Dzieci jak kamikadze, czyli praca Pana Stopka na przejściu dla pieszych

Strażnicy dzieci
Wrzesień, dzieci ruszają do szkół. Często przez ruchliwe jezdnie. Leszek Walankiewicz, pracujący na przyszkolnym przejściu dla pieszych, ma z nimi pełne ręce roboty. A kierowcy nie pomagają.
Z biegiem czasu Leszek Walankiewicz zaczął zauważać, że dzieci napływające do gimnazjum wraz z kolejnymi rocznikami są coraz bardziej nieuważne i rozkojarzone.
Krzysztof Łokaj

Z biegiem czasu Leszek Walankiewicz zaczął zauważać, że dzieci napływające do gimnazjum wraz z kolejnymi rocznikami są coraz bardziej nieuważne i rozkojarzone.

Polska od lat jest jednym z najbardziej niebezpiecznych dla pieszych krajów Europy. Na naszych drogach ginie ich co roku ponad tysiąc. I to mimo kilometrów nowych, bardziej bezpiecznych tras i chodników, mimo ograniczeń prędkości, wszechobecnych fotoradarów i coraz surowszych kar. Czy coś jeszcze można zrobić?

***

Dzieci zwykle przebiegają na ukos, nie czekają na nikogo, nie rozglądają się na boki. Czasem też trafiają się ostrożne, które chcą, by je przeprowadzić, a w połowie drogi wyrywają rękę i biegną prosto pod samochód.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną