Rynek

Nie pytaj, komu dzwonią dzwoneczki

Nie pytaj, komu dzwonią dzwoneczki

Niby wszystko jak co roku: gwiazdkowy sztafaż, obroty w handlu wzrosły. Ale to pozór: tłumy Mikołajów raczej tego nie zmienią
Polska i Polacy mają za sobą dobry rok, ale teraz coraz bardziej boją się o przyszłość. Co z tego, że podstawowe wskaźniki gospodarcze ciągle są solidne, wiele firm będzie miało bardzo dobre wyniki, ludziom łatwiej było o pracę, wiele osób zaczęło lepiej zarabiać, kupiło samochody, rozkręciło mieszkaniowe inwestycje, pojechało na zagraniczne wakacje. Tak było, po części nawet jest, ale właśnie się kończy. Po tym, co stało się z międzynarodowym sektorem bankowym i co dzieje się w gospodarce realnej USA i Europy Zachodniej, wszyscy mamy powody martwić się o przyszłość. Dominuje niepewność i strach, dziś trudno zaręczać, że nieracjonalny. Efekt jest taki, że polskie firmy nie tylko ograniczają bieżącą produkcję, na którą maleje popyt za granicą, szykują się do pierwszych zwolnień pracowników, mniej wydają na promocję i reklamę, próbują przystosować się do oczekiwań odbiorców i trudniejszych warunków na rynku kredytowym, ale – co najgorsze – zamrażają inwestycje i porzucają plany rozwoju. Wrażenie jest takie, jakby wielu biznesmenów przykucnęło, wolało się schować w mysią dziurę, chciało ten okres totalnej niepewności jakoś przeczekać.

Trudno uznać, że taka postawa z punktu widzenia jednostki to błąd. Kiedy nie wiesz, z której strony zaatakuje wróg i jak jest silny, lepiej się schować, tworzyć odwody i chronić tyły. Z drugiej strony wiadomo, że jeśli wszyscy stracą animusz (ludzie gwałtownie ograniczą zakupy, właściciele firm będą na zapas ograniczać produkcję i inwestycje), to słowo stanie się ciałem i te najbardziej pesymistyczne prognozy dla Polski (wzrost PKB o 0,4–1,5 proc.) okażą się prawdziwe. Co więc robić? Będąca dziś w dużo gorszej sytuacji Francja próbuje metod przejściowej nacjonalizacji, wymusza od banków deklaracje większej akcji kredytowej, próbuje w gospodarkę pompować pieniądze podatników w nadziei (oby nie złudnej), że to pomoże. Donald Tusk nie chce iść tak daleko i chyba jednak nie powinien. Już widać, że w przyszłym roku wiele będzie zależeć od optymizmu i energii każdego z nas. Jeśli tego nie zabraknie, to może jednak nie będzie tak źle, jak się zapowiada.

Reklama

Czytaj także

Nauka

Ożywianie mózgu po śmierci i transplantacja głowy. Czy istnieją granice neuronauki?

Badaczom udało się wznowić niektóre funkcje mózgów pobranych od świń, a inny naukowiec chciałby przeprowadzić transplantację ludzkiej głowy.

Piotr Rzymski
22.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną