Grupy rekonstrukcyjne coraz bardziej popularne

Uciec w zbroi od buractwa
Grupy rekonstrukcji historycznej to nie tylko folklor i zabawa, jak często pokazują media. Uczestnictwo w nich staje się czasem sprawą najważniejszą w życiu.
Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej 1920 r.
Bartosz Krupa/EAST NEWS

Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej 1920 r.

Inscenizacja bitwy pod Grunwaldem z okazji jej 600 rocznicy.
Wojciech Stróżyk/Reporter

Inscenizacja bitwy pod Grunwaldem z okazji jej 600 rocznicy.

Rekonstukcja bitwy pod Grochowiskami z okresu powstania styczniowego.
Piotr Polak/PAP

Rekonstukcja bitwy pod Grochowiskami z okresu powstania styczniowego.

Odtwarzanie walk na Żoliborzu podczas 65 rocznicy powstania warszawskiego.
Bartłomiej Międzybrodzki/EAST NEWS

Odtwarzanie walk na Żoliborzu podczas 65 rocznicy powstania warszawskiego.

Skala zjawiska rzeczywiście wydaje się imponująca. Z raportu z badań zleconych przez Narodowe Centrum Kultury i Bibliotekę Elbląską wynika, że samych bractw rycerskich jest ok. 300, a dochodzą do tego jeszcze rzymscy legioniści, starożytni Słowianie i wikingowie, żołnierze napoleońscy, powstańcy styczniowi, listopadowi, śląscy i warszawscy, ułani, czerwonoarmiści, Wehrmacht, Legia Cudzoziemska, amerykańscy marines – do wyboru, do koloru. Są także grupy wyspecjalizowane w odtwarzaniu życia codziennego, w tym kobiece, przygotowujące na przykład pokazy mody z lat 20.

Rekonstruktorzy pojawiają się przy prawie każdej okazji: ścierali się z niemieckimi anarchistami podczas ostatniego Święta Niepodległości, uświetniali 20 rocznicę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, nie mogą się bez nich odbyć żadne rocznicowe obchody wydarzeń historycznych, a w sezonie wiosenno-letnim są jedną z głównych atrakcji plenerowych festynów. Dziś w Polsce działa grubo ponad pół tysiąca takich grup, w których aktywność zaangażowanych jest, jak się szacuje, co najmniej 100 tys. osób. Skąd się wzięli i kim są?

Jeden z respondentów badania, pracownik Muzeum Bitwy pod Grunwaldem, mówi, że wśród rekonstruktorów są ludzie najrozmaitsi – od mechaników samochodowych po chirurgów transplantologów. Przeważa szeroko rozumiana klasa średnia – na bycie rekonstruktorem nie każdego stać.

Jak zauważył prof. Tomasz Szlendak, „działalność w ruchu rekonstrukcyjnym to nie tylko zanurzenie w dziedzictwie, oddanie się bez reszty historii i zabawa będąca ucieczką przed teraźniejszością, która z jakichś powodów boli czy nudzi. (...) To sposób zanurzenia w kulturze »w ogóle« oraz styl życia skutecznie i kreatywnie łączący to, co wydaje się dawne, z tym, co jest absolutnie nowe. To sposób na uczestnictwo w kulturze dzisiejszej, kulturze zdecydowanie żywej. To kultura w działaniu”.

Jest w tym też coś, co dałoby się porównać do siły przyciągania dawnych subkultur młodzieżowych: atrakcyjność zbiorowej tożsamości, wyróżniająca uczestników ze społecznego tła. Zachodni badacze podobnie charakteryzowali uczestnictwo w subkulturach motocyklistów. Motocykl przestaje w pewnym momencie być hobby, bo porządkuje najpierw cały wolny czas, a w końcu całą aktywność, a bycie motocyklistą staje się ważniejszym wyróżnikiem społecznym niż oficjalny status zawodowy.

Miłośnicy militariów

Już w latach 90. fani miecza, kuszy i zbroi stanowili zwarte środowisko. Francuski socjolog Michel Maffesoli w swej słynnej książce „Czas plemion” pisze, że zachodnie społeczeństwa wracają do ducha wspólnoty, czego przejawem stają się między innymi subkultury. Choć uczestnicy turniejów rycerskich byli zrazu postrzegani trochę jako aktorzy amatorzy, sami definiowali się zupełnie inaczej. Turniej był co najwyżej publicznym popisem umiejętności albo okazją do zarobku, sprawą zaś najważniejszą okazywało się codzienne żmudne doskonalenie sztuki fechtunku, gromadzenie coraz lepszego wyposażenia i przede wszystkim bycie w grupie.

Jak zauważa prof. Szlendak, jest kilka subkultur, które stanowią naturalne zaplecze ruchu rekonstrukcyjnego. To środowisko „nakłada się, czy raczej przenika przede wszystkim z wielbicielami literatury i filmu fantasy, z harcerstwem, ze studentami historii i archeologii (traktowanymi tu jako specyficzna subkultura), motocyklistami i fanami rocka gotyckiego (Gotami)”.

Harcerze trafiają zazwyczaj do grup odtwarzających wydarzenia z II wojny światowej. Szczególne znaczenie ma dla nich powstanie warszawskie. Z badań wynika, że dla wielu byłych harcerzy uczestnictwo w takich grupach rekonstrukcyjnych stanowi swego rodzaju okazję do „przedłużenia młodzieńczej aktywności paramilitarnej”, a także daje możliwość manifestowania postawy patriotycznej. Z tego zapewne powodu – jak zauważa Tomasz Szlendak – tacy rekonstruktorzy odtwarzają z reguły Polaków.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną