Oto dwaj liderzy polskiego handlu internetowego – Allegro jest u nas zdecydowanie największą platformą sprzedażową, a InPost kurierskim numerem jeden, przede wszystkim dzięki swojej imponującej sieci paczkomatów. Co ciekawe, przychody obu graczy w ubiegłym roku były niemal identyczne – po prawie 11 mld zł. Do niedawna współpraca gigantów przebiegała bez zakłóceń, ale w tym roku już tak nie jest. InPost uważa, że Allegro zachowuje się nieuczciwie, bo przy wyborze opcji wysyłki za wszelką cenę próbuje zachęcić klienta do skorzystania z własnych metod dostawy, w tym swoich automatów paczkowych. Allegro zarzuty odrzuca, ale sprawie przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ma ocenić, czy Allegro narusza interesy kupujących.
Paczkomaty kontra Allegro One Box
Konflikt nie ogranicza się już tylko do wymiany zdań przez rzeczników prasowych. Negatywnie o Allegro wypowiada się nawet szef InPostu Rafał Brzoska. Wszystko wskazuje na to, że chodzi – jak zwykle przy tego typu sporach – o pieniądze. Koszty dostaw poprzez InPost rosną szybciej, niż chciałoby tego Allegro. Platforma ta zatem intensywnie inwestuje w rozwój własnej sieci automatów paczkowych Allegro One Box. Jak wynika z najnowszej analizy portalu Cashless.pl, jest ich już ok. 5,8 tys. w całej Polsce. To oczywiście wciąż zdecydowanie mniej niż paczkomatów InPost (26,5 tys.), ale sieć Allegro szybko rośnie (aż o 65 proc. w ciągu ostatniego roku), a do tego koncern współpracuje też z właścicielami innych maszyn jak Orlen czy DHL. Wszystko po to, żeby maksymalnie uniezależnić się od firmy Rafała Brzoski i być mniej wrażliwym na podwyższanie przez nią cen.
InPost jest świadomy tego zagrożenia – tak samo, jak jego inwestorzy. Kurs akcji kurierskiego potentata na giełdzie w ostatnich miesiąca spadał – od początku tego roku o ponad 20 proc. Nic dziwnego, że InPost próbuje kontratakować. Niedawno zacieśnił współpracę z koncernem Amazon, który dotąd nie zdobył silnej pozycji na polskim rynku, ale dzięki swoim wręcz nieograniczonym zasobom wciąż jest uważany za poważnego konkurenta Allegro. Na razie trudno sobie wyobrazić rozwód Allegro i InPostu. Obie strony wciąż siebie potrzebują: dla wielu kupujących przez internet to paczkomaty (nazwa zastrzeżona przez InPost) pozostają preferowaną formą dostawy, a równocześnie Allegro – mimo rosnącego w siłę chińskiego Temu – jest bezsprzecznie najważniejszym miejscem sprzedaży w polskim internecie. Utrata takiego klienta byłaby dla InPostu bardzo bolesna.
Czytaj także: Mamy już 50 tys. paczkomatów. Ułatwiają życie, ale drażnią, szpecą, świecą w okna
UOKiK zdecyduje
Obie firmy z pewnością będą z napięciem czekać na decyzję UOKiK. Gdyby ten uznał, że Allegro w sposób nieuczciwy promuje swoje automaty kosztem m.in. sieci InPost, wtedy może rzeczywiście dojść do zerwania współpracy. Dla InPostu byłby to oczywiście cios, ale nie tragedia. Koncern ten bowiem coraz więcej inwestuje za granicą – we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Wielkiej Brytanii i krajach Beneluksu. Tam także buduje i rozwija swoje sieci paczkomatów oraz punktów odbioru. Dzięki temu powoli zmniejsza uzależnienie od naszego kraju. W Polsce jest oczywiście wciąż bezsprzecznym liderem, ale jego udział w rynku automatów paczkowych systematycznie maleje, bo konkurenci stawiają swoje urządzenia w szybszym tempie. Obecnie udział InPostu pod względem liczby maszyn odbiorczych wynosi już poniżej 50 proc. A to oznacza, że Allegro może zdecydować się na coś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe – zakończyć współpracę ze swoim głównym partnerem logistycznym. Taki rozwód jednak na pewno nie przebiegałby w cywilizowany sposób.