Rok lastów
Wakacje w świecie Trumpa. Dwa filary wypoczynku Polaków się chwieją. To będzie rok lastów i staycation
To będzie rok lastów – prorokuje Maciej Nykiel, prezes biura podróży Nekera. Lasty, czyli oferty last minute, to wczasy sprzedawane przez biura podróży w ostatniej chwili, kilka dni przed wyjazdem, po obniżonej cenie. Polowanie na takie okazje od dawna jest pasją sporej grupy miłośników podróży. W tym roku okazji nie zabraknie, bo wyjątkowo wiele osób waha się, jak spędzić tegoroczne letnie wakacje.
Wybrać wypoczynek krajowy czy zagraniczny? I dokąd ruszyć? W biurach podróży przyznają, że przybywa osób, które wprawdzie są zainteresowane wyjazdem, ale decyzję odkładają na później. – Tłumaczą, że czasy są niepewne, nie wiedzą, czy do chwili wyjazdu nie wzrośnie cena. Staramy się je przekonywać, oferując za niewielką dopłatę gwarancję niezmienności ceny. Można też skorzystać z ubezpieczenia od rezygnacji z wycieczki, które umożliwia odzyskanie całości kwoty bez żadnego tłumaczenia, jakie są przyczyny odstąpienia od umowy – wyjaśnia prezes Nykiel.
Rosnąca liczba wahających się sprawia, że biura podróży do końca nie wiedzą, ile miejsc sprzedadzą w regularnej cenie, a ile trzeba będzie oferować jako last minute. A na takie okazje czekają ci, którzy gotowi są polecieć byle gdzie i byle kiedy, aby tylko za pół ceny spędzić tydzień w hotelu all inclusive. Bo wypoczynek all inclusive, czyli z pełnym wyżywieniem i bezpłatnymi alkoholami, to dziś polska turystyczna opcja domyślna.
Touroperatorzy lastów nie lubią, wolą jak najszybsze rezerwacje, czyli ofertę first minute, którą potrafią oferować za cenę często bardzo atrakcyjną. Ale co zrobić, gdy nie wszyscy chcą planować wakacje z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, a pokoje hotelowe w kurortach i fotele w czarterowanych samolotach biuro podróży kontraktuje rok wcześniej w ciemno, nie wiedząc, czy nie zdarzy się w kraju i na świecie coś, co przestraszy lub popsuje nastroje klientom.