Rynek

Przyszłość zaczyna się dziś. Mamy w Polsce 5G

Sieć Plus rozpoczęła komercyjną działalność sieci komórkowej 5G. Ale na polskim rynku dostępny jest tylko jeden smartfon działający w tej technologii. Sieć Plus rozpoczęła komercyjną działalność sieci komórkowej 5G. Ale na polskim rynku dostępny jest tylko jeden smartfon działający w tej technologii. NordWood Themes / Unsplash
Plus rozpoczął komercyjną działalność sieci komórkowej 5G. Można z niej korzystać w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie i we Wrocławiu.

Oczywiście pod warunkiem, że jest się klientem Plusa i dysponuje sprzętem obsługującym nową technologię łączności. Potrzeba smartfonu, tabletu, laptopa albo routera, które działają w technologii z 5G. A z tym na razie jest kłopot. Z docierających wiadomości wynika, że na polskim rynku dziś dostępny jest tylko jeden taki smartfon – Huawei Mate 20 X, kosztujący – bagatela – ok. 5 tys. zł.

W stylu Zygmunta Solorza-Żaka

Po co więc Polkomtel, operator Plusa, zdecydował się na uruchomienie sieci, z której korzystać będą nieliczni? Powodów jest kilka. Po pierwsze, to w stylu Zygmunta Solorza-Żaka, właściciela Plusa, który lubi być pierwszy. Jego Polsat zaczął działalność w Polsce, zanim jeszcze rynek telewizyjny został udostępniony prywatnym operatorom. Dlatego początkowo Polsat nadawał z zagranicy i był dostępny tylko dla tych, którzy mieli anteny satelitarne (stąd to sat w nazwie). Jednak dzięki temu z czasem Solorz uzyskał pierwszą ogólnopolską koncesję dla telewizji naziemnej i na tym fundamencie zbudował swoje imperium.

Zapewne zakłada, że teraz będzie podobnie i pierwsza komercyjna sieć 5G zapewni mu lepszą pozycję w aukcji na nowe częstotliwości radiowe, bez których dalszy rozwój sieci 5G jest niemożliwy. Bo na razie po prostu musiał poświęcić posiadane częstotliwości 2,6 GHz, wykorzystywane przez sieć 4G-LTE. Tu przy okazji warto przypomnieć, że LTE Solorz wprowadził także jako pierwszy, z czego był bardzo dumny. Aukcja na cztery ogólnopolskie rezerwacje częstotliwości z pasma 3,6 GHz w blokach o szerokości 80 MHz (cena wywoławcza 450 mln zł) miała się już odbyć, ale pandemia sprawiła, że procedura została zawieszona.

Wyścig pod hasłem „5G” trwa od dawna

Nie wiadomo, kiedy znowu ruszy, a operatorzy nie chcą czekać. Zwłaszcza że konkurenci nie próżnują. Plus czuje na plecach oddech sieci Play, która za moment uruchomi własne nadajniki 5G w dużych miastach. Dwaj wielcy konkurenci – Orange i T-Mobile – także nie siedzą z założonymi rękami. Każda z firm inwestuje potężne pieniądze w tworzenie infrastruktury. Wiąże się to z masą problemów technologicznych i logistycznych, w tym tak prozaicznych jak wytrzymałość dotychczasowych masztów, do których trzeba dokładać kolejne nadajniki. Nie wszędzie to będzie możliwe, więc pojawi się problem nowych zezwoleń budowlanych, protestów itd. Bo 5G to najbardziej zdemonizowana technologia, oskarżana przez zwolenników teorii spiskowych o wszelkie nieszczęścia. Dziś oczywiście o to, że jest przyczyną rozprzestrzeniania się koronawirusa. W Polsce najbardziej znanym głosicielem tej teorii jest Wojciech Cejrowski.

Wyścig 5G trwa już od wielu miesięcy, ale bardzo przyspieszył od stycznia tego roku, kiedy weszły w życie nowe normy promieniowania elektromagnetycznego. Dotychczasowe, wywodzące się jeszcze z czasów PRL, były dziesięciokrotnie ostrzejsze od tych, które obowiązują w całej Europie. Bez tej zmiany niemożliwe było myślenie nie tylko o sieci 5G, ale też o wykorzystaniu mocy infrastruktury sieci 2G, 3G i LTE. To, że w czasie pandemii nie przeżyliśmy internetowego blackoutu, to po części zasługa nowych norm i zwiększenia mocy dotychczasowej infrastruktury.

Czytaj także: Wojna 5G

Gra o nowy rynek. O przyszłość

Ale właściwie o co chodzi z tą siecią 5G? Tłumaczył to niedawno na łamach „Polityki” dr Jerzy Żurek, dyrektor Instytutu Łączności: „Sieć komórkowa 5G opiera się na nowym standardzie dostępu radiowego noszącym nazwę New Radio i ma w założeniu trzy makroscenariusze wykorzystania w zależności od zastosowania. Pierwszy, gdy wymagana będzie wysoka szybkość transmisji danych, potrzebna np. w zastosowaniach wykorzystujących wirtualną lub rozszerzoną rzeczywistość. Druga, gdy niezbędne będą bardzo niskie, gwarantowane opóźnienia i wysoka niezawodność sieci – ta znajdzie zastosowanie np. w transporcie autonomicznym i sterowaniu systemami automatyki przemysłowej. Trzeci scenariusz przeznaczony jest dla obsługi internetu rzeczy, musi pozwalać na jednoczesne obsłużenie bardzo dużej liczby urządzeń (do 1 mln na km kw.)”.

Wyścig operatorów w budowie sieci 5G jest więc wyścigiem o zdobycie udziału w zupełnie nowym rynku, w którym dochodów nie będą zapewniali zwykli użytkownicy smartfonów i laptopów, gadający na Skypie, oglądający Netflixa i grający w gry, ale przemysł i gospodarka wykorzystujące nową technologię do sterowania fabrykami, ruchem pojazdów autonomicznych, dronów, inteligentnych domów i tysięcy innych zastosowań. Ta przyszłość właśnie się zaczęła.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Lekarka: Polska odwróciła się od pacjentek

„Osoby, które argumentują ten wyrok troską o życie i rodzinę, kradną czas kobietom. Decyzja trybunału sprawi, że te z nich, które chciały być matkami, nigdy nimi nie będą. A nas stawia w sytuacji nieetycznej” – mówi Kaja Filaczyńska, inicjatorka listu otwartego do TK, pod którym podpisało się niemal tysiąc lekarek i lekarzy.

Mateusz Witczak
23.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną