Rynek

Co wolno kierowcy w czasie pandemii

Warsztat samochodowy, wymiana opon Warsztat samochodowy, wymiana opon Lukasz Krajewski / Agencja Gazeta
Reguły określające, co wolno, a czego nie, okazują się coraz bardziej zawiłe. I zależne od kaprysów funkcjonariuszy, którzy są ich egzekutorami i interpretatorami. Kierowcy mają z tym problem szczególny.

Co dziś wolno zmotoryzowanemu obywatelowi? Wiadomo: jeździć do pracy i z pracy, ewentualnie wykonywać obowiązki zawodowe, jeśli wymagają samochodu. A także używać go jako środka transportu w sprawach „niezbędnych do życia codziennego”. I tu zaczyna się problem, bo dla wielu kierowców to dziś np. wymiana opon z zimowych na letnie albo wizyta w myjni.

Czytaj też: Myć wszystkie produkty? Kupować kawę na wynos?

Jazda na zimówkach w czasie pandemii?

Dla niektórych policjantów to nie są tak ważne sprawy i karzą mandatami za łamanie przepisów. Może to być 50 zł, ale jeśli kierowca będzie się stawiał i zajmie się nim sanepid, wymiar kary może urosnąć nawet do 5 tys. zł.

Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego wraz z Polskim Związkiem Przemysłu Motoryzacyjnego i Związkiem Dealerów Samochodowych napisały do premiera list, wzywając, by nie karać kierowców wymieniających opony, gdyż po prostu dbają o bezpieczeństwo ruchu drogowego, więc pośrednio także chronią przed przeciążeniem służbę zdrowia. A z tym bezpieczeństwem w ostatnich tygodniach jest marnie: mimo dużo mniejszego ruchu liczba ofiar jest taka jak w czasach przedpandemicznych.

Czytaj też: Koronawirus już w Polsce. Jeszcze więcej pytań i odpowiedzi!

„Opony zimowe, na których jeździ jeszcze znaczna część kierowców, nie nadają się do bezpiecznej jazdy w temperaturach powyżej 10–15 st. C. Mają bieżnik dostosowany do aury jesienno-zimowej, a nie wiosenno-letniej. Co więcej, bardziej miękka mieszanka gumowa bieżnika, przy takich temperaturach jak obecnie, nie zapewnia przyczepności na suchych drogach” – czytamy w liście oponiarzy.

I dalej: „Inna budowa bieżnika i skład mieszanki gumowej to niejedyne różnice pomiędzy oponami letnimi i zimowymi. Według testów organizacji ADAC droga hamowania samochodu na oponach zimowych latem ze 100 km/h do całkowitego zatrzymania auta może być nawet o 16 metrów dłuższa niż na oponach letnich. To aż cztery długości średniego samochodu. Im wyższa głębokość bieżnika opon zimowych i wyższe temperatury otoczenia i asfaltu, tym większe są różnice. Co więcej, już przy temperaturze 11 st. C samochód na oponach zimowych klasy budżetowej, używanych przez ponad 44 proc. kierowców (dane za 2019 r.), hamuje o blisko 2 metry dalej niż na oponach letnich”. Do środy odpowiedź nie nadeszła (postscriptum na końcu tekstu).

Czytaj też: Jak się nie zarazić? Co zrobić, gdy mam objawy infekcji?

Badania techniczne przez uchyloną szybę

Epidemiczne regulacje pełne są innych pułapek. Z jednej strony kierowcy mogą jeździć na stacje paliw, ale nie powinni korzystać z myjni. Wątpliwości budzi też sprawa korzystania z serwisu. Można czy nie? Jeśli auto ma awarię, to pewnie tak, ale jeśli chcemy skorzystać z tego, że akurat jest pusto, i dokonać odgrzybiania „klimy”? Może być mandat, jak się władza dowie.

Najzabawniejsze jest to, że mimo tych wszystkich regulacji nic nie zmieniło się w systemie kontroli technicznej pojazdów. Jeśli wypada nam termin badania technicznego w czasie pandemii, trzeba jechać do stacji kontroli pojazdów (zresztą nie wszystkie działają). Procedura jest nieco inna niż w normalnych czasach. Kierowca musi przez cały czas siedzieć w samochodzie i kontaktować się z diagnostą przez uchyloną szybę.

Czytaj też: Pozamykane urzędy, banki, sądy. Jak załatwiać swoje sprawy

Najważniejsza jest legenda

Interpretacją przepisów w czasach koronawirusa zajmują się dziś intensywnie media, publikując poradniki: co wolno, a czego nie wolno i jak w razie czego się tłumaczyć. Okazuje się, że w zasadzie wszystko wolno, tylko trzeba mieć do tego odpowiednią legendę i trafić na funkcjonariusza, który nie będzie się czepiać.

Na szczęście większość tego nie robi, choć bywają wyjątki. Można zatem wyjść z domu i powędrować w miasto, a w razie czego tłumaczyć się, że idzie się do kościoła. Bo do kościoła chodzić wolno i nie musi to być ten najbliższy. Można też pojechać autem. Generalna zasada, jaką można wydedukować z tych objaśnień, jest taka, że nie wolno robić niczego dla przyjemności. Jeśli więc wykażemy, że „nie chcę, ale muszę”, to jesteśmy kryci, ale już jazda dla przyjemności jest zakazana. Spółka Porsche Polska wypuściła nawet reklamę swojego sportowego modelu GT4, na który właściciel, stojąc w garażu, patrzy pożądliwie. Hasło: „Wiemy, że kusi. Ale zostań w domu”.

Ps. W czwartkowe popołudnie poinformowano, że Ministerstwo Zdrowia uznało wymianę opon zimowych na letnie za tzw. czynność niezbędną do zaspokajania niezbędnych potrzeb. Resort zgodził się na jej przeprowadzanie w czasie pandemii przez osoby, które „używają samochodów do dojazdów do pracy i zaspokajania bieżących, codziennych potrzeb”.

Ps 2. Kilka dni po napisaniu tego komentarza sam musiałem udać się do stacji kontroli pojazdów na badanie techniczne mojego auta (o czym stacja przypomniała mi wysyłając sms). I tam przekonałem się, że nie wszystkie przepisy koronawirusowe łatwo się przyjmują. Okazało się, że w Warszawie procedury opracowane na czas epidemii przez Ministerstwo Infrastruktury i Instytut Transportu Samochodowego nie obowiązują. Badanie odbywa się dokładnie według tradycyjnego scenariusza z pełnym kontaktem na linii diagnosta-kierowca. Różnica jest tylko taka, że diagnosta musi nosić maseczkę i gumowe rękawiczki. Podobno tak zarządził warszawski starosta.

Czytaj też: Nie daj się koronawirusowi, dezynfekuj swój smartfon

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną