Małże piją kranówkę
Wojna kranówki z wodą butelkowaną. Idziemy na rekord, pijemy coraz więcej. Czy zdrowiej?
Idziemy na rekord, w tym roku prawdopodobnie wypijemy już 5 mld litrów wody butelkowanej, według wiadomościhandlowe.pl w 2024 r. w butelkach kupiliśmy 4,5 mld litrów. Wprawdzie zgodnie z prognozami Euromonitora popyt miał rosnąć o 2,5 proc. rocznie, ale strach przed atakami wroga na infrastrukturę krytyczną, czyli także wodociągi, każe nam gromadzić wodę na zapas. Oczywiście w butelkach.
Najczęściej sięgamy po Żywiec Zdrój, choć wielu jej amatorów niedokładnie wie dlaczego. Nie jest to bowiem woda mineralna, nie ma jej na liście 119 wód mineralnych, którą po dokładnych badaniach corocznie prezentuje Główny Inspektor Sanitarny. Na ostatniej mamy m.in. Dar Natury, Kingę Pienińską, Muszyniankę, Jurajską, Piwniczankę, Zakopiańską, o najpopularniejszej GIS nie wspomina.
Żywiec Zdrój należy bowiem do kategorii wód źródlanych, zawierających mało minerałów, magnezu, wapnia czy sodu; wodą mineralną nie jest. Przy ostatniej fali upałów Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny, radził, zwłaszcza osobom starszym, aby częściej sięgały po mineralną wodę wysoko zmineralizowaną, żeby uzupełnić w organizmie poziom elektrolitów, w tym przypadku Żywiec Zdrój nie będzie dobrym wyborem. Owszem, nawadnia dobrze, tak jak kranówka. Jako woda z małą ilością minerałów dobrze nadaje się natomiast dla dzieci. Jej nazwa brzmi swojsko, ale marka należy do francuskiego Danone, głównego gracza na polskim i numeru dwa na globalnym rynku wody butelkowanej, u nas sprzedaje więcej niż co czwartą butelkę. Na świecie największą popularnością cieszą się jej marki Evian oraz Volvic.
Na drugą pozycję na polskim rynku wybiła się firma Nałęczów Zdrój, od czasu gdy weszła na wyższą rynkową półkę z mocno reklamowaną Perlage. Wyższa półka nie oznacza wcale wyższej jakości, ale jej złudzenie, jakie stwarza zwykle szklane opakowanie i ogromna reklama.