Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Rynek

Tramwaje pożądania

Tramwaje cudze i nasze

Tramwaje koreańskiej firmy Hyundai Rotem, które miałyby się pojawić w Warszawie. Tramwaje koreańskiej firmy Hyundai Rotem, które miałyby się pojawić w Warszawie. Hyundai
Polskie tramwaje i autobusy miały być naszą dumą i specjalnością eksportową. Tymczasem nawet na własnym podwórku oddajemy pole wschodnim konkurentom.
Nowe olsztyńskie tramwaje wyprodukuje turecka firma Durmazlar.Durmazlar Nowe olsztyńskie tramwaje wyprodukuje turecka firma Durmazlar.

W Warszawie trwają dwa duże przetargi na zakup taboru dla komunikacji miejskiej. Jeden z nich budzi ogromne polityczne emocje, inny przebiega zdecydowanie spokojniej. Tymczasem oba pokazują, przed jakimi wyzwaniami stoi dziś cały nasz kontynent. Tramwaje Warszawskie szukają dostawcy przynajmniej 123 nowych tramwajów (a być może nawet 213, jeśli znajdą się dodatkowe pieniądze), za to stołeczne Miejskie Zakłady Autobusowe rozpisały jeden z największych przetargów w Europie na dostawę elektrycznych autobusów przegubowych. Chcą ich kupić aż 130 sztuk. Do zarobienia są 4 mld zł!

Obie spółki samorządowe mają zupełnie odmienne strategie. Tramwajarze postawili na konkurencję. Postanowili dopuścić do przetargu firmy, które dotąd nie dostarczały taboru w Europie. Zastrzegli tylko, że połowa produkcji musi być zlokalizowana w Unii. Ogłosili, że mogą wydać maksymalnie ok. 1,9 mld zł. Jako jedyny w kosztorysie zmieścił się koreański Hyundai Rotem, który dotąd dostarczał tramwaje wyłącznie tureckim miastom, a w Europie nie ma na razie żadnej montowni. Nieco droższą ofertę, za 2 mld zł złożyło konsorcjum firm Solaris i Stadler (ale zastrzegło, że nie zdąży z dostawami w terminie).

Strategia stawiania barier

Za faworyta przetargu uchodziła bydgoska Pesa. Przez lata to ona wygrywała rywalizację w Warszawie i do stolicy dostarczyła łącznie 281 tramwajów. To połowa stołecznego taboru. Jednak tym razem Pesa okazała się najdroższa, bo zażądała aż 2,3 mld zł. Spółka wybrała zatem ofertę Koreańczyków, chociaż Pesa będzie się odwoływać.

Decyzja Tramwajów Warszawskich oburzyła polityków PiS, którzy zarzucili rządzącemu stolicą Rafałowi Trzaskowskiemu, że nie chce wspierać polskiego przemysłu. Europoseł Kosma Złotowski doniósł na Warszawę do Komisji Europejskiej, a wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz apelował do prezydenta stolicy o zmianę decyzji, zachęcając go niejako do złamania przepisów.

Polityka 9.2019 (3200) z dnia 26.02.2019; Rynek; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Tramwaje pożądania"
Reklama