Dziwne dzieje Veruschki

Wyszła z domu na 63 lata
Vera von Lehndorff, czyli Veruschka, słynna w latach 60. modelka, przyjechała do Sztynortu. Jej ojciec 65 lat temu brał udział w zamachu na Hitlera.
INTERFOTO

INTERFOTO

Na ocalałych fotografiach widać kilkuletnią Verę na rękach ojca Heinricha von Lehndorffa w parku poniżej pałacu. Chabry w wazonie, jego ukochane kwiaty. Słońce połyskuje na kamieniach w jeziorze o przejrzystej wodzie. Steinort znaczy tyle, co „miejsce kamieni”. Jezioro z jej wspomnień jest znacznie dalej – od domu dzielił je trawnik, droga i rozległe pole, na którym pasły się konie, od pokoleń hodowane przez Lehndorffów.

Nie pamięta z tamtego okresu zabaw. Ani mebli i obrazów w domu. Ani mamy – hrabiny Gottliebe von Lehndorff. Pamięta za to wysokie wojskowe buty z czarnej skóry. Nosił je Joachim von Ribbentrop, minister spraw zagranicznych Rzeszy. Dla niej, Marii Eleonory i młodszej Gabrieli znienawidzony „wujek”, który pewnego dnia zamieszkał w ich rodzinnym domu.

Vera von Lehndorff urodziła się w Królewcu (dziś Kalinigrad), w Sztynorcie spędziła pierwsze pięć lat życia. Potem jej rodzinny świat runął na zawsze. Jej niezwykła uroda sprawiła, że świat poznał ją jako Veruschkę – dziewczynę ze wschodu, pogranicza Niemiec, Polski i Rosji. Była ikoną. W 1966 r. w „Powiększeniu” zagrała siebie – top modelkę, która w skąpej połyskliwej sukience pozuje fotografowi, wijąc się na podłodze. Wiele antologii kina określa tę scenę jako najseksowniejszą w historii, choć Vera jest ubrana. Fotografowali ją najwięksi: Richard Avedon, Helmut Newton, Irving Penn, Horst, Henry Clark, Bert Stern. 11 razy pojawiła się na okładce Vogue’a. Poznała sławnych i wybitnych – Salvadora Dali, Warrena Beatty, Ala Pacino, Shirley McLaine, Jacka Nicholsona, Petera Fondę. Do filmu o niej pt. „Veruschka”, w którym zagrała główną rolę, muzykę napisał Ennio Moricone. W zeszłym roku ekskluzywne nowojorskie wydawnictwo Assouline wydało o niej monograficzny album. Avedon powiedział o Verze, że jest najpiękniejszą kobietą świata.

Dziś ma 70 lat. Nigdy nie wyszła za mąż. Wciąż ma w sobie coś, co sprawia, że trudno jej nie zauważyć. Może to jej piękne, wyraziste rysy, może niezwykłe, odległe jakby, niebieskie oczy, a może fakt, że jest szczupła, a wzrostem wyraźnie góruje nad innymi (gdy zaczynała karierę modelki, tak wysokie dziewczyny nie były jeszcze w modzie na wybiegach).

Puzzle pamięci

Mazurska wieś Sztynort leży na cyplu otoczonym czterema jeziorami – Mamry, Dargin, Kirsajty i Łabap, nad małym, wciętym w ląd Jeziorem Sztynorckim. Rozległy niegdyś majątek sztynorcki od XVI w. należał do rodziny von Lehndorffów, która uczyniła z niego jedną z bardziej znaczących posiadłości ziemskich w Prusach Wschodnich. W murach pałacu swoje ślady zostawiła też polska historia. Siedemnastowieczny właściciel Ahasverus von Lehndorff, dyplomata i mąż stanu, służył trzem kolejnym królom Polski. W XVIII w. swój pokój w rezydencji miał biskup Ignacy Krasicki, zaprzyjaźniony z właścicielami.

Dziś wieś podupadła. Mimo pięknego położenia turyści rzadko tu docierają. Chyba że żeglarze przybijający do tutejszej mariny. Oni jednak zazwyczaj nie wychodzą na ląd dalej niż do gospody, która kilka lat temu zastąpiła kultową wodniacką knajpę Zęza. Wielu nawet nie wie o zrujnowanym pałacu. Prawdziwe jego dzieje, nawet te nieodległe, wojenne, jakby ktoś wymazał z pamięci.

Ojciec Very, Heinrich, w 1936 r. odziedziczył Sztynort po bezdzietnym stryju. Miał 27 lat. Był wysoki, przystojny. Ci, którzy go znali, wspominają jako kipiącego radością życia i optymizmem. Rok wcześniej ożenił się z hrabianką Gottliebe von Kalnein. Tworzyli piękną parę, na której widok milkły głosy na arystokratycznych salonach Berlina lat 30. Zamieszkali w Sztynorcie i Heinrich szybko przywrócił świetność zaniedbanemu przez stryja majątkowi. Kochał i rozumiał ziemię. Odnowił dom – prosty, dwuskrzydłowy, z piękną dębową klatką schodową i barwnie malowanymi stropami.

W 1937 r. na świat przyszła Maria Eleonora, pierwsza córka von Lehndorffów, dwa lata później Vera, a w 1942 r. Gabriela. Najmłodsza Katherina miała urodzić się w obozie pracy już po aresztowaniu ojca. Heinrich von Lehndorff spędził w majątku siedem lat, być może najszczęśliwszych. Stamtąd wyruszył w swą ostatnią tragiczną podróż. W Niemczech, po latach milczenia, przywraca się pamięć o nim. Wkrótce ukaże się jego biografia autorstwa Antje Volmer, byłej deputowanej do Bundestagu. W Polsce nie słyszał o nim prawie nikt, choć był ostatnim panem pałacu w Sztynorcie i uczestnikiem zamachu na Hitlera.

Podwójne życie

Na początku wojny von Lehndorffowie, jak inne pruskie rodziny arystokratyczne, umiarkowanie popierali Hitlera. W 1941 r. Heinrich, zmobilizowany do służby wojskowej, trafił na front wschodni. Na Białorusi był świadkiem masakry ludności żydowskiej. Zobaczył, jak giną kobiety i dzieci. Gdy przesunięty do rezerwy wrócił do Sztynortu, dołączył do ruchu oporu. Z racji położenia swojego majątku stał się jego ważnym ogniwem. Sztynort leży zaledwie 20 km od Wilczego Szańca, głównej kwatery Hitlera. Do terenów posiadłości należał Mauerwald, dziś Mamerki, gdzie mieściła się Kwatera Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych.

Heinrich przekazywał wiadomości w kręgu ruchu oporu. Werbował nowych spiskowców. Czy mógł przewidzieć, że wkrótce stanie się pruskim Konradem Wallenrodem, a jego rodzina będzie jadać obiady z prawą ręką führera? W 1942 r. Joachim von Ribbentrop w drodze z Wilczego Szańca zajechał do Sztynortu. Pałac oczarował go. Zawsze chciał być panem na włościach, więc zajął lewe skrzydło domu, podczas gdy von Lehndorffowie nadal mieszkali w prawym. Ryzykując wszystkim, zaczęli żyć podwójnym życiem. W domu grali porządną pruską rodzinę popierającą Hitlera. Do parku Heinrich wychodził rozmawiać z członkami ruchu oporu.

Doskonałe aktorstwo Heinricha i Gottliebe uwiecznili na zdjęciach paparazzi przysłani z Berlina. Do celów propagandowych fotografowali sielankowe życie ministra spraw zagranicznych w Prusach Wschodnich. Na zdjęciach Ribbentrop trzyma małe hrabianki von Lehndorff na kolanach (jedna się wyrywa, Vera mówi, że to ona), spaceruje z Lehndorffami po parku, je z nimi obiad, stoi obok kucyka, na którym siedzą dziewczynki.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną