Rynek

Polityka radomska

PPL rozbuduje lotnisko w Radomiu, nie w Modlinie

Port Lotniczy w Radomiu Port Lotniczy w Radomiu Andrzej Michalik / Agencja Gazeta
Już za półtora roku wyśmiewane dotąd puste lotnisko w Radomiu ma ożyć. Drugie życie zawdzięcza konfliktowi udziałowców Modlina, nad którym zbierają się czarne chmury.

W 2027 roku pierwsze samoloty mają wystartować z Centralnego Portu Komunikacyjnego – takie są przynajmniej obietnice rządu. Jednak do tego czasu warszawskie Lotnisko Chopina (dawniej zwane Okęciem) zdąży się zatkać. Jego właściciel – Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (w skrócie PPL) – szukał zatem dodatkowego portu, aby rozładować tłok na Okęciu. Rozważał inwestycje w Modlinie, gdzie jest jednym z udziałowców, i w Radomiu. Tamtejszy port należy w całości do miasta, ale PPL chętnie odkupi udziały. Ostatecznie wybór padł na Radom. Co to oznacza dla mieszkańców Mazowsza?

Ekspresowa (roz)budowa prowincjonalnego portu

Dobra informacja jest taka, że rozbudowa, a w zasadzie budowa, nowego lotniska w Radomiu (dotychczasowy terminal i pas startowy do niczego się bowiem nie nadają) ma być rekordowo szybka. Szef PPL Mariusz Szpikowski obiecuje, że Radom ruszy już na jesieni 2019 roku. Bardziej realna wydaje się wiosna 2020 roku, ale to i tak imponujące tempo.

W Radomiu są wszystkie potrzebne pozwolenia, a pieniądze (w pierwszej fazie niecałe pół miliarda złotych) dla zarabiającego na lotnisku Chopina PPL nie wydają się problemem. Zdecydowanie większy kłopot będzie za to z przekonaniem linii, aby przeprowadziły się z Warszawy do Radomia. PPL nie ukrywa, że Chopin ma być głównie dla Lotu, aby tu mógł się nieskrępowanie rozwijać – aż do powstania CPK, gdy stołeczne lotnisko i tak zostanie zamknięte dla ruchu pasażerskiego.

Tanie linie i czartery do Radomia

Przenieść mają się zatem inni – przede wszystkim czartery oraz tanie linie, czyli w praktyce Wizz Air, drugi najważniejszy po Locie przewoźnik w stolicy. Oczywiście ani Wizz Air, ani linie czarterowe nie zrobią tego chętnie, więc czeka nas zapewne wojna podjazdowa. PPL będzie się starać na tyle obrzydzać życie niektórym, aby ci „dobrowolnie” wynieśli się do Radomia.

Kłopot w tym, że w ślad za nimi muszą jeszcze pójść pasażerowie. A ci, przyzwyczajeni do latania z Chopina, podejdą do Radomia na pewno bardzo sceptycznie. Choćby dlatego, że dojazd – zarówno samochodem, jak i pociągiem – potrwa tam dużo dłużej z aglomeracji warszawskiej. Co gorsza, remont linii kolejowej ze stolicy do Radomia toczy się bardzo wolno i cała trasa na pewno nie będzie gotowa za dwa lata.

Radom pozbędzie się kłopotu i zyska miejsca pracy. Ale też hałas

Dla samego Radomia to dobra wiadomość, chociaż mieszkający w pobliżu nowego lotniska mogą mieć na ten temat inne zdanie. To paradoks, że z jednej strony lotnisko Chopina jest mocno krytykowane jako źródło hałasu dla wielu mieszkańców (co uniemożliwia jego rozwój i jest jednym z powodów budowy CPK), a równocześnie inwestuje się w inne miejskie lotnisko, które według prognoz PPL ma w przyszłości odprawiać nawet 10 milionów pasażerów rocznie. Tam hałasować można do woli?

Dla samych władz Radomia decyzja PPL jest za to rozwiązaniem ich problemu. Do tej pory musiały dotować pusty port, a teraz nie tylko pozbędą się udziałów – i to pewnie za godziwą kwotę – ale dodatkowo pochwalą się nowymi miejscami pracy.

Modlin to pole konfliktu między PiS a opozycją

Wygrał Radom, a przegrał Modlin, chociaż jest znacznie bliżej Warszawy, obsługuje już trzy miliony pasażerów rocznie i wydaje się dużo lepszym kandydatem na odciążanie Chopina. Jednak Modlin to pole konfliktu między PPL a władzami Mazowsza – czyli między PiS a opozycją, bo trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Nawzajem oskarżają się o blokowanie potrzebnych inwestycji i o politykę wobec Ryanaira, który Modlin uwielbia, bo płaci tam bardzo mało. Według PPL wszystkie pieniądze inwestowane w tym porcie będą tak naprawdę dotacją dla irlandzkiego giganta, którego władze lotniska Chopina z wzajemnością nie znoszą. Na blokującym możliwość zaciągania kredytów sporze udziałowców tracą pasażerowie, bo Modlin jest już zapchany, a jeśli wkrótce nie zaczną się remonty, to lotnisko być może trzeba będzie nawet zamknąć.

Radom zyska, pasażerowie stracą

Efektem tego konfliktu jest właśnie decyzja o ogromnych inwestycjach w Radomiu. W sumie ma tam być wydany w najbliższych latach prawie miliard złotych. Tylko czy warto? Czy naprawdę Radom stanie się jednym z największych lotnisk w Polsce, a linie otworzą stamtąd dziesiątki połączeń? Czy nie będzie to marnotrawstwo pieniędzy, zwłaszcza jeśli jednak w przyszłości dojdzie do tak potrzebnej rozbudowy Modlina? I wreszcie co stanie się po otwarciu CPK? Rządzący, starając się pomagać na wszelkie sposoby Lotowi, zapominają, że większość Polaków korzysta z usług tanich linii. Dla nich nowa lotniskowa strategia oznacza gorsze, a nie lepsze warunki podróżowania. Oni dużo więcej stracą na zamknięciu Chopina i blokadzie Modlina, niż zyskają na drugim życiu Radomia.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną