„Polityka” prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Zmora na torach

Zmora na torach. Polacy muszą się zmagać z kolejnymi absurdami PKP

Pasażer kolei ma się cieszyć, jeśli zdoła kupić bilet, bezpiecznie wsiądzie i dojedzie do celu, nie zwracając uwagi na opóźnienie. Pasażer kolei ma się cieszyć, jeśli zdoła kupić bilet, bezpiecznie wsiądzie i dojedzie do celu, nie zwracając uwagi na opóźnienie. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl
Wniosek jest prosty: pasażer kolei ma się cieszyć, jeśli zdoła kupić bilet, bezpiecznie wsiądzie i dojedzie do celu, nie zwracając uwagi na opóźnienie. A jeśli mu się nie podoba, niech znajdzie inny środek transportu.

W te wakacje kolej zapewne znowu padnie ofiarą własnego sukcesu. Główny przewoźnik dalekobieżny, państwowa spółka PKP Intercity, już apeluje do pasażerów o wcześniejsze rezerwowanie biletów. Dla wszystkich chętnych miejscówek nie wystarczy, liczy się zatem refleks i znajomość matematyki. Bilety w Polsce można kupować bowiem tylko 30 dni przed odjazdem pociągu.

Szkoda, że to niejedyny kolejowy absurd, z jakim muszą się zmierzyć klienci. Remont pojedynczej, choć bardzo ważnej stacji, jaką jest Warszawa Zachodnia, powoduje wciąż ogromne utrudnienia. Na całe wakacje zamknięto podmiejską linię średnicową w stolicy. W składach Warszawskiej Kolei Dojazdowej, kursujących co pół godziny, zamiast co 10 minut, nie mieszczą się pasażerowie. Mało przyjemne jest też korzystanie z warszawskiego Dworca Gdańskiego, przez który przejeżdża wiele składów regionalnych i dalekobieżnych, omijających Zachodnią. PKP Polskie Linie Kolejowe nie przygotowały go na tak dużą liczbę pasażerów – ci tłoczą się na peronach w drodze do jedynego przejścia podziemnego łączącego Gdański ze stacją metra. Puste są dwie niedawno zbudowane kładki, które według kolejarzy miały rozładować tłok. Tyle że nie prowadzą ani do metra, ani do większości linii tramwajowych kursujących w okolicy.

Kłopoty mogą jednak pojawić się nie tylko w drodze do pociągów. Bardzo niepokojącym zjawiskiem jest kierowanie przez dyżurnych ruchu składów na niewłaściwe tory. To przede wszystkim efekt bardzo częstych zmian rozkładów jazdy, za którymi nie nadążają sami kolejarze. Po marcowej korekcie rozkładu przynajmniej pięć razy doszło do takich sytuacji, głównie w Warszawie. Efektem było wstrzymanie ruchu i paraliż linii. Po każdym takim incydencie PKP Polskie Linie Kolejowe zapewniają, że nie było ryzyka zderzenia pociągów, i powołują specjalną komisję.

Polityka 29.2023 (3422) z dnia 11.07.2023; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Zmora na torach"
Reklama