Rozmowa z Pawłem Romańczukiem, założycielem zespołu Małe Instrumenty

Muzyka drżących prętów
Trzeba porzucić przekonanie, że interesujący dźwięk mogą wydawać tylko instrumenty w filharmonii - mówi Paweł Romańczuk.
Paweł Romańczuk , założyciel zespołu Małe instrumenty
Miłosz Poloch/Polityka

Paweł Romańczuk , założyciel zespołu Małe instrumenty

Minister kultury zachęca do grania muzyki na instrumentach w ramach kampanii „Muzyka rozwija”
Horst Hellwig/PantherMedia

Minister kultury zachęca do grania muzyki na instrumentach w ramach kampanii „Muzyka rozwija”

Sławomir Mizerski: – Dlaczego dorosły facet z brodą zbiera dziecięce pianina?
Paweł Romańczuk: – Zawsze byłem fanem poszukiwań dźwiękowych związanych z małymi źródłami dźwięku i zespołów, które takimi źródłami dźwięku się posługują. Po latach doświadczeń z tradycyjnymi instrumentami chciałem w końcu taki zespół mieć, dlatego zacząłem kupować dziecięce pianina. Ale małe instrumenty mają także swój specyficzny rys kulturowy, wygląd. Kiedy na nich gramy z kolegami, to oprócz dźwięków cieszy nas to, że w rękach mamy bardzo przyjemne, małe przedmioty.

Fascynuje pana ich wielkość, to znaczy ich niewielkość?
Jakoś tak jest, że ludzie lubią małe przedmioty. Małe rzeczy wywołują w nas ciepłe skojarzenia. Są przyjemne, przyjazne, bliskie, naturalne. Nie stwarzają wrażenia niedostępnych molochów. Ale mimo że są małe, nie zawsze tanie. Kupowanie to setki godzin spędzonych przed komputerem, szukanie na internetowych aukcjach w różnych krajach. Potem wysupłanie kasy, znalezienie sposobu, żeby zapłacić, zorganizować transport. To pomarańczowe pianino przyjechało do Polski w 17 kawałkach, musiałem je posklejać.

Kupując instrument, wie pan, jakie dźwięki pan kupuje?
Kiedy czytam opis i widzę zdjęcie w Internecie, wydaje mi się, że wiem, ale często okazuje się co innego. Instrumenty to przygoda i zagadka. Kupując tę szwajcarską dźwiękową maszynę do pisania, nie wiedziałem, jak ona zagra. Okazało się, że ma ciekawe możliwości, a do tego frapująco wygląda. Można na niej grać teksty literackie. Większość tego, co mam, to przedmioty już nieprodukowane, np. enerdowskie, radzieckie, amerykańskie z połowy zeszłego wieku. To rozwiązania czysto mechaniczne, co mnie fascynuje. Dźwięk powstaje w nich w sposób rzeczywisty.

Kiedy uderzyłem w klawisze dziecięcego pianina, zorientowałem się, że atrakcyjność tych dźwięków wynika stąd, że ich już wokół nas nie ma.
Bo muzyka została skompresowana do cyfrowego medium. Najczęściej funkcjonuje jako realizacja komputerowa w postaci plików MP3. Większość produkcji, która dziś do nas dociera, składa się z dźwięków nieistniejących w rzeczywistości. Zapominamy o naturalności, o tym, jak naprawdę powstaje muzyka. Zatracamy to, co kiedyś nazywało się graniem muzyki.

Wiele osób nie umie sobie wyobrazić, że żywe granie może mieć znaczenie.
Nasze czasy do tego nie zachęcają. Te czasy mówią nam: kup nowy odtwarzacz, kup nowy telefon, słuchaj tego, co ci do tego telefonu wgramy lub wlejemy do uszu w przestrzeni publicznej. Nie pojawia się zachęta: zrób coś sam, realizuj się, wymyślaj, bądź konsekwentny. Pomęcz się, ale miej z tego satysfakcję. Teraz wszystko ma polegać na tym, żeby było łatwo, żebyś za dużo nie musiał robić sam.

Panuje przekonanie, że muzyka jest do słuchania, a do robienia muzyki są artyści.
Ale ci artyści zaczynają znikać, a do filharmonii przestaje się chodzić. Słyszałem, że przeciętny Polak jest w filharmonii raz na 135 lat. Ten przeciętny Polak niezwykle rzadko styka się z żywym akustycznym dźwiękiem instrumentu. Słucha dźwięków wyłącznie poprzez głośniki, z których sączy się wypreparowany produkcyjniak. Mam nadzieję, że to, co my robimy, w pewien sposób odczarowuje ten problem. Że ludzie, którzy przychodzą na nasze koncerty, dostają komunikat: możemy wszyscy grać na żywych instrumentach. I nie muszą one kosztować tysięcy złotych.

Moda na zdrowe dźwięki?
Ekologiczna akustyka. Zdrowa, bo ten dźwięk jest delikatny, cichy, naturalny. Z takim dźwiękiem w mediach się nie spotkamy. Lektorzy w reklamach mówią nienaturalnym, wysterowanym do bólu głosem, jakby chcieli wejść nam do głowy. To przemoc dźwiękowa, przez którą tracimy wrażliwość akustyczną. Minister kultury zachęca do grania muzyki na instrumentach w ramach kampanii „Muzyka rozwija”. Ma ona przywrócić muzyce należyte miejsce w edukacji dzieci. My nagraliśmy muzykę do reklamówki promującej tę akcję w mediach. To muzyka żywa, niewypreparowana z komputera. Trochę krzywa, nieporadna i nieoczywista. Jedynie przyzwyczajenie sprawia, że uważamy, iż fortepian, który ma 88 ważonych klawiszy, świetne pudło rezonansowe i brzmi naprawdę potężnie, jest lepszy od dziecięcego pianina.

A nie jest?
Dźwięk jest zjawiskiem fizycznym i niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego jeden ma być lepszy od drugiego? Jest inny. Jeśli dzisiaj twórcy dają sobie taką wolność wyboru w świecie dźwięków, że mogą pisać utwory na wiertarki, maszyny do pisania czy radioodbiorniki, to jest tu miejsce także na dziecięce pianina. To są brzmienia zaskakujące, niepowtarzalne. Niosą ze sobą wiele elementów akustycznych, które w instrumentach profesjonalnych są w ogóle pominięte. Pewne niedoskonałości, nieprawidłowości pracy mechanizmów, niestrojenie. Taki instrument gra w sposób niezwykły, bo głośno stukają klawisze, dźwięki wibrują, uderzając w metalowe pręty ramy. Niech pan popatrzy na tę ramę. To wielki grzebień prętów, jak młotek stuka w jeden pręt, wzbudza się cała rama, wszystkie pręty drżą. Otrzymujemy z tego chmurę dźwięków z jednym dominującym. Dzieją się rozmaite zjawiska, wchodzimy w mikroświat dźwiękowy.

Ktoś powie, że to jest zła propozycja, bo gra tego instrumentu to wynik jego wad konstrukcyjnych.
Zgadza się. I my powinniśmy umieć to akceptować. Mamy taki instrument i albo możemy myśleć o tym, co zrobić, aby te przypadkowo wytworzone dźwięki wyeliminować, żeby nam nie przeszkadzały, albo przeciwnie – zaakceptować to, co jest. Może niech nam przeszkadzają, a my wyciągajmy z tego nową jakość. Dajmy się zaskoczyć.

To ma być pochwała świata, który nie jest przewidywalny? Sądzi pan, że dobrze byłoby wpuścić do muzyki trochę żywiołu, przypadku?
Chętnie przyjmuję tę niedoskonałość, staram się robić z niej użytek. Cieszyć się z tego, że wszystko może brzmieć wielorako. Korzystajmy z tych dóbr, nawet jeśli pojawiają się w sposób niezamierzony.

Ma pan 50 pianin dziecięcych, każde wydaje dźwięki tej samej wysokości, ale każdy z tych dźwięków brzmi inaczej, jest niepowtarzalny? Ma pan te wszystkie dźwięki skatalogowane, uporządkowane?
W głowie. Ale konfiguracji tych instrumentów jest tak dużo, że one cały czas nas zaskakują. Bez przerwy staramy się wymyślić coś, co zabrzmi świeżo, choć nie zawsze z góry wiemy, co to będzie. Na ostatniej płycie z muzyką Chopina użyliśmy 20 różnych pianin, w każdym utworze gra inny, niepowtarzalny zestaw. „Etiuda Rewolucyjna” była wykonana na czterech pianinach, z tym, że na jednym nie gram techniką klawiaturową, ale uderzam pałką prosto w pręty. Było to możliwe dzięki małej modyfikacji: umieściłem w fortepianie przetworniki, otrzymując w ten sposób fortepian amplifikowany. Zatem grzebiemy w instrumentach, zaglądamy do środka, zbliżamy do ucha, wzmacniamy cichy sygnał w celu uzyskania naprawdę głośnego dźwięku. To sposób na wyciąganie dźwięków z ukrycia.

W „Marszu Pogrzebowym” z Sonaty b-moll słychać ciekawe skrzypienia.
Niektóre egzemplarze fortepianów wybrałem ze względu na dobrze pracujące obudowy, które również biorą udział w muzyce. Na tym instrumencie trudno się gra klawiszami, bo są strasznie nieprecyzyjne, ale za to obudowa jest bardzo delikatna i daje możliwość grania [Paweł Romańczuk pociąga smyczkiem po obudowie, uzyskując dźwięk jeżący włos na głowie]. W takich wynalazkach poszukujemy wrażeń.

Poszukuje pan źródeł dźwięków. Ale rzeczywistość jest ich pełna.
I o to chodzi. Nie mówię: ludzie bierzcie małe instrumenty i grajcie, bo tylko one są ważne. Otwórzmy wyobraźnię i próbujmy szukać dźwięków wszędzie. Niedawno prowadziliśmy warsztaty dla nauczycieli w Zduńskiej Woli i pokazaliśmy, że za pomocą kawałka sznurka, plastikowego kubka, gwoździa czy deski można zbudować zaskakujące źródła dźwięku, można pokazywać ten dźwięk i to, że jest on w zasięgu naszych możliwości.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną