Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Fraki i frykasy

Karnawałowe przysmaki

Langusta z piekarnika Langusta z piekarnika Felbert Eickenberg/Stock4B / Getty Images
Wszyscy lubimy się bawić, tańczyć i biesiadować. Szukamy do tego okazji przez cały rok. W karnawale możemy szaleć bez dodatkowego usprawiedliwienia. Jak się przed laty do balów szykowano i co na nich jadano?
Co dobrego za stołem?Marek Raczkowski/Polityka Co dobrego za stołem?

Na bal w zamożnym i tzw. przyzwoitym domu zjeżdżało zwykle 300–400 osób. Przygotowanie takiego przedsięwzięcia wymagało nie lada jakich starań i zabiegów. Nawet w tych pałacach, które miały wielkie sale balowe, projektowane przez najlepszych w kraju architektów, ozdabiane przez cieszących się renomą malarzy i sztukatorów, przed balem przygotowywano specjalne dekoracje z kwietnych girland i festonów. W pierwszej ćwierci XIX w. panowała moda na przystrajanie sal draperiami z białego perkalu czy muślinu upinanymi pod sufitem, a często spływającymi także wzdłuż ścian. Podtrzymywano je włóczniami, strzałami i tarczami, na których malowano emblematy lub umieszczano stosowne sentencje.

Kłopotliwe i kosztowne było odpowiednie oświetlenie. Kupowano zatem wiele funtów świec woskowych i łojowych (te ostatnie zapewne do oświetlenia schodów), a także ozdobnych lampionów. Używano też szklanych kaganków napełnianych olejem lub łojem z knotami nasyconymi terpentyną, które ustawiano rzędem na gzymsie kominka, parapetach, konsolkach itp.

Należało również zadbać o odpowiednią liczbę krzeseł dla pań odpoczywających między tańcami i dla tych starszych osób, które już nie tańczyły, a tylko przypatrywały się zabawie. Dostarczał ich któryś ze znanych tapicerów. Wypożyczał on także parawany, które były niezbędne do urządzenia „buduaru dla dam”, a więc miejsca, gdzie panie mogły poprawić uczesanie i toaletę, co bywało konieczne, gdyż podczas tańców często obrywały się falbany i inne ozdoby sukien. W buduarze zatem całą noc czuwało kilka garderobianych i panien służących, czekały przygotowane igły, nici i szpilki.

Na słynny doroczny bal u Potockich fajansiarz wypożyczał naczynia stołowe, formy i maszynki do lodów, a także sztućce i inne srebra, a nawet obrusy.

Polityka 4.2016 (3043) z dnia 19.01.2016; Ludzie i Style; s. 102
Oryginalny tytuł tekstu: "Fraki i frykasy"
Reklama