Ruszył proces Ewy Tylman. A od mediów, które go transmitują, dostajemy igrzyska
W czym jesteśmy lepsi, oglądając to wszystko, od pracowników firmy przewożącej zwłoki, którzy mieli otworzyć worek z ciałem Ewy i robić jej po 8 miesiącach w Warcie zdjęcia?
Nie oszczędzono nam nawet szczegółów z jego życia seksualnego, czyli orientacji seksualnej i częstotliwości stosunków płciowych.
Lukasz Cynalewski/Agencja Gazeta

Nie oszczędzono nam nawet szczegółów z jego życia seksualnego, czyli orientacji seksualnej i częstotliwości stosunków płciowych.

Proces jest jawny, po to aby – jak prosił ministra Zbigniewa Ziobrę ojciec Ewy Tylman – „cała prawda ujrzała światło dzienne”.

Po pierwszym dniu procesu, transmitowanym z trzyminutowym opóźnieniem przez największe stacje telewizyjne, faktycznie tak się stało. Tyle że to prawda o polskich mediach i nas samych, a nie o tym, co naprawdę stało się w feralną listopadową noc 2015 roku.

Cóż więc dostaliśmy od mediów, głównie narodowych, które nie poradziły sobie z cyfrowym wymazaniem niektórych danych?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną