„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Rynek

Black Friday, czyli zrobieni na czarno

Przygotowania do Czarnego Piątku 2021, galeria Millenium Hall w Rzeszowie Przygotowania do Czarnego Piątku 2021, galeria Millenium Hall w Rzeszowie Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
To pierwszy polski Black Friday w czasach takiej drożyzny. Do zakupów zachęcają nie tylko mniej lub bardziej atrakcyjne promocje, ale także płatności odroczone. Te jednak mogą okazać się pułapką.

Black Friday, wbrew swojej nazwie i amerykańskiej tradycji (piątek po Święcie Dziękczynienia), trwa już na naszym rynku nie dzień ani nawet weekend czy tydzień, ale praktycznie cały miesiąc. Chociaż na początku wielu analityków podchodziło do niego sceptycznie jako do zupełnie obcego wynalazku, bardzo szybko stał się obowiązkowym w Polsce punktem handlowego kalendarza.

W zasadzie należałoby go nazywać już Black November, bo wiele sklepów od kilku tygodni prowadzi zmasowaną akcję marketingową. Takie rozwodnienie Black Friday może mieć w przyszłości poważne konsekwencje, coraz bardziej deprecjonując jego znaczenie. Ale na razie handlowcy o tym nie myślą. Zwłaszcza sieci stacjonarne starają się odrobić pandemiczne straty i eksploatują hasło „Black Friday” do granic wytrzymałości.

Tegoroczny Black Friday musi zmierzyć się z szybko rosnącą inflacją. Według Głównego Urzędu Statystycznego ceny rosną o prawie 7 proc. rocznie, chociaż wielu Polaków odczuwa na pewno znacznie mocniejsze podwyżki. Dodatkowo ostatnie dni przyniosły gwałtowne osłabienie złotego wobec euro, a zwłaszcza dolara. Tymczasem wiele artykułów pożądanych w Black Friday na czele z elektroniką użytkową to produkty importowane.

Czytaj także: Operacja zakupy. Czyli po co nam Black Friday

Black Friday – szansa i zagrożenie

Dla sklepów szalejąca drożyzna to jednocześnie szansa i zagrożenie. Szansa, bo właśnie teraz klienci szczególnie polują na promocje, zwłaszcza gdy marzą o konkretnych produktach. Wiele osób sprawdza regularnie przed Black Friday ceny i czeka na moment, gdy zostaną one obniżone. Nie zawsze uda się znaleźć pożądany towar, ale przecież warto próbować.

Jednak równocześnie wysoka inflacja skłania raczej do myślenia o przyszłości (w przyszłym roku czekają nas kolejne podwyżki) i oszczędzania, a nie zakupowych szaleństw. Skoro coraz więcej płacimy za żywność, prąd czy gaz, z których przecież zrezygnować nie możemy, dokładniej musimy planować dodatkowe wydatki, na przykład na elektroniczne gadżety czy ładne, ale niekoniecznie potrzebne ubrania.

Czytaj także: Szóstka (prawie siódemka) Glapińskiego. Inflacja najwyższa od 20 lat

Czekanie na okazje i płatności odroczone

Jak handel reaguje na te dylematy? Pierwsza strategia to oczywiście przekonywanie konsumenta, że nawet w czasach drożyzny można liczyć na świetne okazje. Trzeba tylko cierpliwie szukać. Drugie rozwiązanie to tzw. płatności odroczone. Przez długi czas ich symbolem były karty kredytowe – klient kupuje, ale płaci dopiero za kilkanaście lub kilkadziesiąt dni, spłacając raz na miesiąc swoją kartę. Może oczywiście regulować te zobowiązania później, jednak wówczas zostaną mu do rachunku doliczone odsetki.

Jednak karty kredytowe w Polsce nie cieszą się wielką popularnością, choćby dlatego, że najczęściej za ich używanie banki naliczają spore prowizje. Nowym zjawiskiem są zatem płatności odroczone, obsługiwane przez wyspecjalizowane firmy, które nawiązują współpracę ze sklepami. Dziś już zdecydowana większość popularnych serwisów zakupowych oferuje taką możliwość. Płatności odroczone (w uproszczeniu: kup teraz, zapłać później) pozwalają od razu cieszyć się wybranym produktem, za to przykra czynność, jaką jest zapłata, odbywa się najczęściej dopiero 30 dni po transakcji. Idea jest zatem podobna do płacenia kartą kredytową, ale żadnej karty konsument posiadać nie musi.

W przypadku takich wydarzeń jak Black Friday płatności odroczone są dla handlowców idealnym rozwiązaniem, bo pozwalają na zakupy impulsowe tym, którzy nie mają w danym momencie wystarczających środków na swoim koncie. Zamiast karty debetowej wybierają zatem tę nową formę płacenia. Kłopot w tym, że jeśli za miesiąc dalej nie będą mieli pieniędzy, obsługujący transakcję zacznie naliczać im odsetki. A po przekroczeniu kolejnych terminów rozpocznie się windykacja. Płatności odroczone nie są na razie w Polsce w żaden sposób uregulowane, a zwłaszcza przy wysokiej inflacji mogą stać się dla wielu konsumentów pułapką.

Czytaj także: Ciemne strony zakupowego szaleństwa

Black Friday – szansa na zakupy świąteczne

Tradycyjnie Black Friday jest festiwalem promocji, a równocześnie zwiastuje początek sezonu świątecznych zakupów. W tym roku z powodu globalnych problemów z łańcuchami dostaw wiele firm ostrzega, że dostępność niektórych importowanych produktów przed Bożym Narodzeniem może być ograniczona. Z zakupem prezentów nie powinno być co prawda problemów, ale jeśli ktoś ma bardzo konkretne oczekiwania, może się pod domową choinką rozczarować.

To dla handlowców jeszcze jedna szansa na udany czarny weekend – trzeba zachęcać konsumentów do myślenia o świętach i wcześniejszym niż zwykle wybieraniu upominków. Czy Świętego Mikołaja też wchłonie niekończący się Black Friday?

Czytaj także: Szaleństwo zakupów w Czarny Piątek. W Polsce też?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną