Życie singla

Pojedynczo
Wielkomiejski singiel. Zasobny, wykształcony i dumny ze swego położenia. Kto mu dodał skrzydeł, kto zdjął z niego odium starej panny lub kawalera, kto wyposażył w ideologię pełnego atrakcji i samospełnienia życia w pojedynkę? Specjaliści od marketingu, reklamy, mediów. Singiel jest dowodem na potęgę rynku. Jest zjawiskiem, z którym pewnie coraz częściej będziemy mieli do czynienia: komercja już nie tylko wykorzystuje istnienie pewnej grupy społecznej, ale w dużej mierze ją tworzy.

Ludzie bez pary żyli w społeczeństwie od zawsze, jednak pojawienie się młodego singla to zjawisko, zwłaszcza w Polsce, stosunkowo nowe. Narodziło się z nadejściem wolnego rynku. Współczesne warunki życia i marketing pospołu stworzyły singla wielkomiejskiego.

Nie wszyscy żyjący w pojedynkę zasługują na to miano. Według danych Narodowego Spisu Powszechnego, dorosłych samotnych osób jest w naszym kraju 9 mln. Różnią się od siebie statusem i drogami dochodzenia do stanu solo. To starsi wdowcy, a także osoby, które po przejściach i rozczarowaniach w małżeństwach lub długotrwałych związkach wybierają w końcu samotność albo ona ich wybiera. Kawalerów i panien, licząc od 20 roku życia, jest prawie 6 mln. Należą do tej grupy m.in. niewykształceni kawalerowie-rolnicy, czekający na kobietę gotową do pracy w gospodarstwie.

Wariantów samotności od zawsze było bardzo wiele, ale kryteria znalezienia się w gronie singli – wybrańców rynku, są ostre. Prawdziwe single to te wielkomiejskie od 25 roku życia do mniej więcej 40 (w miarę starzenia ich wartość na rynku spada, aż w końcu wypadają z grupy), mieszkający samotnie, ponadprzeciętnie wykształceni, znający języki, z dochodem zaczynającym się od 3 tys. zł miesięcznie, atrakcyjni z wyglądu, dobrze ubrani. Najczęściej są przedstawicielami wolnych zawodów, pracownikami reklamy lub firm public relations, właścicielami niedużych firm, reprezentantami klasy menedżerów.

W Polsce oblicza się, że liczba spełniających te warunki singli sięga obecnie od 1,5 mln do 2 mln. Skąd się biorą?

Samotni, zapracowani, jedynacy

W 1980 r. liczba zawieranych małżeństw wynosiła 22 na tysiąc mieszkańców, obecnie ten wskaźnik jest o połowę niższy. Młodzi ludzie nie tylko mniej chętnie się żenią czy wychodzą za mąż, ale także czynią to coraz później, choć średnia wieku przeciętnych nowożeńców nie przekracza jeszcze jak na Zachodzie 30 lat. Skraca się małżeński staż młodych ludzi, ostatnio Kościół bije na alarm w sprawie ich rozwodów.

Dla wykształconych kobiet brakuje równie wyedukowanych panów, więc część z nich z góry skazana jest na samotność, o ile nie obniży poprzeczki. W ciągu ostatnich kilku lat liczba wykształconych kobiet wzrosła o 55 proc., a mężczyzn o 29 proc. Studentki na polskich uniwersytetach stanowią 70 proc. wszystkich słuchaczy. Wolę być sama niż z byle kim – te słowa często padają z ust młodych kobiet. One same najpierw uczą się intensywnie. Coraz intensywniej. Dziś sam dyplom wyższej uczelni to już za mało, żeby się wybić. Więc coraz częściej studiuje się dwa kierunki jednocześnie, jeździ na stypendia, zdobywa dodatkowe specjalności. To zabiera czas, powoduje, że okres studiów przestaje być tą legendarną przerwą w życiorysie na ustawiczne życie towarzyskie, sprzyjające znalezieniu pary.

A kiedy studia się kończą, to młodzi, jeśli już znajdą tę wymarzona pracę – dla kariery, wymagających szefów lub pieniędzy – pracują od świtu do nocy, więc nie mają czasu na układanie sobie osobistego życia. Włączeni w mechanizmy korporacyjne, zatrudnieni na ważnych stanowiskach, odpowiedzialni za własne firmy z trudem znajdują czas na pielęgnowanie bliskich i intymnych kontaktów. Kobiety nauczone polegania wyłącznie na sobie przestają zabiegać o mężczyznę. Brakuje im zresztą tradycyjnych umiejętności, które przez wieki były w cenie i dziś mogłyby okazać się w niejednym przypadku atutami. Gotowanie, pieczenie, sprzątanie, pielęgnowanie domowej atmosfery? Nie ma na to czasu, siły, a często po prostu ochoty. – Czekam na tę drugą osobę. Pragnęłabym jednak, żeby nie był to mężczyzna zbyt absorbujący, bo potrzebuję chwil samotności. Dużo pracuję, więc też muszę czasami odpocząć – mówi Anita Klimecka, choreografka, 35 lat.

Mężczyźni często podkreślają: nie jestem gotów do małżeństwa. Boją się, że nie sprostają oczekiwaniom kobiet, lękają się stabilizacji, która wymaga dojrzałości, ale i odpowiednich zasobów finansowych. Wychowanie i edukacja dzieci (zwłaszcza jeśli rodzice chcą, by nie utraciły one zdobytej pozycji społecznej) to coraz częściej najpoważniejszy wydatek w budżetach domowych. Część mężczyzn, mimo deklarowanej nowoczesności, nie jest gotowa, aby zaakceptować wyemancypowaną, samodzielną partnerkę życiową. Jeśli nie chcą samotnie mieszkać, zostają przy rodzinie.

Generalnie zaś obie strony chcą od siebie bardzo wiele, w zamian jednak nie gwarantując sobie długiej przyszłości. – Trudno jest znaleźć właściwą osobę: ciekawą, fascynującą, czułą. Szukanie za wszelką cenę nie ma sensu, w każdym razie nie podporządkowuję życia temu celowi – mówi Przemysław Wójcik, copywriter, 32 lata.

Nie bez znaczenia dla przyszłości rodziny jest też fakt, że coraz więcej jest jedynaczek i jedynaków: małżeństwo z jednym dzieckiem dominuje obecnie jako model; liczba jedynaków do 24 roku życia rośnie, obecnie jest ich w Polsce 2,8 mln. Oni od dziecka przywykają do samotności, a także do tego, że na nich koncentruje się czuła troska i uwaga dorosłych. To zjawisko jeszcze się potęguje, jeśli funkcję obojga rodziców pełni samotna matka. Gdy jedynacy dorastają, oczekują od ewentualnych partnerów takiego samego wyjątkowego traktowania, jakie otrzymali w dzieciństwie. Dopiero jako dorośli uczą się umiejętności nawiązywania więzi społecznych.

Do powikłanego społecznego i zawodowego życia singli włącza się jeszcze Internet wraz z komórką. Gada się nieustannie, czatuje, pisze SMS, ale kontakty osobiste w cztery oczy to całkiem co innego. Enter i escape – słowami z komputerowego języka socjologowie określają nowy styl życia towarzyskiego, uprawianego obecnie przez młodych ludzi. Wpadasz – wypadasz, zaliczasz kilka imprez w ciągu wieczoru, tworzysz iluzję, że wszędzie cię chcą, że wręcz nie nadążasz, a tak naprawdę nie jesteś nigdzie.

Na imprezach bawią się coraz częściej osobno towarzystwa męskie i damskie. Teoretycznie te grona mogłyby się połączyć, ale najczęściej brakuje czasu na nawiązanie kontaktu, bo trzeba jechać dalej. Bo tam mają inne drinki, inny wystrój, inną muzykę.

Okazją do spotkań dla żyjących tradycyjnie są wesela, chrzciny, świąteczne spotkania, familijne imieniny; singiel towarzystwo musi sobie organizować sam. Wyjście z domu na imprezę wymaga odpowiedniego rynsztunku i przygotowań, choć pozornie obowiązuje luz. Trzeba się odpowiednio zaprezentować, żeby się nie zbłaźnić w oczach innych. I to właśnie tak bardzo podoba się w singlu współczesnemu rynkowi. Wobec tego eksperci cały czas nad wizerunkiem singla pracują, podsycają jego potrzeby i starają się, by singiel nie utracił poczucia sensu tego, kim jest i co robi. Rynek zatem tworzy wzorce zachowań, podpowiada system wartości, można wręcz powiedzieć, że kreuje ideologię singlowania. Przy okazji niejako powstaje interesujący materiał badawczy dla psychologów i socjologów.

Bye, bye family size

Bo tak naprawdę zanim singli dostrzegli socjologowie, na półkach hipermarketów obok opakowań family size dyskretnie pojawiły się małe opakowania produktów dla osób żyjących w pojedynkę. Małżeństwa, dzieci, rodziny stale eksploatowane przez specjalistów od marketingu jako konsumenckie grupy docelowe już się nieco opatrzyły, rynek potrzebował świeżej krwi. – Single to jest bardzo dobra grupa nabywców produktów niszowych, a zwłaszcza elitarnych – stwierdza Beata Wielkopolan, dyrektor badań Milliward Brown SMG/KRC. – Inwestują w siebie, w edukację, języki, kursy, a kupowane produkty traktują jako rodzaj wyróżnika. Co oczywiste – do singli kierowane są kampanie reklamowe nie wprost wskazujące, że emocjonalną pustkę, deficyt uczuć można sobie zrekompensować kupując odpowiednio atrakcyjny produkt i sprawić sobie tym radość. Zadbaj o siebie, pokochaj swoją skórę, włosy, pokaż się w superaucie, które doda brakujących walorów. Po co masz wychodzić z domu, skoro możesz zadzwonić, używając najnowszej komórki? Single stali się bohaterami wielu spotów, przedstawiani w atrakcyjnych wnętrzach, luksusowych samochodach, z najnowocześniejszymi gadżetami w dłoniach.

Wielkiemu wejściu na rynek towarzyszyły singlom media, zwłaszcza prasa kolorowa. Gdy któreś ze słynnych małżeństw się rozpada, w mediach rozpoczyna się wielkie polowanie na neosingla, który zwykle ogłasza wszem i wobec walory odkrycia wolności, a zwłaszcza możność samorealizacji (ostatnio na łamach pism kobiecych wywiadów tego rodzaju udzielały Kinga Rusin i Magdalena Cielecka). Charakterystyczne, że coraz więcej fotografii prasowych w rubrykach relacjonujących życie towarzyskie i imprezy publiczne przedstawia samotnie pozujące kobiety lub mężczyzn.

W mediach na naszych oczach dokonał się cud przełamania od wieków obowiązującego stereotypu. Ludzie żyjący w pojedynkę jeszcze całkiem niedawno uważani byli za osoby podejrzane, a w najlepszym razie uznawane za typy nudne i dziwaczne, z którymi trudno wytrzymać. Z tego powodu stare panny i starzy kawalerowie mieli we własnym otoczeniu paskudną opinię, która jeszcze bardziej ich dołowała. Takie opinie ciągle pokutują w społeczeństwie, single wciąż nagabywani są przez rodziny sakramentalnym: kiedy się ożenisz? Ale mogą już śmiało odpowiedzieć: jestem singlem. Dzięki rynkowym fachowcom w samotnych brzydkich kaczątkach świat dostrzegł wdzięk, inteligencję, urodę, słowem atrakcyjność.

Elita z jedynek

Single – gdyby wierzyć medialno-reklamowej ideologii – to wręcz elita społeczna. Czy jednak tak jest rzeczywiście? Czy singiel to król życia, czy raczej książę i żebrak w jednej osobie?

Z raportu „Wielkomiejski singiel” (MB SMG/KRC) wynika, że prawie jedna czwarta singli gotowa jest do rezygnacji z posiadania rodziny na rzecz kariery. Sukces zawodowy liczy się, gdy jego pochodną są pieniądze. Single często mówią o swoim bezmyślnym stosunku do finansów, co jednak wynika ze zbyt surowej samooceny, bo – jak wykazują badania – w sprawach materialnych mają sporo zdrowego rozsądku. Wydają pieniądze racjonalnie, czyli zgodnie ze swoimi potrzebami, nie lubią mieć długów, zaciągają mało kredytów, za to chętnie inwestują posiadane środki.

Sporo wydają na ciuchy, interesują się nowymi trendami, chętnie wybierają nowe marki i oryginalne produkty, co wiąże się ze specyfiką stylu ich życia – często pełnią rolę odkrywców i trendsetterów, czyli stanowią dla swojego otoczenia wzorce do naśladowania. Poszukują ludzi podobnych do siebie i podobnie myślących. Zabiegana para z trójką małych dzieci nie stanowi dla nich raczej towarzyskiej pokusy.

Nie kryją własnego snobizmu, ale odrzucają popisywanie się posiadanymi dobrami. W jednym z artykułów w „Psychology Today” zostali przedstawieni jako perfekcjoniści o sadystycznie wysokich w stosunku do siebie wymaganiach, oczekujący odpowiedniego podziwu dla swojej doskonałości. W momentach zwątpienia we własne możliwości, które przecież refleksyjnych singli często nachodzi, pojawiają się nastroje depresyjne, poczucie niższości, pogarda dla własnej osoby. Jednak soliści szybciej niż inni potrafią wyjść z chandry, przygnębienia, smutku – sprzyja temu ich samodzielność. Ich postępowaniu przyświeca maksyma: Gdy sobie nie dajesz rady, pomóż sobie sam.

Poszukiwacze adrenaliny

Problem dla samotnych 30-latków w pełni sił witalnych stanowi też nieuregulowane życie seksualne, przypadkowe spotkania czy krótkotrwałe kontakty. W niewielkim procencie za samotnictwem singli kryje się poczucie seksualnej odmienności, czasem nieuświadomionej, lub obawa przed ujawnieniem swojej orientacji, bo w naszym społeczeństwie to ciągle heroiczna decyzja. Często singli postrzega się jako osoby co noc zmieniające partnerów. Badacze z MB SMG/KRC odnotowali także zjawisko zwane FF (Friend Fuck), gdzie istotę wzajemnego kontaktu stanowi przede wszystkim zaangażowanie fizyczne, bez żadnych zobowiązań.

Jednak u większości tęsknota za bliskim związkiem bywa dojmująca, ale często właśnie jest to jedyne pragnienie, któremu single nie potrafią sprostać. Nieułożone życie erotyczne w okresie biologicznej burzy hormonów wywołuje chaos emocjonalny i chwiejność nastrojów. Wchodzenie w kolejne nieudane krótkotrwałe związki nakręca spiralę rozczarowań i rozgoryczenia. Szukają więc single doznań zastępczych: uprawiają sporty ekstremalne, chodzą na siłownię, żeglują, jeżdżą na nartach, bawią się do świtu, poszukują nowych przeżyć i doświadczeń.

Jako poszukiwacze adrenaliny pierwsi wskazują miejsca, w których warto bywać, znajdują na mapie świata nowe egzotyczne miejscowości. Dawid Sadulski z Travelplanet podkreśla, że singiel to klient lubiący aktywny wypoczynek, wybierający dłuższe wyjazdy, mający wiele wymagań. Biura turystyczne wzmagają starania o singli – w ciągu ostatnich dwóch lat ich liczba wzrosła do 9 proc. wśród wszystkich wyjeżdżających za granicę.

Do niedawna singlom proponowano oferty o raczej zabawowym charakterze – blisko kortów i golfa, dyskotek, klubów, barów, bo jak wiadomo samotnicy to bywalcy. Teraz single wyjeżdżają coraz częściej w egzotyczne strony, również samotne kobiety. W podróżach solo jest zapewne wiele ekscytujących chwil, ale są one też pewnego rodzaju demonstracją. Samotnicy pokazują, że stać ich na wyjazd nie tylko finansowo, ale i psychicznie, świat stanowi dla nich otwartą przestrzeń. Gotowi na ryzyko spotkań z dziką przyrodą, z ludźmi innych ras czy obyczajów, sygnalizują otoczeniu: jestem super, umiem sobie wszędzie dać radę, a wy nie potraficie mnie docenić.

Polski singiel tymczasowy

Jak wykazują badania, polska samotność rzadziej niż na Zachodzie jest kwestią wyboru, świadomej decyzji. W znacznie większym stopniu decyduje o niej przypadek, splot niefortunnych okoliczności. W Wielkiej Brytanii i Szwecji mówi się wprost o porzuceniu rodzinnego stylu na rzecz indywidualizmu. O naszym kraju z pewnością nie da się jeszcze tego powiedzieć, gdyż w badaniach porównawczych na temat wartości Polacy wciąż wyraźnie wyróżniają się na tle obywateli krajów zachodnich – właśnie przywiązaniem do rodziny. Według dr hab. Beaty Łaciak z Instytutu Nauk Społecznych w Warszawie, nawet w krajowych serialach single muszą znaleźć sobie kogoś do pary.

Tym rzeczywistym idzie to trudniej. Skoncentrowani na sobie, analizują własne wnętrze i oczekiwania. Obecnie dwudziesto- i trzydziestolatki, zwracają uwagę psychologowie, mają większą, niż dawniej bywało, skłonność do zastanawiania się nad szczęściem, pogodą ducha, sensem życia, wartościami. Single zaś w tej dziedzinie wiodą prym.

Przypominają stonogę, która rozmyślając nad tym, którą nogą ma ruszyć, pozostaje w miejscu. – Z naszych badań wynika, że bycie singlem to bardziej proces niż stabilny stan – komentuje Beata Wielkopolan z MB SMG/KRC. – Wydaje się, że subtelna różnica pomiędzy byciem singlem a byciem samotnym opiera się na zadowoleniu ze status quo, świadomości korzyści, jakie niesie ze sobą, i umiejętności ich czerpania. Postrzeganie siebie jako singla nie jest sprzeczne z pragnieniem stworzenia związku.

Z cytowanego raportu „Wielkomiejski singiel” wynika, że sporą część z nich charakteryzuje raczej postawa romantyczna choć wyczekująca. – Bycie singlem to nie jest mój program na życie – stwierdza Beata Igielska, dziennikarka. – Pojawiali się w nim efemerycznie mężczyźni. Dopiero od niedawna mam nadzieję na poważny związek, ale przyznaję, że niełatwo mi się zdecydować na kompromis między moim światem a światem drugiej osoby.

Wielu singli pragnie miłości wyjątkowej, doskonałej. Nie godzą się na żadną formę iluzji miłości, jak ją nazywał Erich Fromm. Z własnego doświadczenia wiedzą, że najpiękniejsze porywy początków związku kontrakt małżeński przekształca prędzej czy później w „stan posiadania”. Ludzie prawdziwie kochający, podpowiada Fromm, są w naszym świecie raczej wyjątkiem niż regułą. Single sami wątpią, czy kochać potrafią, opętani przecież ideą wewnętrznej niezależności. I tak znajdują się w klinczu, o ile oczywiście nie zdecydują się ruszyć na oślep, tracąc choćby na chwilę charakteryzujący ich zdrowy rozsądek.

