Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Ziemie nieodzyskane

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Często skażenie wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy koparki wgryzą się w ziemię. Tak było na warszawskiej Woli w rejonie Obozowej 20. Często skażenie wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy koparki wgryzą się w ziemię. Tak było na warszawskiej Woli w rejonie Obozowej 20. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl
Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?
Gdy dopytywałam się o Skierniewicką, najpierw mówiono, że nie ma problemu. Ale dotarłam do dokumentów, z których wynikało, że władze dzielnicy i władze miasta bagatelizowały sprawę – mówi warszawska radna Aneta Skubida.Dawid Zuchowicz/Agencja Wyborcza.pl Gdy dopytywałam się o Skierniewicką, najpierw mówiono, że nie ma problemu. Ale dotarłam do dokumentów, z których wynikało, że władze dzielnicy i władze miasta bagatelizowały sprawę – mówi warszawska radna Aneta Skubida.

W miastach kończą się tereny łatwe do inwestowania. Wcześniej, mimo ryzyka powodzi, zabudowano sporo terenów nadrzecznych i zalewowych. Teraz deweloperzy masowo sięgają po grunty, na których przez dziesiątki lat, odciskając swe piętno, działał przemysł. Dziś nierzadko to superlokalizacje: blisko centrum albo dobrze z nim skomunikowane. Miejsca, w których ludzie chcą mieszkać, choć niekoniecznie powinni.

Rachunek za cappuccino

O tereny po fabryce ciągników w Ursusie deweloperzy, niesieni wizją miasteczka z tysiącami mieszkań, przez kilka lat wojowali z przemysłem (w sumie ok.

Polityka 25.2022 (3368) z dnia 13.06.2022; Rynek; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Ziemie nieodzyskane"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >