Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Wszystkie kolory wodoru

Nadciąga epoka wodoru. Polska już produkuje, ale nie ten co trzeba

Wodór, choć często mówi się o nim jako o paliwie, paliwem nie jest. To surowiec chemiczny i magazyn energii elektrycznej. Wodór, choć często mówi się o nim jako o paliwie, paliwem nie jest. To surowiec chemiczny i magazyn energii elektrycznej. Getty Images
Nadejście epoki wodorowej ogłaszano w przeszłości już kilka razy. Teraz wydaje się to naprawdę realne. Wojna w Ukrainie, kryzys energetyczny i klimatyczny uświadomiły światu, że bez pomocy wodoru sobie nie poradzimy.
Sceptycy mówią, że wiara w zielony wodór jest budowana na technicznych i ekonomicznych fantazjach. Ale energetykę odnawialną też długo uważano za dziwactwo.PantherMedia Sceptycy mówią, że wiara w zielony wodór jest budowana na technicznych i ekonomicznych fantazjach. Ale energetykę odnawialną też długo uważano za dziwactwo.

W Sanoku nowa epoka już się zaczęła. Powstała tu pół roku temu pierwsza w Polsce samorządowa spółka wodorowa Hydro Sanok. „Rada Miasta Sanoka wyraża poparcie dla działań Sanockiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. (...) zmierzających do realizacji inwestycji, która obejmie przede wszystkim: utworzenie własnych źródeł wytwórczych energii elektrycznej – instalacji fotowoltaicznej; instalacji nowoczesnej pompy ciepła obniżającej emisje dwutlenku węgla oraz gazów cieplarnianych, przy równoczesnym zwiększeniu produkcji energii; budowę magazynu energii, budowę instalacji do elektrolizy, oraz budowę stacji tankowania wodoru” – czytamy w uchwale rady miasta.

Inwestycja będzie kosztowała 1,5 mld zł, których Sanok oczywiście nie ma. Ale ma za to japońskich inwestorów, którzy weszli do spółki wodorowej i gotowi są finansować pierwszy w Polsce prowadzony na przemysłową skalę zakład produkcji zielonego wodoru. Zielonego, bo będzie wytwarzany z zielonego prądu w trakcie elektrolizy wody. Ta będzie pochodziła z Sanu, a niezbędnej energii odnawialnej dostarczy własna 300-hektarowa farma fotowoltaiczna.

Ciepłem powstającym w procesie rozkładu wody na wodór i tlen ogrzeje się Sanok, który dziś ogrzewa się węglem i z tego powodu ma kłopoty. Do dekarbonizacji zmusza miasto nie tylko smog, ale też coraz droższe opłaty za emisję CO² i inne unijne regulacje podnoszące koszt ciepła. Miejski wodór zasili też autobusy, które Sanok zamierza wprowadzić, a ponieważ gazu będzie więcej i będzie zielony, to ze sprzedażą nie powinno być kłopotu. Zwłaszcza że ma być 17 razy tańszy niż ten, który sprzedają niemieckie firmy – obiecuje burmistrz Sanoka Tomasz Matuszewski, wodorowy entuzjasta.

Zielony wodór to nasza przyszłość. Dzięki niemu mamy szanse uwolnić się od paliw kopalnych.

Polityka 1/2.2023 (3396) z dnia 27.12.2022; Rynek; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Wszystkie kolory wodoru"
Reklama