Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Rynek

Marks się kłania

Związkowiec o polityce rządu

„PiS nic nie daje, bo nie z własnej partyjnej kasy realizuje obietnice, tylko z budżetu, który wypracowują Polacy”. „PiS nic nie daje, bo nie z własnej partyjnej kasy realizuje obietnice, tylko z budżetu, który wypracowują Polacy”. Adam Burakowski / Reporter
Rozmowa z Andrzejem Radzikowskim, pełniącym obowiązki szefa OPZZ.
Andrzej RadzikowskiKrystian Dobuszyński/Reporter Andrzej Radzikowski

JULIUSZ ĆWIELUCH: – Zastanawiam się, po co nam związki zawodowe, kiedy rząd daje więcej, niż wy się domagacie, np. 4 tys. płacy minimalnej.
ANDRZEJ RADZIKOWSKI: – Nikt ci nie da tyle, ile polityk obieca przed wyborami. Na razie zapowiedziano, że od nowego roku płaca minimalna wzrośnie do 2,6 tys. zł brutto. Od lat postulowaliśmy, żeby płaca minimalna wynosiła połowę średniej krajowej. Wygląda na to, że po czterech latach rządzenia PiS zaczyna realizować nasz postulat, oczywiście jako własny pomysł. O 4 tys. zł brutto nie można mówić jako o rzeczywistości, bo to oddalona w czasie obietnica wyborcza. No i tak się składa, że to nie rząd będzie wypłacał te pensje, tylko przedsiębiorcy.

W budżetówce będzie płacił rząd.
Ciekawe z czego, bo już docierają do nas sygnały, że niektóre instytucje, np. w kulturze czy szpitalach, mają kłopoty z płynnym wypłacaniem pensji. Na prywatnych pracodawców można nałożyć każdą daninę. Tylko kto zrealizuje te obietnice, jak firmy zaczną plajtować?

Świat stanął na głowie. Związkowiec martwi się o pracodawców.
W gospodarce musi być balans. Przecież jak te wszystkie obietnice wejdą w życie, to dojdzie do karykaturalnego zrównania płac. Sprzątaczka będzie zarabiała tyle co nauczyciel. Szanuję ciężką pracę sprzątaczek. Ale mam świadomość, że nauczyciel włożył więcej wysiłku w podwyższanie swoich kwalifikacji i nie można tego relatywizować w imię obietnic wyborczych.

Wszyscy obiecują.
Wszystkich rozliczymy. W Warszawie do końca 2019 r. każde dziecko miało mieć miejsce w żłobku. Już nie wspomnę, że darmowe. Za trzy miesiące kończy się rok. W kolejce oczekujących na żłobek jest 23 tys. dzieci. Jak to się ma do obietnic PO, że będą uwalniać potencjał kobiet na rynku pracy?

Polityka 39.2019 (3229) z dnia 24.09.2019; Rynek; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Marks się kłania"
Reklama