Cień wielkiej chmury
Wielkie centrum danych w środku podwarszawskich Reguł. Mieszkańcy mówią: nie!
Reguły to sypialnia Warszawy. Sąsiadują z jej zachodnimi obrzeżami, do centrum stolicy jedzie się 20 minut, podobnie jak do lotniska Chopina. Działka, na której planowane jest centrum danych, ma 23 ha. Od północy jej granicę wyznacza dwukierunkowa ulica, od południa tory Warszawskiej Kolei Dojazdowej, przez środek biegnie linia wysokiego napięcia. Po sąsiedzku dużo jednorodzinnej zabudowy. Właścicielem terenu jest Hillwood, amerykański gigant inwestycji wielkopowierzchniowych. – Jakieś cztery lata temu zorganizował zebranie z udziałem mieszkańców. Usłyszeliśmy, że zamierza tu realizować duże centrum danych i że na podatku od nieruchomości gminny budżet wzbogaci się o 2 mln zł. Nie zrobiło to na nas większego wrażenia. Ponad połowa rocznego budżetu gminy Michałowice pochodzi z PIT-ów (w 2025 r. było to 132 mln zł – red.) – mówi Marta Tymoszuk ze Stowarzyszenia Aktywnych Sąsiadów, które walczy o to, by centrum danych w tej skali nie powstało obok domów.
Serwerownia wyglądała na bardziej znośne sąsiedztwo niż planowany wcześniej logistyczny magazyn, oznaczający kolejki tirów, spaliny, korki i rozjeżdżone drogi. Ale gdy mieszkańcy zagłębili się w temat, odkryli, że wszędzie na świecie tego typu inwestycje, kojąco zwane przez big techy cyfrowym kampusem lub infrastrukturą chmurową, drenują lokalne zasoby wody, powodują przeciążenia sieci energetycznej, a alternatywne zasilanie z agregatów wiąże się z hałasem i emisją spalin. I są już niemile widziane w krajach Europy Zachodniej.
Czytaj też: Big techy, Bóg techy. Wszyscy tu padamy ofiarą drapieżnictwa.