Społeczeństwo

Apel o powstanie

Z życia sfer

W cieniu słynnego listu Jarosława Gowina do członków PO ukazał się w mediach list ministra Arłukowicza do lekarzy.

„Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy, zwracam się dzisiaj do Was jako tych, od których zależy zdrowie i życie pacjentów” – pisze na wstępie minister, dając do zrozumienia, że od niego nic już dziś w sprawie zdrowia i życia pacjentów nie zależy. W dalszych słowach nadawca chwali wiedzę i fachowe umiejętności lekarzy, ale przypomina, że to za mało, by dobrze wypełniali oni swoją misję, dlatego gorąco apeluje o empatię i przyzwoitość.

Kulturalny ton listu oznacza nową jakość w relacjach władzy ze środowiskiem lekarzy. Wcześniej zdarzało się, że do lekarzy zwracano się niekulturalnie, grożono wzięciem ich w kamasze i terroryzowano hasłem: „Pokaż lekarzu, co masz w garażu”. Miejmy nadzieję, że zmiana aroganckiego tonu grożącego na ciepły ton proszalny sprawi, że lekarze dadzą się przekonać do przyzwoitości i empatii. Wierzymy, że postulowane przez ministra przyzwoitość i empatia na stałe zagoszczą w placówkach służby zdrowia. I że będzie to nie tylko empatia i przyzwoitość jednych lekarzy wobec drugich lekarzy, ale także empatia i przyzwoitość lekarzy wobec pacjentów, a z czasem może nawet empatia i przyzwoitość lekarzy i pacjentów wobec ministra Arłukowicza.

Gdyby listowne apele w nabrzmiałych sprawach przyjęły się szerzej, jest szansa, że władzy udałoby się rozwiązać nabrzmiałe problemy, na które dziś nie ma żadnego wpływu. W celu naprawy finansów państwa minister Rostowski mógłby zaapelować do dziury budżetowej, żeby zmalała, a prezydent stolicy – do II linii metra, żeby się przestała opóźniać i oddała do użytku. Minister Szumilas mogłaby zwrócić się listownie do podległych jej sześciolatków, żeby okazały jej trochę empatii i poszły do szkoły.

Ministra Nowaka warto namówić na wystosowanie listu otwartego do torów kolejowych, dróg i autostrad. Ale ponieważ czas nagli, a dotychczasowa organiczna praca u podstaw w resorcie transportu niewiele dała, minister Nowak nie powinien ograniczać się do apelu o empatię i przyzwoitość. Moim zdaniem musi on pójść dalej i – kładąc na szali swój autorytet – po prostu wezwać drogi, autostrady i linie kolejowe do powstania.

Nie oszukujmy się, nadzieja na to, że będzie to powstanie zwycięskie, nie jest duża. Ale nawet jeśli skończy się ono tak jak większość polskich zrywów, jest duża szansa, że medialne relacje z wywołanego przez ministra Nowaka powstania przykryją na moment nieszczęsną aferę z jego zegarkami.

Polityka 23.2013 (2910) z dnia 04.06.2013; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Apel o powstanie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Ucieczka z religii

Masowe protesty w obronie praw kobiet dały nowy impuls ucieczkom z lekcji religii. Trwającym od lat, bo szkolna katecheza to często antyreklama wiedzy, wiary i wartości.

Marcin Piątek
24.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną