Dlaczego Polacy kochają swe balkony?

Powiązanie z pelargonią
Z Wikipedii: „balkon to element budynku, powiązany z pomieszczeniem reprezentacyjnym”. Ludziom zamkniętym w blokoprzestrzeni daje pozór skrawka ziemi; nic, że betonowej.
Dla starszego pokolenia warszawiaków balkon jest jedną z najważniejszych rozrywek.
Magic Madzik/Flickr CC by 2.0

Dla starszego pokolenia warszawiaków balkon jest jedną z najważniejszych rozrywek.

Najpiękniejsze warszawskie balkony mają szansę na wyróżnienie w specjalnych konkursach.
BEW

Najpiękniejsze warszawskie balkony mają szansę na wyróżnienie w specjalnych konkursach.

Balkon pana Wacława

Oprócz komisji balkonowej nikt nie zatrzymuje się pod balkonem na Służewie przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie. Kiedy po wojnie przydzielono pana Wacława do pracy w zakładzie stolarskim, był tak szanowany, że zdecydowano o zasiedleniu go na parterze. Żeby pierwszy meldował się w pracy. Czekając na windę, mógłby przecież się spóźniać.

Minęły lata. Pan Wacław już przestał mieć znaczenie w innym niż kwiatowy kontekście. Więc z początkiem sierpnia, w szczycie kwitnienia, pod jego balkonem staje komisja w składzie: członek rady nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Służew nad Dolinką, członek działu eksploatacji, inspektor ds. zieleni, administrator.

Chodzi o konkurs na najpiękniejszy balkon w dzielnicy. Celem jest docenienie wysiłku mieszkańców w podnoszeniu estetyki otoczenia, a nagrody wręczane są uroczyście. W siedzibie spółdzielni, za stołem zastawionym kawą, herbatą i ciastem siadają docenieni. Wstaje prezes i wyczytuje nazwiska. Pierwsza nagroda – 350 zł plus dyplom, druga – 250 zł, trzecia – 200 zł (niech będzie znów na przyszłoroczne sadzonki). Potem laureaci w luźnych rozmowach wymieniają balkonowe doświadczenia: nasadzić czosnku między róże od mszyc; dosypać skorupek z jajek; parę kropelek Ludwika do pryskania; podlewać wodą z krwią po płukanym mięsie do obiadu. W dowód uznania kwiaty laureatów drukuje osiedlowa gazetka.

W 2010 r. kwiaty pana Wacława zajęły pierwsze miejsce, w 2011 r. dopiero trzecie. Ale kiedy pod balkon przyszła komisja, leżał chory na zapalenie dróg moczowych, gdyby był na chodzie, może by swoje kwiaty popchnął do przodu.

Oprócz corocznego balkonowego konkursu, w życiu starszego pana niewiele się dzieje. Dźwignie się rano, zamiesza cukier w herbacie i stają z żoną (zapoznaną w zakładzie stolarskim, gdzie prowadziła stołówkę) w osobnych oknach. Ona w kuchni, on w dużym pokoju. Czasem, kiedy jest najładniej z kwiatowej perspektywy (czerwiec, lipiec), wynosi taborecik do ogródka pod balkonem i patrzy, jak dzieci rysują sobie na betonie kaczuszki, nie kaczuszki.

Zimową porą ogląda swoje kwiaty na fotografiach. Między zdjęciami kwiatów, w tej samej sfatygowanej kopercie, trzyma resztę pamiątek: tu na fotografii porucznik Wacław Oszal, rok 1944 r. – dopiero rozkwitł jako mężczyzna, gdy wyszli z lasów łukowskich, sforsowali Nysę Łużycką, Budziszyn, aż doszli do Drezna (mundur usycha w szafie; wszystko jest – haftowane gwiazdki, dekoracyjny sznur; do tego krótki pistolet plus pozwolenie z komendy). To list gratulacyjny – w liście dziękują panu Wacławowi, że z honorem pełnił żołnierską powinność; patent numer 27 589 na krzyż kombatancki, upoważniający do zaszczytnego tytułu weterana walk o polską niepodległość; zdjęcie gołębi, które trzymał 35 lat temu pod poprzednim adresem. I świętej pamięci pieska, znalezionego w Sułkowicach.

Kwiaty pana Wacława uwiecznia dla niego na fotografiach znajome małżeństwo inwalidów. Z wdzięczności, że on zimową porą odśnieża im samochód na parkingu, sami pilnują każdego kwitnienia. Najpierw malwy, potem róże, śpioszki. Gdy już uschną, on – ogrodnik – urywa tylko łepki. A inwalidzi czuwają, żeby nie przegapić następnego zakwitania.

Balkony pani Krystyny

Z początkiem lipca, kiedy na Woli zawiązuje się balkonowa komisja, pani Krystyna, lat 72, przestaje spacerować bez celu. Podpierając się o emerycki wózeczek na zakupy (w drodze powrotnej zrobi zakupy), wychodzi z domu przy ul. Nowolipie, idzie wzdłuż osiedlowych balkonów i patrzy w górę celem wytypowania kandydatów do konkursu „Warszawa w kwiatach” (ustanowiony w 1937 r. za prezydenta Starzyńskiego, z przerwą na wojnę, kiedy nie było czasu żałować róż).

Niektórzy bardzo profanują swoje balkony, owijając je w ceratę przed wiatrem, upychają tam worki z ziemniakami, słoiki, dyndające pranie, rowery, nadwyżkowe kafelki po remoncie.

Jeśli któryś balkon ją zauroczy, dzwoni do drzwi właściciela, zapytać, czy zgadza się wypełnić ankietę i rywalizować. Należy też sprawdzić, czy kandydat spełnia kryteria: balkony mają być umajone żywymi kwiatami. I spontanicznie, bez pomocy zawodowców, projektujących w komputerze nierzeczywiste e-balkony, co sugeruje martwość, bo byłby to przecież nie wkład własny, tylko pieniężny właściciela.

Mija 13 lat, od kiedy została recenzentką kwiatowej olimpiady. W reakcji na wdowieństwo. W 1998 r. mąż wyszedł z domu i wpadł pod tramwaj. Został po nim zegarek z rozbitą szybką, który ciągle tyka, łamiąc jej serce. Co roku od nowa pani Krystyna odwiedza swoich balkonowych faworytów. Czasem słyszy w domofonie: przepraszam, mąż/żona umarła.

Kiedy kwiaty opadną, angażuje się w chodzenie z norweskimi kijkami i Caritas. Na Woli jest duża oferta na czas wejścia w fazę usychania: chór, tańce w kręgu, zajęcia z gimnastyki mózgu metodą Dennisona, klub rękodzieła Kłębuszek, koło szachowe, brydżowe, pielgrzymkowe, pracownia tkactwa Penelopa.

W ubiegłym roku na okoliczność unijnej prezydencji doszło kryterium unijne: kwiaty musiały symbolizować warszawskość (kwitnieniem na żółto-czerwono), polskość (melanż białego z czerwonym) lub unijność (dodatkowo niebieski). Pani Krystyna jako komisja nie mogła startować w konkursie, ale w przypływie patriotyzmu rozdała sąsiadom ze swojego piętra w galeriowcu doniczki z sadzonkami ulubionych surfinii, lobelii, kobei. Zmobilizowała 17 balkonów.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną