Społeczeństwo

Poleski kłondajk

Ukraińscy poszukiwacze bursztynu

Posterunek wolontariuszy ze społecznej organizacji Bug, która pomaga regularnym oddziałom policji i gwardii narodowej pilnować lasów wokół Maniewicz. Trzyosobowa załoga śpi w budce zbitej z desek. Ogrzewanie i jedzenie – z ogniska. Na wyposażeniu automaty, siekiery, łopaty i termowizor. Posterunek wolontariuszy ze społecznej organizacji Bug, która pomaga regularnym oddziałom policji i gwardii narodowej pilnować lasów wokół Maniewicz. Trzyosobowa załoga śpi w budce zbitej z desek. Ogrzewanie i jedzenie – z ogniska. Na wyposażeniu automaty, siekiery, łopaty i termowizor. Filip Ćwik
Na Ukrainie kłondajk to miejsce, gdzie ludzie nielegalnie kopią jantar. Władza nie może sobie z nimi poradzić. Bywa, że sama jest zamieszana w ten proceder.
Przychodzą zwykle nocą. Pracują bez słów. Nie używają światła, żeby trudniej ich było namierzyć. Czterech ludzi na jedną jamę. Trzy godziny i jest wydrenowana. W jeden dzień mogą wykopać i pięć dziur.Filip Ćwik Przychodzą zwykle nocą. Pracują bez słów. Nie używają światła, żeby trudniej ich było namierzyć. Czterech ludzi na jedną jamę. Trzy godziny i jest wydrenowana. W jeden dzień mogą wykopać i pięć dziur.

Przychodzą zwykle nocą. Pracują bez słów. Nie używają światła, żeby trudniej ich było namierzyć. Czterech ludzi na jedną jamę. Trzy godziny i jest wydrenowana. W jeden dzień mogą wykopać i pięć dziur. Najgłębsze mają po sześć metrów. Bursztyn pakują do kieszeni. Z wolnymi rękami łatwiej uciekać. – Gdyby im pozwolić, to w trzy dni przeryją kilkaset metrów kwadratowych. Są szybsi od kretów – mówi Aleksiej ze społecznej organizacji Bug. Uzbrojony jak żołnierz, pomaga regularnym oddziałom policji i gwardii narodowej pilnować lasów wokół Maniewicz, na północ od wojewódzkiego Łucka.

Polityka 19.2016 (3058) z dnia 03.05.2016; Na własne oczy; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Poleski kłondajk"

Czytaj także

Społeczeństwo

Uzależnieni od uzależnionych

Seks, hazard, komputer – z uzależnionym żyje się na krawędzi. Chciałoby się mieć gwarancję, że nałóg partnera nie powróci. Ale gwarancji nie ma i nie będzie.

Izabela O’Sullivan
17.09.2019