Manipulacje z gracją
Dlaczego padamy ofiarami oszustw? Często sami się o to prosimy. Nie pomaga wysoka samoocena
MARCIN PIĄTEK: – Rynek kryptowalut widział już wiele oszustw, najnowsze to upadek giełdy Zondacrypto. Jej klienci wyrzucają sobie, że nie zauważali znaków ostrzegawczych. Ale jednocześnie byli obiektami marketingowej ofensywy tej giełdy, w jej uwiarygodnianiu brali udział politycy prawicy, sportowcy i aktorzy. Czy można było uniknąć oszustwa?
DARIUSZ DOLIŃSKI: – W piramidach finansowych, a zdaje się, że to ten przypadek, dochodzi jeszcze jeden zwodniczy element, mianowicie na początku funkcjonowania mechanizmu nagłaśnia się przypadki inwestorów, którzy osiągnęli zysk. Szerzy się marketing szeptany. A produktów finansowych nie można przymierzyć jak choćby spodni. One są jak szampon, trzeba je kupić, żeby się przekonać o jakości. W przypadku kryptowalut mamy też aurę nowoczesności.
Późną jesienią, gdy giełda została sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, odgrzana została historia czarnej przeszłości tej firmy. Mimo to ludzie nadal kupowali tam kryptowaluty. Dlaczego?
Najprawdopodobniej już wcześniej podjęli decyzję, że zainwestują tam pieniądze, a gdy się ktoś rozpędzi, często żadne argumenty do niego nie docierają. Nie zwraca uwagi na ostrzeżenia, ignoruje je, uważa za niewiarygodne, a nawet za element nieuczciwej kampanii ze strony konkurencji. Na swój sposób racjonalizuje podjętą decyzję, jednocześnie działa nieracjonalnie i nie chce się już zagłębiać w rozważania, czy to na pewno uczciwa firma.
Na to nakłada się inny problem: częściej żałujemy tego, czego nie zrobiliśmy, niż tego, co zrobiliśmy. Jest to szczególnie widoczne w przypadkach dotyczących inwestowania pieniędzy. Człowiek nie chce mieć poczucia, że inni zaryzykowali, świetnie zarobili, a jego to ominęło dlatego, że nie podjął ryzyka.