Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Dino z winą

Dino z winą. Ile wyzysku w tym wielkim sukcesie? „Pracowałyśmy w kurtkach i czapkach”

Sochaczew, ogólnopolski protest pracowników sklepów sieci Dino Sochaczew, ogólnopolski protest pracowników sklepów sieci Dino Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Imponujący rozwój sieci dyskontów Dino uczynił jej tajemniczego, nieznanego właściciela Tomasza Biernackiego jednym z najbogatszych Polaków. Przybywa głosów, że to sukces oparty na skrajnym wyzysku personelu i łamaniu prawa. To praca ponad siły, nadzorowana przez ciągły monitoring.
Tomasz Biernacki, szef sieci DinoFacebook Tomasz Biernacki, szef sieci Dino

Od poniedziałku pod centralą Dino w Krotoszynie trwa protest organizowany przez związek zawodowy OPZZ Konfederacja Pracy. Na koniec maja zapowiadany jest masowy strajk. W imieniu pracowników sieci związkowcy żądają poprawy fatalnych warunków pracy i podwyżki o 900 zł brutto. Jak na razie centrala przystała na 300 zł. – Ale nie dali nam do podpisania aneksów zwiększających podstawę wynagrodzenia. Na rękę dostałam 260 zł, jako dodatek. Tylko żebyśmy, za przeproszeniem, mordy zamkły przed strajkiem – mówi jedna z pracownic.

Mrożenie personelu

O warunkach pracy w marketach Dino zrobiło się głośno na początku roku. Już ponad 3 tys. sklepów tej sieci działa w całym kraju, goniąc lidera rynku dyskontów Biedronkę (3,8 tys.). Zimą przybywało zgłoszeń, że w sklepach jest jak w chłodniach. Według przepisów minimalna temperatura to 18 st. C. Najniższa odnotowana w markecie Dino w Skierniewicach wynosiła niewiele ponad 3 st. Tyle, ile w domowej lodówce. – U nas było 8 st. Pracowałyśmy w kurtkach i czapkach. Najgorzej było na kasie. Nie dość, że człowiek się nie ruszał, to wiało od drzwi – opowiada Aneta, zatrudniona do niedawna w jednym z marketów na Mazowszu.

Kierowniczka dyskontu w Sochaczewie Katarzyna Kiwerska wielokrotnie zgłaszała przełożonym problem z mrożeniem pracowników. Reakcji nie było. – Jakieś trzy lata temu centralnie sterowana klimatyzacja zastąpiła system, który sami obsługiwaliśmy w markecie. Zapewniano, że to udogodnienie. Okazało się, że służy do cięcia kosztów ogrzewania. Nocami było wyłączane – opowiada Kiwerska. Już nie pracuje, niedawno została zwolniona dyscyplinarnie za wpuszczenie do magazynu posła Adriana Zandberga, który przyjechał na własnej skórze odczuć mróz wiejący od Dino.

Polityka 22.2026 (3566) z dnia 26.05.2026; Temat tygodnia; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "Dino z winą"
Reklama