Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Krucjata przeciw niewiernym

Polityka
W odpowiedzi na nasilające się marsze proaborcyjnych „sił ciemności” odezwały się siły jasności, niekiedy wręcz oślepiającej.

Ich zdaniem pełna delegalizacja aborcji to zaledwie pierwszy krok na drodze do moralnego uzdrowienia społeczeństwa. Niezbędne są kroki kolejne. „Delegalizacja aborcji będzie połowiczna bez delegalizacji i penalizacji niewierności małżeńskiej” czytam w portalu „Fronda”.

W opinii „Frondy” opowiedzenie się katolików za delegalizacją cudzołóstwa dyktuje nie tylko obowiązek religijnego posłuszeństwa, ale także zwykła logika. „Duża część aborcji jest prostym następstwem popełnionego wcześniej cudzołóstwa. Im więcej będzie przypadków cudzołóstwa, tym więcej będzie siłą rzeczy aborcji”. Dlatego też, czytamy, nie byłoby zaskakujące, „gdyby w przyszłości któryś z papieży, korzystając z prerogatyw nieomylności, w sposób ostateczny orzekł, iż władzom cywilnym przysługuje moralne prawo do karania cudzołóstwa, jako najlepszego rozwiązania w tej materii”.

Niektórzy argumentują, że Pan Jezus nie był za karaniem za niewierność małżeńską, bo obronił przed ukamienowaniem cudzołożną niewiastę. Ale zdaniem „Frondy” wyciąganie z tego faktu zbyt daleko idących wniosków to błąd, bo przecież fakt, że Pan Jezus nie był za ukamienowaniem cudzołożnej, nie świadczy o tym, że nie był on za karaniem niewierności w inny sposób. Przeciwnie: jest pewne, że był, ponieważ nigdzie w Biblii nie ma ani słowa o tym, że nie był.

Dlatego „Fronda”, podążając za Panem Jezusem, proponuje szeroki asortyment kar, jakie powinny spaść na cudzołożników, „od bardzo łagodnych typu prace społeczne, poprzez cięższe typu chłosta i zakucie w dyby, aż po bardzo surowe”. Wymiar kary zależałby oczywiście od okoliczności i wieku sprawcy. Np. 20-letnią dziewczynę uwiedzioną przez żonatego 45-latka potraktowałoby się ulgowo (prace społeczne albo dyby), ale już tego 45-latka, zwłaszcza gdyby działał w warunkach recydywy, można by skazać „nawet na karę śmierci”.

Polityka 43.2016 (3082) z dnia 18.10.2016; Felietony; s. 99
Reklama