Rynek

PiS kusi los

Ekonomiczne podpowiedzi PiS są niewiele warte; mieszczą się blisko związkowego hasła: nie obchodzi nas wasz kryzys.
Orędzie o stanie gospodarki, wygłoszone w Sejmie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, politycy rządowi nazwali „modlitwą o kryzys”. Rzeczywiście, dla PiS, a także dla samego prezydenta, który tym orędziem podobno zainaugurował swoją kampanię wyborczą, kryzys jest jedyną szansą odwrócenia politycznej dekoniunktury, w jakiej znaleźli się po wyborach 2007 r. Będziemy więc świadkami rozmaitych zabiegów, mających przekonać Polaków, że winę za kryzys ponosi rząd Donalda Tuska. „W tej logice”, jak mawia Lech Wałęsa, dość przykry jest fakt, że polska gospodarka – na tle świata, a także sąsiadów z Unii Europejskiej – wciąż ma się względnie dobrze, a rząd, postępując bardzo ostrożnie, nie wystrzelał jeszcze antykryzysowej amunicji.

Podpowiedzi PiS sprowadzają się do tego, aby wreszcie zacząć straszyć nadchodzącymi plagami oraz zmniejszyć podatki, zwiększyć wydatki i zadłużać się, gdzie popadnie, bez względu na koszty. Mordercze recepty. Mieliśmy szczęście, że PiS utraciło władzę przed nadejściem kryzysu: już pewnie bylibyśmy zadłużeni na dodatkowe kilkadziesiąt miliardów złotych. Opozycja, a także wielu ekonomistów, poganiają ministra finansów, żeby szybciej walczył z kryzysem. Fakty i dane wydają się jednak potwierdzać słuszność taktyki rządu: przeczekać i użyć ograniczonych przecież środków, jakimi dysponuje państwo polskie, najpóźniej, jak się da. Niewykluczone jest zresztą powiększenie deficytu, ale to najprostszy, najbardziej prymitywny i kosztowny instrument pobudzania gospodarki. Broń ostatniego rzutu.

Ekonomiczne podpowiedzi PiS są niewiele warte; mieszczą się blisko związkowego hasła: nie obchodzi nas wasz kryzys. Politycy koalicji mają jednak prawo do frustracji – bo los wyraźnie sprzyja PiS. Rządziło w okresie najlepszej w historii koniunktury (co zmarnowało), a utraciło władzę u progu najgłębszego od dziesięcioleci kryzysu (czyżby o. Rydzyk miał takie wpływy u Opatrzności?). Jeśli jednak gospodarka polska przetrzyma w dobrym stanie obecne uderzenie tsunami, a PiS nie uda się polityczna rekonkwista, może to oznaczać, że wreszcie staliśmy się odporni na złośliwe igraszki losu. Amen.

Polityka 22.2009 (2707) z dnia 30.05.2009; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 6
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną