Rynek

Prawie jak smartfon: Mate 30 i 30 Pro Huawei bez pełnego Androida

Premiera smartfonów Huawei Mate 30 i Mate 30 Pro odbędzie się 18 września 2019 r. Premiera smartfonów Huawei Mate 30 i Mate 30 Pro odbędzie się 18 września 2019 r. Forum
Sankcje Donalda Trumpa zaczynają działać – nowe telefony Huawei będą pozbawione aplikacji Google, które uważamy za coś oczywistego. Kto kupi taki aparat w Europie?

Modele Mate 30 i Mate 30 Pro przejdą do historii, ale raczej nie z powodu wyjątkowych funkcji czy wyglądu. To pierwsze smartfony Huawei, które nie będą miały fabrycznie zainstalowanych tak popularnych aplikacji Google jak Mapy, Chrome czy YouTube. Premiera tych telefonów planowana jest na drugą połowę września, jednak trudno przypuszczać, żeby okazały się hitem sprzedażowym. Zwłaszcza w Europie.

O ile bowiem Chińczycy i tak w ogóle nie mają dostępu do produktów Google, a w Stanach Zjednoczonych Huawei nie odgrywa praktycznie żadnej roli, o tyle właśnie Europa była dla chińskiego koncernu zdecydowanie najważniejszym z bogatych rynków. Triumfalny pochód Huawei na naszym kontynencie powstrzymał dopiero amerykański prezydent Donald Trump, wpisując Huawei na czarną listę i zakazując firmom ze Stanów Zjednoczonych współpracy z koncernem.

Mate 30 i Mate 30 Pro z okrojonym Androidem i bez Google Play

Do tej pory zwykli użytkownicy smartfonów konsekwencji tej amerykańsko-chińskiej wojny technologicznej praktycznie nie odczuwali. Kto ma telefon Huawei, ten wciąż może korzystać ze wszystkich aplikacji Google, a jego system Android otrzymuje regularne aktualizacje. Jednak Mate 30 i Mate 30 Pro będą już funkcjonować na innych zasadach. Co prawda ich systemem operacyjnym pozostanie Android, ale w podstawowej, okrojonej formie. Nie zostaną zainstalowane produkty Google, a szczególnie bolesne może okazać się odcięcie użytkowników Mate 30 od Google Play, czyli programu, poprzez który instaluje się inne aplikacje. A to znacznie utrudnia ściągnięcie na telefon np. Facebooka czy Twittera.

Teoretycznie korzystanie z Google Maps, YouTube’a czy właśnie Facebooka będzie możliwe poprzez zwykłą przeglądarkę internetową, ale to dużo mniej wygodne niż używanie aplikacji. Poza tym już pierwsze informacje o objęciu Huawei amerykańskimi sankcjami spowodowały spadek zainteresowania produktami tej firmy w Europie. Trudno przypuszczać, żeby klienci chętnie teraz wydawali niemałe pieniądze na aparaty, które są pozbawione funkcji, jakie znajdują się w smartfonach konkurencji. Chyba że Huawei zdecyduje się na wojnę cenową i znacząco obniży ceny tych nowych modeli. Ale to też marne rozwiązanie dla Chińczyków, bo właśnie smartfony z górnej półki są dla każdego koncernu technologicznego, dzięki wysokim marżom, ważnym źródłem zysku.

Czytaj także: Telefoniczny rozwód Google i Huawei

Trump zdeterminowany w zwalczaniu Huaweia

Co dalej? Donald Trump tradycyjnie wysyła sprzeczne sygnały, ale determinacja Amerykanów w wojnie wypowiedzianej Huawei, uchodzącemu za technologiczną perłę Chin, wydaje się spora. Świadczy chociażby o tym fakt, że spośród 130 wniosków o wyłączenie z sankcji, złożonych przez amerykańskie firmy pragnące kontynuować współpracę z Huawei, nie został dotąd zaaprobowany żaden. Co gorsza, wkrótce kończy się również okres przejściowy, dzięki któremu dostęp do usług Google i oficjalnych aktualizacji Androida mają klienci wcześniej zakupionych smartfonów Huawei. Nie wiadomo, czy te wyłączenia zostaną przedłużone.

Czytaj więcej: Gafą w Trumpa. Francja chce podatków od Facebooka, Google i Apple

Ucieczka do przodu: pożegnanie z Androidem i rozwój HarmonyOS?

Huawei stoi dziś przed trudnym dylematem – pozostać przy okrojonej wersji Androida, ryzykując utratę części klientów, czy też przechodzić na własny system operacyjny zwany Harmony i… podjąć jeszcze większe ryzyko. Dla Harmony bowiem dopiero trzeba by przygotować specjalne wersje wszystkich tych aplikacji, z których korzystają użytkownicy Androida czy iOS (system operacyjny Apple). Oczywiście amerykańskim firmom nie będzie wolno tego robić. Jeśli jednak Trump nie ustąpi, Huawei pozostanie tylko ucieczka do przodu – pożegnanie z Androidem, rozwój Harmony i przekonywanie klientów na całym świecie, że świat bez Google’a jest możliwy.

W Europie nie będzie to proste, ale na biedniejszych rynkach może się powieść. Poza tym opoką koncernu pozostają miliony chińskich klientów, których lojalność nie podlega dyskusji. Huawei jest już zbyt potężny, żeby amerykańskie sankcje mogły go zniszczyć. Na krótką metę na pewno mu zaszkodzą, ale w dłuższej perspektywie więcej mogą stracić amerykańskie koncerny technologiczne, odcięte od ogromnej liczby użytkowników smartfonów. O tym Trump raczej nie pomyślał.

Czytaj więcej: Polska w aferze Huawei, czyli dlaczego się ośmieszyliśmy

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Historia słynnego agenta 007

23 filmy, sześciu aktorów użyczających twarzy głównemu bohaterowi, mnóstwo wypitych Martini, rozbitych aut i uwiedzionych kobiet. Filmowy James Bond, od pięciu dekad obecny na ekranach, pobił rekord, do którego nie zbliżyła się żadna inna filmowa seria.

Katarzyna Czajka
02.10.2012
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną