W Polskę jedziemy
W Polskę jedziemy! Dokąd i za ile? Zanosi się na rekordowy sezon. Staliśmy się modni
Na podsumowania przyjdzie czas we wrześniu, ale już przybywa sygnałów przemawiających za tym, że będziemy mieli do czynienia z rekordowym sezonem. Eugeniusz Triasun, rzecznik prasowy serwisu rezerwacyjnego Travelist, oferującego pobyty w hotelach (w bazie Travelist jest ich ok. 800) od 3 do 5 gwiazdek: – Dane z końca maja pokazują, że rezerwacji mamy aż o 21 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Na przełomie marca i kwietnia, też porównując rok do roku, było ich aż o 60 proc. więcej. Liczba dostępnych miejsc szybko się kurczy.
Powód tego boomu jest oczywisty: rozpętana przez Izrael i Stany Zjednoczone wojna z Iranem, której pokłosiem była destabilizacja sytuacji w całym regionie Bliskiego Wschodu i okolicy, bo przecież w pierwszych tygodniach konfliktu irańskie rakiety zostały zestrzelone również nad Turcją i Cyprem. Tymczasem Turcja i Egipt to ulubione kierunki zagranicznych wakacji Polaków, czułych na punkcie proporcji jakości do ceny. Strach przed tym, jak wojna się rozwinie oraz gdzie ewentualnie mogą trafić pociski, zamroził również sprzedaż urlopów i wycieczek do Grecji, numeru dwa na liście wakacyjnych kierunków obieranych przez Polaków.
Urlopowa huśtawka
Do obaw o bezpieczeństwo dołączyło wkrótce zmartwienie prozaiczne: wzrost cen. Po zablokowaniu przez Iran ruchu tankowców w cieśninie Ormuz kurs ropy naftowej wystrzelił, a pesymiści wieszczyli rychły wzrost cen surowca, nawet 2–3-krotny. Przedwojenne kalkulacje zakładały, że tona paliwa lotniczego będzie kosztować około 700 dol., ale cena szybko skoczyła do 1700, obecnie oscyluje wokół 1300–1400 dol. W cenie zagranicznych wycieczek koszt paliwa lotniczego to nawet 25 proc., poza tym biura podróży zabezpieczają się przed tego rodzaju nieprzewidzianymi zdarzeniami, umieszczając w umowach z klientami klauzulę podniesienia ceny sprzedanej już wycieczki o 8 proc.