Gaszenie e-papierosów
Gaszenie e-papierosów. Zostaną zakazane? Z rynku może znikły, ale czarny handel kwitnie
Ostatnie lata to triumfalny pochód jednorazowych e-papierosów. Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych szacował w 2023 r., że takich produktów rocznie sprzedaje się już w Polsce ok. 100 mln sztuk, biorąc pod uwagę zarówno legalny obrót, jak i czarny rynek. Jednak w połowie ubiegłego roku rząd wymierzył jednorazówkom potężny cios, wprowadzając na nie specjalną akcyzę w wysokości 40 zł za sztukę, powiększoną jeszcze o VAT. Popularne zwłaszcza wśród młodych jednorazowe e-papierosy kosztowały wczeniej ok. 25–30 zł, ale po doliczeniu nowego podatku zdrożały do ponad 80 zł.
Efekt? Ich sprzedaż natychmiast się załamała. Jak wynika z danych Centrum Monitorowania Rynku, w pierwszej połowie ubiegłego roku sprzedawano w Polsce ok. 4 mln jednorazowych e-papierosów miesięcznie. W sierpniu, gdy importerzy pozbywali się jeszcze zapasów nieobjętych nową akcyzą, Polacy kupili niemal 5 mln takich produktów. We wrześniu sprzedaż spadła do zaledwie 200 tys., a w kolejnych miesiącach jeszcze się zmniejszyła. Teraz wynosi po kilkadziesiąt tysięcy sztuk miesięcznie.
Nie tylko wapowanie
Oczywiście nie oznacza to, że takie e-papierosy zniknęły z Polski. Intensywnie rozwija się czarny rynek, chociaż trudno ocenić jego skalę. – Wcześniej szacowaliśmy, że to ok. 15–20 proc. sprzedaży wszystkich e-papierosów w Polsce. Teraz mówi się już o 60 proc. Mamy grupy przestępcze, które sprowadzają jednorazówki z Chin, a potem dystrybuują je w naszym kraju. Ogłoszenia zamieszczane są w sieciach społecznościowych. Takie e-papierosy są zresztą zupełnie inne od tych w legalnym obrocie. Jednorazówki dopuszczone do sprzedaży w sklepach pozwalają średnio na 500–600 zaciągnięć. Tymczasem te na czarnym rynku mają znacznie większą pojemność, która wystarcza nawet na 20–30 tys.