Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Głosy dochodzące z kabiny

Niektórym wyborcom nie wystarczają już formy wyborczej ekspresji przewidziane przez ordynację.

W prasie czytam, że prokuratura szczecińska ściga pewne małżeństwo za to, że podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego pobrało w lokalu wyborczym karty do głosowania, a następnie nie wypełniło tych kart i nie wrzuciło ich do urny, tylko udało się z nimi do domu i spaliło je w kominku. Małżonkowie tłumaczyli, że mieli do tego prawo, gdyż karty do głosowania reprezentują ich przekonania, więc dali tym przekonaniom wyraz, niszcząc karty w proteście przeciwko obowiązującemu w kraju systemowi wyborczemu.

Fakt, że niektórzy wyborcy w domowym zaciszu wyładowują się na kartach do głosowania, musi niepokoić. Widocznie nie chcą oni dłużej iść na pasku PKW, posłusznie stawiając na karcie do głosowania krzyżyk w kwadraciku przy nazwisku tego czy innego kandydata w taki sposób, żeby ten krzyżyk nie przekroczył granic kwadracika. Przymus ten najwyraźniej ogranicza ich wolność, stąd nieprzeparta ochota, aby pójść dalej i przekroczyć granicę kwadracika, a także różne inne granice ustanowione przez ordynację.

Przypadek małżeństwa spod Szczecina pokazuje, że jest grupa wyborców, która chce dowolnie dysponować nie tylko swoimi głosami, ale również swoimi kartami do głosowania. Zdaniem prokuratury prawo na razie na to nie pozwala, chociaż osobiście uważam, że powinno. Możliwość niczym nieskrępowanego robienia z własną kartą wyborczą tego, co się komu podoba, z pewnością zwiększyłaby zainteresowanie wyborami, przyciągając do urn tych, którym obecnie proponowana przez ordynację oferta zachowań w lokalach wyborczych wydaje się zbyt uboga.

Moim zdaniem w lokalach tych można by zainstalować dodatkowe kabiny, w których zasłonięci szczelną kotarą wyborcy dawaliby wyraz swoim poglądom poprzez darcie, gniecenie, miętoszenie, gryzienie, połykanie, deptanie i opluwanie kart, a nawet zwijanie ich w rulonik i wsadzanie sobie do ucha lub nosa.

Polityka 50.2014 (2988) z dnia 09.12.2014; Felietony; s. 4
Reklama