłości mniejszą pulę na remonty. Dziś to może nie problem, ale za kilkanaście lat rządzący będą bić na alarm. I wówczas stawki za kilometr gwałtownie wzrosną. Tradycyjnie już nie potrafimy planować, tylko żyjemy chwilą.

Jednak także dla koncesjonariusza A2 dzisiejsze ogromne rozpiętości cenowe to poważny wizerunkowy problem. Bo jak przekonać kierowców, że nowe stawki mają uzasadnienie ekonomiczne, skoro sąsiednie odcinki A2 są duże tańsze lub wręcz darmowe? Mało kto zna historię budowy i zawiłości ekonomiczne. Do tego spółka Autostrada Wielkopolska musi uważać, bo coraz więcej osób jadących na przykład ze stolicy czy Łodzi na zachód wybiera najpierw drogę ekspresową S8 (oczywiście darmową) do Wrocławia, a potem autostradę A4 do granicy z Niemcami (też darmową), i omija w ten sposób kosztowną A2.

Koncesyjny system A2, pozostałość dawnych czasów, gdy rządy nie miały pieniędzy na jakiekolwiek inwestycje infrastrukturalne, ma funkcjonować jeszcze długo, bo do 2037 roku. Teoretycznie można go oczywiście skrócić, ale wówczas rząd musiałby porozumieć się z rodziną Kulczyków, zapłacić odszkodowanie oraz wziąć na siebie spłatę pozostałych kredytów. Wtedy stawki na A2 mogłyby znacząco spaść, ale zapłaciłby za to budżet państwa, czyli wszyscy podatnicy. A tego chyba nie chcemy.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną