Z życia sfer

Kościół wychodzi z kościoła
Zdaniem biskupów niektórzy wierni, niestety, nie zachowują się tak, jak powinni.

Wierni z podwarszawskiej Jasienicy stali się np. bardzo agresywni i przeżywają kryzys wiary, gdyż przestali wierzyć swojemu arcybiskupowi – Hoserowi, i wierzą tylko byłemu proboszczowi – księdzu Lemańskiemu. Okazuje się, że te prymitywne wierzenia mają niewiele wspólnego z wiarą katolicką, dlatego przed wiernymi z Jasienicy trzeba było zamknąć miejscowy kościół, żeby go nie sprofanowali. Obecnie wierni ci muszą trwać w swojej wierze przed kościołem.

Z kolei w diecezji krakowskiej wierni gdzieś znikają, dlatego podczas wielkanocnego spotkania kardynał Dziwisz nie mógł się ich doliczyć. „Jeśli w Krakowie na mszach niedzielnych mamy ok. 40 proc. wiernych, to gdzie są pozostali?” – pytał. Było to pytanie retoryczne. Kardynał nie krył, że w Wielki Piątek ze smutkiem zauważył, „iż wiele lokali było otwartych i bynajmniej nie świeciło pustkami. Kusiły także czerwone światła w oknach”.

Sprawa jest poważna, bo dotyczy aż 60 proc. krakowskich wiernych, których mógł wciągnąć wir czerwonych świateł i otwartych lokali. Dlatego dobrze, że z pomocą takim wiernym przychodzą inni wierni. Z prasy dowiadujemy się, że przed stołecznym lokalem sieci Cocomo młodzi ludzie z Ruchu Światło-Życie zorganizowali akcję mającą odciągnąć warszawiaków od nagich tancerek i zachęcić ich do odwiedzenia pobliskiego kościoła św.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj