Nowa moda: narty z rockerem

Era rockera
Narty z rockerem wyglądają dziwnie. Za to jeżdżą przednio. I co ważne, w każdych warunkach.
Rocker to nowa konstrukcja desek, z profilu kształtem przypominają banana.
Leszek Zych/Polityka

Rocker to nowa konstrukcja desek, z profilu kształtem przypominają banana.

W oczy rzucają się zadarte dzioby. Wysoko uniesiona jest też zasadnicza część nart – w niektórych modelach od wiązania. Jest również szersza – także w części środkowej, „pod butem”. Ma tu najmniej 78 mm (a czasem ponad 120), podczas gdy w najpopularniejszych niedawno carvingach najwęższy punkt narty miewał 65 mm. Na dodatek narty powinny mieć długość minimum wzrostu narciarza.

Jak jeździć na tak szerokich i długich nartach? – pytają ci, którzy niedawno fascynowali się skrętami na krótkich (czasem sięgającymi piersi) i mocno wciętych nartach carvingowych.

Rzecz w tym, że carvingi sprawdzały się na szerokich, przygotowanych zboczach, ale... tylko tam, a i to nie zawsze.

Dziwaczny wynalazek

Jest 2005 r., spotkanie menedżerów słynącej z innowacji amerykańskiej marki K2. O głos prosi Shane McConkey, legenda narciarstwa ekstremalnego, autor przejazdów poza trasami o najwyższej skali trudności. Pokazuje dziwaczny wynalazek: między dziobami a wiązaniami mocuje stalową linkę. Tłumaczy, że śnieg ma dużo wspólnego z cieczą, więc narty powinny być podobne do deski surfingowej. Stąd linka, która ma unieść dziób i przednie ich partie wyżej niż dotąd.

Konstruktorzy testują uniesienie dziobów. Chodzi o to, by narty sprawdzały się nie tylko w puchu, ale w różnych warunkach. Efektem jest rocker.

Rewolucję zaczęli maniacy od dziewiczych śniegów. Szukali miejsc odległych od ratrakowanych tras, ale też nart pozwalających poruszać się w puchu, po stokach zalodzonych, stromych i wąskich.

Rzecz w tym, że takie uniwersalne narty są także marzeniem nieaspirujących do wyczynu. Idealne warunki zdarzają się rzadko. Rano wyratrakowane trasy są zmrożone, potem zdarza się chwila tzw. sztruksu. Ale rychło tworzą się garby, pojawiają połacie lodu albo śnieg staje się mokrą breją. Gdy mocno pada, na nartostradzie jeździ się w głębokim śniegu.

Rozwiązaniem okazał się rocker – narta wykorzystująca tę technologię jest i skrętna, i stabilna. Jest dłuższa niż carvingowa, ale wygięte dzioby powodują, że gdy leży na śniegu, przylega doń tylko we fragmencie. W modelach do jazdy w puchu – w 40 proc. W uniwersalnych (grupa all mountain) – w 60 proc. A w tych na przygotowane trasy – w 90 proc. W każdym wypadku jest więc krótsza niż w rzeczywistości. To sprawia, że nawet początkującym łatwo wykonywać skręt.

A gdy ktoś potrafi jeździć na krawędziach, obszar docisku do śniegu znacząco się wydłuża i sięga niekiedy całej ich długości. To gwarantuje stabilność na twardym podłożu. Podgięte przody ułatwiają rozpoczynanie skrętów, więc i w tym przypadku mimo długości nart nie ma z tym problemu.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną