Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Kasa ludzi umarłych

Dziś każdy może iść do dowolnego banku i złożyć tam pytanie, czy po zmarłym krewnym pozostały jakieś środki. Dziś każdy może iść do dowolnego banku i złożyć tam pytanie, czy po zmarłym krewnym pozostały jakieś środki. Getty Images, Studio Polityka
To nieprawda, że pieniędzy nie da się zabrać do grobu.
Większość testamentów w Polsce spisywana jest u notariuszy.djedzura/PantherMedia Większość testamentów w Polsce spisywana jest u notariuszy.

Teść pana W. o mało nie zabrał do grobu 40 tys. zł. Jego śmierć była nagła i dramatyczna. Świeżo kupionym autem wbił się w autostradowe barierki. Pan W. przeprowadził rodzinę przez procedurę likwidacji szkody z ubezpieczenia AC w rozliczeniu gotówkowym. Innych roszczeń nie miał. Czuł, że głupio byłoby wyciągać rękę po pieniądze, skoro wina teścia była właściwie bezsporna. Zaprzyjaźniony z W. prawnik patrzył na sprawę z dystansu. Poprosił o polisę teścia i w kilka minut wycisnął z niej 40 tys. zł. Okazało się, że na tyle opiewało ubezpieczenie auta od Następstwa Nieszczęśliwych Wypadków (NNW). Ubezpieczyciel pomimo licznych kontaktów z rodziną W. o polisie NNW nie zająknął się nawet słowem. Likwidujący szkodę agent ubezpieczeniowy zapytany, dlaczego nie wypłacili pieniędzy sami z siebie, zgrabnie odwrócił pytanie: – A dlaczego pan sam z siebie po nie nie przyszedł?

Aleksandra Wiktorow, od kilku dni były już rzecznik finansowy, zostawiła w szufladzie biurka granat bez zawleczki, czyli gotowy projekt Ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. W branży lepiej znany pod roboczym tytułem ustawy o „uśpionych polisach”. „Uśpionych” to swego rodzaju niedomówienie. Tak naprawdę należy mówić o martwych polisach, bo osoby, które opłacały te polisy, już nie żyją. Często jednak pozostały na nich środki, po które mogłaby sięgnąć rodzina. Nie sięga, bo najczęściej nie wie, że jakieś polisy były.

O tym, jaką siłę rażenia ma projekt zostawiony przez Wiktorow, najlepiej świadczy reakcja ubezpieczycieli. Andrzej Maciążek, wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń, odmówił rozmowy o „uśpionych lokatach”. Przekierował do rzecznika, bo taka jest ścieżka komunikacyjna Izby. Marcin Tarczyński, rzecznik PIU, długo zastanawiał się, czy w tej kwestii ma do powiedzenia sześć czy osiem zdań.

Polityka 44.2019 (3234) z dnia 29.10.2019; Rynek; s. 36
Reklama