Po okresie euforii zazwyczaj dochodzi do kolejnej katastrofy, czyli rozpadu pary, a singiel zalicza następne gorzkie rozczarowanie. Niektórzy już zmęczeni swoim stanem, a jednak nie na tyle, aby całkowicie się poddać, decydują się na formę LAT (Live Alone Together), czyli na pomieszkiwanie ze sobą w weekendy lub w święta. Jak wynika z badań amerykańskich psychologów, sześć lat mieszkania w pojedynkę prowadzi do autentycznych trudności w adaptacji do życia z drugą osobą, a jeszcze dłuższe samotne bytowanie właściwe je wyklucza. Rutyna, przyzwyczajenia, nawyki, eliminują drugą osobę z tej samej przestrzeni.

Na pytanie zadane w badaniu MB SMG/KRC: Dlaczego jestem sam/a?, padały następujące odpowiedzi: brak czasu, brak szczęścia, wybór, strach przed nieudanym związkiem, cechy własnego charakteru. Badania potwierdzają: podstawowy problem singli to trudna do pogodzenia sprzeczność między poczuciem własnej niezależności i chęcią zachowania wolności a koniecznością ograniczenia swobody na rzecz związku z drugim człowiekiem, zawarcia z nim kompromisu. – W miłości nie może być negocjacji ani umowy między partnerami. Nie wierzę też w możliwość wzajemnego dotarcia się ludzi – twierdzi Michał Sołtysiak, 33-letni redaktor. – W tej sprawie obowiązuje bezkompromisowość – albo para może być razem, albo nie. To jest pewnego rodzaju totalitaryzm, dyktatura uczuć. Tymczasem ludzie się wahają, próbują, niektórzy zaliczają po kilka małżeństw. Single pragną od razu trafić idealnie.

Po okresie pewnej euforii wywołanej poznaniem ewentualnego kandydata na życiowego partnera lub partnerkę pojawia się nazbyt często rozczarowanie, nuda, frustracja. Nie tak miało być. Życie potwierdza singlom ich najgorsze obawy i czyni ich jeszcze bardziej singlami.

Stowarzyszenie singli Połówki Pomarańczy (zwróćmy uwagę na wyższość tego owocu nad zwyczajnym jabłkiem), które powstało ponad rok temu we Wrocławiu, dobrze zdiagnozowało tę sytuację, dając singlom możliwość kupienia plastikowych pomarańczowych opasek na rękę, bez żadnego napisu, po 20 zł. Opaska ma być znakiem rozpoznawczym dla wtajemniczonych. Gdy dziewczyna z opaską na ręce siedzi w restauracji, jedząc samotnie zupę, inny singiel bez obawy może się przysiąść, pogadać.

W ten sposób single coraz bardziej izolują się od świata małżeńskich kontraktów. Gdy tamci mają obrączki, ci posiadają pomarańczowe bransoletki. Dla singli grupa przyjaciół jest niezwykle ważna: pomaga w znoszeniu samotności. Takie pełne wesołych i smutnych perypetii życie w paczce jest tematem doceniających problem singli filmów i literatury, by wspomnieć takie przeboje jak film „Cztery wesela i pogrzeb” albo „Dziennik Bridget Jones”. – Trudno poznać kogoś nowego – ocenia Anita Klimecka – bo ludzie się separują, nie mają zaufania, zamykają się w swoich środowiskach. Większość weszła w komercję, nie ma czasu, nie ma spotkań.

Koniec koedukacji?

Piotrusiowi Panu i Pani Piotrusiowej trudno się wzajemnie dopasować, oboje bowiem cierpią na ten sam syndrom niedojrzałości, polegający – jak to opisuje Dan Kiley w książce „Syndrom Piotrusia Pana” – na ucieczce od dojrzałości, szukaniu przyjemności, odrzucaniu myśli o jutrze. Osobowości egocentryczne i narcystyczne zawsze były obecne w najlepszych towarzystwach. Artyści, pisarze, twórcy. Ludzie utalentowani, ale niesforni, skandalizujący, wieczne dzieci. Jednak obecnie wirus narcyzmu i infantylizmu znacznie się rozpowszechnił. Rynkowi się przydaje: i kult młodości, dążenie do komfortu i wygody życia. Ale w rezultacie dojrzałość staje się nudna i mało atrakcyjna. Wielu solistów kocha, w miarę upływu lat, coraz bardziej chwile sam na sam ze sobą, bo czują się wtedy najbezpieczniej, a strach przed obcym jest najgłębiej wpisaną atawistyczną emocją, której doświadczają zarówno zwierzęta, jak i ludzie. Podświadomie soliści boją się innych, ich ocen, sądów, konieczności odpowiadania na potrzeby i oczekiwania. Przeraża perspektywa porażki, bo wychowani w rodzicielskim (choć często tylko matczynym) kokonie w ogóle nie są na nią przygotowani.

Zwłaszcza teraz pokoleniu X (urodzeni między 1972 a 1980 r.) niełatwo jest się odnaleźć. Z jednej strony w pełni sił są ekspansywni przedstawiciele baby boomers (pokolenie rodziców z epoki wyżu demograficznego), z drugiej – mające bzika na punkcie medialnej sławy wczesne 20-latki. Tymczasem oni jeszcze z mlekiem matki wyssali stare wartości, ale w przyspieszonym tempie otrzymali lekcje nowych reguł gry. Łatwo się zagubić, a człowiek zagubiony nie jest partnerem dla innych, sam musi najpierw rozwiązać swój supeł.

Czy do singli będzie należał świat i jego przyszłość? Ludzie żyją coraz dłużej, więc i okresy samotności będą się wydłużały. Lekcje singlowania odbierze prędzej czy później niemal każdy. Jednak z badań MB SMG/KRC wynika, że choć singiel dąży przede wszystkim do samorealizacji, jest kreatywny, interesuje się kulturą, czyta więcej niż inni, spędza czas aktywnie, mniej ogląda telewizję, to w gruncie rzeczy jest bardzo zwykłym człowiekiem i pragnąłby znaleźć dziewczynę lub chłopaka na zawsze, na życie.

Na stronach internetowych Połówek Pomarańczy czytamy, że Adaś urodził się 1 sierpnia 2006 r. we Wrocławiu, o czym zawiadamiają Joanna i Piotr, którzy poznali się dokładnie rok wcześniej na imprezie tego stowarzyszenia. Sprawa jest jasna: rynek nie wygra z naturą, ale z pewnością dalej powalczy.

Krystyna Lubelska

Idealny konsument

Dlaczego rynek kocha singli

40 proc. ma dyplom wyższej uczelni (w całej populacji odsetek ten stanowi 8 proc.)

23 proc. to dyrektorzy i przedstawiciele wolnych zawodów

55 proc. lubi życie pełne wyzwań, nowości i zmian (36 proc. w populacji)

41 proc. pracuje dla kariery, a 30 proc. z nich uważa, że pieniądze są jej miarą

44 proc. ćwiczy przynajmniej raz w tygodniu (w populacji odsetek wynosi 27 proc.)

33 proc. zna biegle jeden język zachodni (w populacji 9 proc.)

62 proc. korzysta z Internetu (w populacji co trzecia osoba)

51 proc. uważa się za osoby twórcze, a 38 proc. interesuje się sztuką

70 proc. uważa związek z drugą osobą za ważny (77 proc. w populacji)

32 proc. przyznaje, że wydaje dużo pieniędzy na kosmetyki i środki higieny (w populacji 20 proc.)

35 proc. uwielbia jeździć za granicę (21 proc. w populacji)

53 proc. ceni produkty markowe

42 proc. lubi wyróżniać się z tłumu

Co trzeci lubi wyjazdy weekendowe. W telewizji ogląda najchętniej Discovery i TVN24, a także Ale kino!, Zone Europa. Trzy razy częściej niż w populacji singiel korzysta z serwisów BBC, CNN, Euro News. Czyta „Gazetę Wyborczą”, „Rzeczpospolitą”, tygodniki opinii.

Źródło: Raport „Wielkomiejski singiel” MB SMG/KRC, badania grupy w wieku 25–35 lat.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj