Hałas szkodzi czy pomaga

Uszy szeroko otwarte
Co radzi Don Campbell, autor nowej książki o dźwiękach chcianych i niechcianych?
Pod względem szkód wyrządzanych naszemu zdrowiu hałas ustępuje jedynie zanieczyszczeniu powietrza.
Darius Ramazani/Corbis

Pod względem szkód wyrządzanych naszemu zdrowiu hałas ustępuje jedynie zanieczyszczeniu powietrza.

Muzyka potrafi działać jak środek przeciwbólowy albo napój energetyzujący.
Westend61/Corbis

Muzyka potrafi działać jak środek przeciwbólowy albo napój energetyzujący.

Bogate harmonicznie utwory oddziałują bezpośrednio na naszą fizjologię: pobudzają produkcję endorfin. A zatem już na poziomie hormonalnym czynią nas szczęśliwszymi.
Stephanie Maze/Corbis

Bogate harmonicznie utwory oddziałują bezpośrednio na naszą fizjologię: pobudzają produkcję endorfin. A zatem już na poziomie hormonalnym czynią nas szczęśliwszymi.

Zaledwie kilka miesięcy po zaprzysiężeniu na burmistrza najgłośniejszego miasta Ameryki Michael Bloomberg zarządził operację Cicha Noc. W jej ramach urzędnicy ratusza odpowiedzieli na blisko 100 tys. skarg, w których mieszkańcy Nowego Jorku utyskiwali na uciążliwe hałasy. Wkrótce potem na ulicach metropolii posypały się mandaty, konfiskowano kolumny głośnikowe, maszyny przemysłowe, a nawet pojazdy budowlane. Gdy po kilku latach rządów Bloomberg chwalił się, że przestępczość w Nowym Jorku spadła do poziomu nienotowanego od prawie półwiecza, wydatny udział w tym sukcesie przypisano właśnie Cichej Nocy.

W ślady Bloomberga poszły m.in. władze Santa Ana w Kalifornii. Głównym celem ich działań były głośne samochody wyposażone w głośniki większe od kół – tak zwane boomcary, które łatwo rozpoznać po tym, że wprawiają w drżenie szyby mijanych budynków. Tylko z ich powodu Santa Ana zaczynała się wyludniać, bo rodziny i firmy uciekały przed hałasem na przedmieścia i do sąsiednich miejscowości. Kiedy policja przegoniła boomcary z ulic, skończył się również exodus.

Od metra hałasu

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała niedawno dosyć szokujący raport na temat hałasu. Wynika z niego, że pod względem szkód wyrządzanych naszemu zdrowiu hałas ustępuje jedynie zanieczyszczeniu powietrza. Wywołuje choroby układu krążenia, bezsenność i zaburzenia psychiczne. Winny jest powstawaniu szumów usznych, a w przypadku dzieci nawet zakłóceniom percepcji – wylicza Don Campbell, który od kilkudziesięciu lat bada relacje pomiędzy dźwiękami a funkcjonowaniem mózgu i zdrowiem fizycznym. – Wyposażyłem niedawno swojego iPhone’a w aplikację mierzącą poziom hałasu. Okazało się, że w nowojorskim metrze często przekracza on 100 decybeli. To tak, jakby stać w odległości 1 m od pracującej piły motorowej albo młota pneumatycznego.

Campbell poświęcił naszym relacjom ze światem dźwięków już kilkanaście książek, z których najsłynniejszą jest „Efekt Mozarta”. Pomagał także wyciszać amerykańskie szpitale, a muzykom orkiestr symfonicznych doradzał, jak uchronić zdrowie oraz pasję w natłoku dźwięków. W swojej najnowszej książce „Healing at the Speed of Sound”, napisanej wespół z Alexem Domanem, specjalistą od efektywności pracy mózgu, zachęca do porządkowania własnego otoczenia akustycznego. O ile bowiem przebywanie w nadmiernym hałasie grozi trwałym kalectwem, o tyle odpowiednio dobrana muzyka może niezwykle przysłużyć się naszemu samopoczuciu i zdrowiu.

Organizm reaguje na nią automatycznie. Tak naprawdę wystarczy powiedzieć coś do rytmu albo zacząć rymować, by pobudzić rejony mózgu, które normalnie pozostają nieaktywne – tłumaczy Campbell. – Dzięki temu automatyzmowi muzyka wspiera pamięć u najmłodszych. Najstarszym pomaga z kolei zachować kontakt ze światem. Łagodzi ból nie tylko psychiczny i doskonale sprawdza się w roli regulatora nastrojów. Potrafi stymulować mózg do bardziej wydajnej pracy, ale ułatwia także wypoczynek. Zanim jednak zaczniemy układać playlisty do śniadania czy kolacji, należy pozbyć się dźwięków niechcianych.

Grzanie zwojów

Wyrwanie się z centrum miasta nie oznacza jeszcze, że nasze uszy są bezpieczne. Jeśli w naszym mieszkaniu równocześnie pracują klimatyzacja, lodówka, pralka, komputer, telewizor, a z kuchni dobiegają odgłosy radia – to już jest hałas. Ignorujemy go, bo szkody nie są zauważalne. Ot, po kilku latach przebywania w takim, zdawałoby się, niezbyt głośnym otoczeniu zaczynamy mieć kłopoty z zasypianiem. A przecież tak jak nie należy spędzać całego dnia na jedzeniu – piszą autorzy „Healing at the Speed of Sound” – tak nie wolno zmuszać mózgu oraz układu słuchowego do ciągłego filtrowania dźwięków. Potrzebujemy ich, ale potrzebujemy również ciszy. A o nią dziś niezwykle trudno. Nie możemy, niestety, zatrzasnąć uszu tak, jak zamykamy oczy.

Ale nadmiar ciszy także może sprawiać problemy. – Stałe obcowanie z odgłosami cywilizacji sprawia, że nasz umysł jest przerażony, gdy przyjdzie mu znaleźć się w absolutnej ciszy – przyznaje Campbell. – Ale to nie tylko kwestia przyzwyczajenia. W Polsce przeprowadzono niegdyś badanie, które dowiodło, że zimowy niedobór światła słonecznego może prowadzić do depresji. Osoby, które umieszczano w pomieszczeniach absorbujących dźwięki, również odczuwały bardzo silny dyskomfort. Potrzebujemy dźwięków. Stymulują nas. Karmią nasze zmysły i pomagają orientować się w przestrzeni, a dzięki temu czuć bezpiecznie.

Obcowanie z dźwiękami uporządkowanymi – czyli muzyką – ma jeszcze więcej zalet. Bogate harmonicznie utwory oddziałują bezpośrednio na naszą fizjologię: pobudzają produkcję endorfin. A zatem już na poziomie hormonalnym czynią nas szczęśliwszymi. Muzyka potrafi także działać jak środek przeciwbólowy albo napój energetyzujący. Dowiódł tego pewien eksperyment z 2009 r., w trakcie którego badanym rowerzystom puszczano ich ulubione piosenki. Okazało się, że pedałowali szybciej, gdy utwory dyskretnie przyspieszano. I na odwrót: zwalniali wraz ze spadkiem tempa muzyki.

Jak twierdzi Nina Kraus, profesor neurobiologii na Uniwersytecie Northwestern, oprócz ptaków śpiewających ludzie są jedynymi istotami, które automatycznie wyczuwają puls muzyki. Naturalnym odruchem naszego ciała jest dostosowywanie się do takiego rytmu i utrzymywanie go nawet wtedy, gdy zaczyna brakować nam sił. – Każda osoba uprawiająca jogging albo aerobik wie, jak bardzo rytm sprzyja ćwiczeniom – mówi Campbell. – Z tego samego powodu zawsze liczymy podczas robienia pompek. Historycy uważają, że budowa amerykańskich kolei nie przebiegałaby tak szybko, gdyby nie repetytywne pieśni śpiewane przez robotników.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną