Rynek

Wpuszczeni w maliny

Malinowa zmowa? Jedni podejrzewają drugich, ktoś tu kogoś wyprowadził w pole

Po ogłoszeniu rządowego skupu owoce na rynku nie tylko staniały, ale też coraz trudniej je sprzedać. Po ogłoszeniu rządowego skupu owoce na rynku nie tylko staniały, ale też coraz trudniej je sprzedać. PantherMedia
W sklepie za maliny płacimy kilka razy więcej, niż rolnicy dostają w skupie, więc rząd podejrzewa zmowę cenową zagranicznych koncernów. Do jej wytropienia wysłał już CBA, UOKiK i wszystkie inne możliwe służby. A plantatorzy uważają, że to rząd ich wyprowadził w pole.
W ubiegłych dwóch latach na malinach plantatorzy zarobili świetnie. Średnia cena skupu malin wynosiła aż 15 zł za kilogram, a były dni, gdy dochodziła do 20 zł.Patryk Sroczyński W ubiegłych dwóch latach na malinach plantatorzy zarobili świetnie. Średnia cena skupu malin wynosiła aż 15 zł za kilogram, a były dni, gdy dochodziła do 20 zł.

Protesty wściekłych na niskie ceny producentów malin są najgorętsze w okolicach Kraśnika i Opola Lubelskiego. To nasze malinowe zagłębie. Jarosław Kaczyński na Jasnej Górze obiecał protestującym, że osobiście dopilnuje sprawy i problem zostanie rozwiązany. Skupem malin zajęło się więc Ministerstwo Rolnictwa. Jego szef Robert Telus zapewniał, że wytypowane punkty skupu zapłacą rolnikom więcej niż prywatne firmy. Zagraniczne koncerny, którym poprzednie rządy sprzedały nasz przemysł spożywczy, zostaną zaś ukarane za zmowę cenową i wykorzystywanie przewagi kontraktowej. Nic z tego nie wyszło.

Po ogłoszeniu rządowego skupu owoce na rynku nie tylko staniały, ale też coraz trudniej je sprzedać. Kiedy jednak Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, zapytał Rafała Romanowskiego, organizatora rządowego skupu, gdzie prosty chłop może znaleźć punkty, które płacą więcej, wiceminister stwierdził, że nie jest upoważniony do udzielania takich informacji. Więc AgroUnia przywiozła owoce do Warszawy i pod gmachem Ministerstwa Rolnictwa rozłożyła stragany. Ot, taki Targ Wkurzonych. Sprzedają wszystko po 10 zł za kilogram, jak leci: maliny, porzeczki, wiśnie. Ustawiają się kolejki, bo owoce są nie tylko sporo tańsze niż w sklepach, ale także dużo świeższe. Widać, że zrywane niedawno. Więc skąd te wysokie ceny w sklepach? Zmowa?

Bartosz Urbaniak, szef Bankowości Agro w banku BNP Paribas, już raz zmowę cenową w malinach tropił, w czasie pierwszego rządu PiS. Wspólnie z ówczesnym, mianowanym przez tę partię prezesem Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji. Po dokładnych analizach doszli jednak do wniosku, że zmowy nie ma. Zauważyli natomiast, że wielkie sieci handlowe w naszym kraju mają marną logistykę i nie są w stanie dostarczyć malin do sklepów w 24 godziny po zerwaniu. Maliny są na upływ czasu wrażliwe, nie mogą leżeć.

Polityka 31.2023 (3424) z dnia 25.07.2023; Rynek; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Wpuszczeni w maliny"
Reklama