Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Podatki w Polsce rosną najszybciej w Europie. Co mamy w zamian? Kolejki do lekarzy i rosnący dług

Podatki w Polsce rosną najszybciej w Europie. Co mamy w zamian?

Kolejka do rejestracji w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Lublinie Kolejka do rejestracji w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Lublinie Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Eurostat wyliczył, że nasze państwo w 2021 r. odbierało nam w postaci podatków i składek obowiązkowych 37,7 proc. Produktu Krajowego Brutto. Pod tym względem byliśmy wtedy europejskim średniakiem, ale od tej pory podatki u nas wzrosły. Od 2015 aż o 4,4 pkt proc. I rosną nadal, choć rząd stara się nie nazywać ich podatkami.

Są w Unii kraje, w których obywatele oddają państwu więcej. W Danii – aż 48,8 proc. PKB, we Francji 47 proc., w Belgii 46 proc., a w Austrii 43,7 proc., są też takie, w których daniny są niższe niż u nas. Z porównywania samych stawek podatkowych i przymusowych składek (takich jak na ubezpieczenie społeczne) nic jeszcze nie wynika. Ważne – co państwo z tymi pieniędzmi robi. I co za swoje wysokie podatki obywatele otrzymują w zamian?

Płacimy, a co mamy w zamian?

Dopiero wtedy okazuje się, że jednak mamy powód do zmartwienia i wcale nie jesteśmy europejskim średniakiem, daleko nam do peletonu, wleczemy się na końcu wyścigu. Poziom opieki zdrowotnej w naszym kraju należy do najgorszych w UE. Mimo że podatki rosną, czego najbardziej rażącym przykładem jest wzrost składki na zdrowie, a tego jeszcze Eurostat nie uwzględnił.

Kaczyński radzi: nie umiesz zarobić na ZUS, idź na etat. Łatwo mówić

Składka wzrosła, ale kolejki do lekarza, zwłaszcza specjalisty, wydłużają się coraz bardziej, a niektóre działy opieki medycznej są już w katastrofalnym stanie. Szpitalom nie opłaci się leczyć najciężej chorych, bo generują najwyższe koszty. Więc Polacy, zgrzytając zębami, płacą na zdrowie coraz więcej, w zamian dostając jednak coraz mniej. Efektów nie widać, a najbardziej drastycznym przykładem jest zapaść psychiatrii dziecięcej. Do psychologa czy psychiatry „na NFZ” czekać można latami. Rodzice za 500 zł miesięcznie dziecka, wymagającego pilnej pomocy, nie uratują. Liczba samobójstw dzieci rośnie.

Nauczyciele pracują za minimalną

Państwa dobrze rządzone zgadzają się na wyższe podatki, bo usługi publiczne, takie jak opieka zdrowotna, ale też edukacja, pomoc socjalna czy sądownictwo, nie mogą zależeć od tego, czy obywatel zarabia dobrze, czy źle. Dla dobra całego społeczeństwa muszą być dostarczone wszystkim i na wysokim poziomie, dlatego obywatele godzą się na wyższe podatki. Poziom usług publicznych powinien być niezależny od zamożności tych, którzy ich potrzebują, bo tylko wtedy zachowana zostanie spójność społeczna. Poziom usług publicznych pośrednio zależy więc od wysokości płaconych przez społeczeństwo podatków, ale jeszcze bardziej – od organizacyjnej sprawności państwa. A z tą jest fatalnie, bo poprawy nie widać w żadnej z dziedzin, która zależy od państwa.

Można wręcz powiedzieć, że w Polsce usługi publiczne zostały sprywatyzowane. Żeby z nich skorzystać, trzeba zapłacić z prywatnej kieszeni. Za lekarza, opiekę pielęgniarki po operacji, hospicjum, korepetycje, agencję ochrony.

Podatki od 2015 r. wzrosły w Polsce o 4,4 pkt proc. A co się stało z naszą edukacją? Poziomem nauczania, ale także zarobkami nauczycieli? Co się stało z naszym poczuciem bezpieczeństwa? Policja, opłacana przecież z naszych podatków, bardziej stara się zapewnić je władzy niż obywatelom. Posterunki są likwidowane. Miesięcznice są ochraniane przez tabuny policjantów, strajki kobiet pałowane. Na to idą nasze podatki. Jak państwo dba o osoby, które same o siebie zadbać nie są w stanie?

Czytaj także: Wielu Polaków nie przekaże ani grosza ze swoich podatków

Państwo PiS wydaje dużo więcej

Wysokość płaconych przez obywateli podatków nie świadczy też w Polsce o tym, ile naprawdę wydaje władza. Państwo polskie zadłuża się coraz szybciej, politycy tworzą pozabudżetowe fundusze, nad którymi nikt, poza nimi, nie ma kontroli. Monopol w energetyce, paliwach, gazie powoduje, że zyski tych kontrolowanych przez polityków przedsiębiorstw w ciągu ostatniego roku stały się gigantyczne. Politycy doskonalą sposoby, dzięki którym mogą je transferować do fundacji, które potem rozdzielą pieniądze między swoich. Nawet NIK nie jest w stanie policzyć, o jakie sumy chodzi.

Patrzenie tylko na podatki niczego nie wyjaśnia. Raczej zaciemnia obraz, bo można się pocieszać, że nie jest wcale najgorzej. A przecież jest.

Więcej na ten temat

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Pięć dziwactw polskiej polityki. To dlatego czeka nas zapewne dreszczowiec dekady

Nasza krajowa polityka, choć wydaje się na co dzień zwyczajna i banalna, ma jednak swoje wyraziste cechy, może i dziwactwa – w skali europejskiej i nie tylko. Te znaki szczególnie mocno się ujawniają i będą wpływać na kluczowe wydarzenia, także na wybory 9 czerwca i prezydenckie. Oto kilka z takich osobliwości.

Mariusz Janicki
16.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną