Najpiękniejsza polska gmina widziana z orbity

Chwała Bychawy
Kiedy astronauta Dżef zobaczył tutejszą gminę z kosmosu, aż oniemiał z wrażenia.
Gmina Bychawa widziana z wysokości 4 tys. km.
Jeff Williams/NASA

Gmina Bychawa widziana z wysokości 4 tys. km.

Pułkownik Jeff Wiliams
Sergei Savostyanov/TASS/Getty Images

Pułkownik Jeff Wiliams

Tak Bychawa wygląda w Bychawie. Też nieźle.
geo573/Wikipedia

Tak Bychawa wygląda w Bychawie. Też nieźle.

W Bychawie od dwóch miesięcy mówi się o nim Pan Dżef. Chodzi o pułkownika Jeffa Williamsa, amerykańskiego astronautę międzynarodowej sławy, który podczas misji kosmicznej w czasie wolnym od zajęć dla NASA (bo chyba tak jak na Ziemi musi mieć ustawowe przerwy), pstryknął zdjęcie Bychawie z 4 tys. km w pionie i – gdyby nie stan nieważkości – usiadłby z wrażenia. Rozemocjonowany pejzażem wrzucił go na Instagram, gdzie uwiecznia najładniejsze landszafty widziane z wysoka, z dopiskiem, że czegoś podobnego nie widział nigdy w życiu.

Choć jako posiadacz rekordu Guinnessa w liczbie dni spędzonych w kosmosie (567), orbitujący od tylu lat, oglądał już z góry niejedno: mrozy Grenlandii, rafy Bahamów, smog nad Sierra Nevada, dymiącą Etnę. Na pewno mógłby powiedzieć, iż kula ziemska spowszedniała mu. A jednak.

Bychawa, przypominająca z wysoka obrazy kubistów, zaskoczona urodą własną, jak Miss Polonia po ogłoszeniu wyników, otrząsnąwszy się z szoku, zaczęła patrzeć na siebie samą jakby z perspektywy, dochodząc do wniosków, o których poniżej.

Wracając do Pana Dżefa.

Był początek lata, w gminie zaczynały kwitnąć kartofle, gdy Pan Dżef nad nią przeleciał i oniemiał. Na wspomnianym Instagramie pod bychawskim widokiem wyraził się następująco: „Nigdzie indziej na świecie nie widziałem jeszcze tak unikalnego szablonu w rolnictwie. Wygląda to bardzo płodnie i wydajnie”.

Dla uwypuklenia tego, o czym pisze, wrzucił banalne z wyglądu rolnicze pejzaże pól ryżowych w Tajlandii, osadę w boliwijskiej dżungli, jednostajne farmy kukurydziane w Ameryce. Był tak zaintrygowany, że poprosił śledzących go fanów na dole, aby pomogli znaleźć, gdzie na globie leży takie oszałamiające coś. (Widocznie zdjęcie robił z ręki, skoro nie znał współczynników położenia. A może był to tylko quiz?).

Zajęta nawożeniem Bychawa była całkiem nieświadoma, że właśnie polubiło ją 3 tys. cudzoziemców, niewiedzących jeszcze, jak się nazywa. Typowali: Qazvin w Iranie, Australia, wietnamski region Ca Mau, Indonezję, południowo-wschodnią Azję, Chiny, Kubę, Turcję, Izrael, a nawet planetę Mars. Użytkownik Nigel Johnson rozpoznawał na obrazku mnóstwo kapusty. Hazel Webb miał skojarzenie z tapicerką w londyńskich środkach transportu. Olivia z puzzlami. Ann śnił się ten olśniewający widoczek zeszłej nocy. Leo domyślał się, że ludzi uprawiających tę ziemię cechuje hart w podejściu do pracy.

Wreszcie Gavin McMorrow, prawdopodobnie kolega Pana Dżefa z NASA, zdemaskował, że to niejaka Bychawa, kraina leżąca w Europie, konkretnie w Polsce, ściślej w powiecie lubelskim. Pozycja kartograficzna: 50˚57'13N 22˚35'33E.

Dopiero z końcem września, gdy dojrzały buraki cukrowe, do Bychawy zaczął docierać ów sensacyjny news, że z kosmosu prezentuje się znakomicie. Wiceburmistrz Magdalena Kostruba o mało nie zignorowała wiadomości na messengerze przysłanej przez koleżankę. Był już późny wieczór, a ona, bardzo senna, potraktowała temat jako ciekawostkę.

Burmistrz Janusz Urban przebywał w tym czasie na urlopie letnim. Poinformowany o Panu Dżefie po powrocie zapytał tylko w biegu: Co się stało? Jaki kosmos? I podjął się służbowych przyziemności.

Tymczasem zaskoczona Bychawa zaczęła przyjmować gratulacje od bliższych i dalszych znajomych, porozrzucanych po wszystkich kontynentach. Stęsknieni za krajobrazami dzieciństwa rozpoznawali na zdjęciu własne podwórka, które opuścili przed laty. Jakich komfortowych – mówili – dożyliśmy czasów. Siedzisz przed komputerem w swoim pokoju tysiące mil od rodzonej gminy i masz ją przed sobą. Ten utęskniony Skawinek, Kosarzew, Zaraszów, Urszulin. Tę Wolę Gałęzowską, Starą Wieś Pierwszą i Drugą.

Wcześniej Bychawa nie miała międzynarodowych ambicji na taką skalę. Znana ledwie wojewódzko z festiwalu pierogów i mistrzostw w zjadaniu ich, do czego przygrywa corocznie uwielbiany tu Zenek Martyniuk z zespołu Akcent.

Jednej setnej tego co pierogi nie przyciąga festiwal upamiętniający noblistę Izaaka Singera, który rozsławił Bychawę opowiadaniem. Lokalnemu historykowi za artykuły o Singerze rewanżowano się wręcz buczeniem pod oknem. Obawiano się, że pod przykrywką festynu nachalnie i wbrew woli chce się Bychawę przeciągnąć na stronę mojżeszową. Bez Zenka Martyniuka nie miały szans zbilansować się finansowo także dni kultury celtyckiej, konotujące się z czarną magią. By nie eskalować nastrojów, burmistrz, choć celtycki meloman, zwykł kurtuazyjnie milczeć, pogodzony z efektem Zenka. Może Pan Dżef będzie impulsem do otwierania się na inne kultury?

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną