Kawiarnia literacka

Człowiek z Kremówki
Kanonizacja, kanonizacja i po kanonizacji.

W Krakowie na cokole jednego z niezliczonych polskich spiżowych świątków papieskich (typ „z rękami w górze”, jeden z popularniejszych) zamontowano elektroniczny zegar, który odliczał czas do historycznej chwili. Niestety, w momencie wyniesienia na ołtarze posąg nie wywinął hołubca, nie klasnął ani nie opuścił nawet rąk (na szczęście ich także nie załamał) – a szkoda. Byłby to cud w sam raz dla redaktor Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, która niedawno strzeliła w „Wyborczej” długi tekst o tym, jak to w Rzymie nie potrafią kanonizować.

Polacy, mówi pani redaktor, chcieli więcej. Polacy chcieli się radować. A tu dwie godziny, szast-prast i po wszystkim. Do tego, dodajmy, pół na pół z Janem XXIII, więc wychodzi raptem godzinka na papieża. Chcieli poświętować, lecz, jak lamentuje pani redaktor, mogli tylko z tego poczucia niedosytu pójść na włoskie lody.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj